Ból głowy po aferze Snowdena
Rok temu usłyszeliśmy rewelacje, których źródłem był były pracownik Agencji Bezpieczeństwa Narodowego. Jednak szok i oburzenie nie przełożyły się na rzeczywistość. Największe straty poniósł biznes. Świat służb pozostał taki sam
Dzięki temu byłemu analitykowi Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) poznaliśmy skalę inwigilacji obywateli całego świata. W dodatku prowadzoną we współpracy z firmami z branży telekomunikacyjnej i informatycznej (ITC). Dzięki Snowdenowi wiemy, że część z tych działań była realizowana nie tylko wbrew prawu, ale także wbrew wewnętrznym regulacjom samej agencji.
Rewelacje Snowdena wywołały najpierw efekt psychologiczny. Potajemna współpraca branży ICT z rządem zatrzęsła zaufaniem do firm, a w tej akurat dziedzinie warunkuje ono sukces lub porażkę. W końcu użytkownicy powierzają tym firmom prywatne dane, także tajemnice handlowe. - Rząd poważnie nawalił - skomentował Mark Zuckerberg, założyciel Facebooka na jednej z konferencji technologicznych we wrześniu 2013 r.
Potencjalne straty amerykańskich firm IT analitycy z Forrester Research szacują nawet na 180 mld dol., czyli jedną czwartą dochodu całej branży. Współpracę ze wspólnikami inwigilacji porzuciły np. podsłuchiwane rządy. Władze Brazylii zrezygnowały z usługi poczty elektronicznej firmy Microsoft na rzecz lokalnego odpowiednika. Kraj ten zdecydował się także na budowę własnego połączenia światłowodowego z Europą przez Atlantyk. Efekt Snowdena dotyka też firmy działające na chińskim rynku, które notują dwucyfrowe spadki sprzedaży - jak w przypadku IBM.
Problem mają zwłaszcza przedsiębiorstwa świadczące usługi w chmurze. Rewelacje Amerykanina sprawiły, że klienci coraz częściej zadają masę pytań dotyczących bezpieczeństwa swoich danych, a także tego, na terenie jakiego kraju znajdują się serwery, na których będą one przechowywane. Trend jest na tyle silny, że IBM kosztem 1,2 mld dol. zdecydował się na budowę centrów danych na całym świecie. Właśnie po to, żeby zademonstrować swoim klientom, że ich informacje znajdują się we właściwych, nieamerykańskich rękach.
W samych Stanach jednak informacje Snowdena - oprócz wzbudzenia żywiołowej dyskusji - nie miały większego wpływu na życie publiczne, zwłaszcza jeśli mierzyć ten efekt liczbą dymisji. Z ważnych osób, które wiedziały o działaniach agencji, w ciągu minionego roku ze stanowiska odszedł tylko szef NSA gen. Keith Alexander. Chociaż krążyły pogłoski, że efekt Snowdena przyczynił się do jego odejścia, to powód jest zapewne bardziej prozaiczny. Alexander stał na czele NSA przez prawie dekadę, najdłużej spośród poprzedzających go 15 szefów.
Administracja Baracka Obamy nie wykazała też chęci gruntownego zreformowania NSA. Obecny prezydent odziedziczył wiele programów masowego gromadzenia danych po swoim poprzedniku i mimo pięciu lat w Białym Domu nie nakazał ich zakończenia. Inne zostały opracowane już za jego kadencji. To wreszcie obecna administracja przeznaczyła ponad miliard dolarów na budowę centrum komputerowego w Bluffdale w stanie Utah, gdzie NSA będzie miała największy kompleks przetrzymywania i obróbki kryptologicznej danych. Przyczyni się to tylko do zwiększenia potencjału, o którego rozmiarach chciał powiadomić światową opinię publiczną Snowden.
Z drugiej strony pod koniec maja Izbie Reprezentantów udało się przegłosować USA Freedom Act, ustawę na nowo regulującą praktyki agencji wywiadowczych w zakresie masowego gromadzenia danych. Od tej pory obowiązek przetrzymywania metadanych spadnie na operatorów telekomunikacyjnych. Jak jednak wskazują eksperci, wersja przyjęta przez izbę niższą została osłabiona w stosunku do projektu wyjściowego. Usunięto zapis, na którym z powodu wiarygodności zależało firmom IT. Na jego mocy mogłyby one publikować przybliżoną liczbę otrzymanych w ciągu roku nakazów sądowych wydawanych w ramach programu PRISM.
Przedstawiciele wywiadu i wojska do dzisiaj utrzymują, że upublicznione przez Snowdena informacje utrudniły działania służb. Taki wniosek płynie także z dokumentu opracowanego na ten temat przez Agencję Wywiadu Obronnego, w którym wpływ przecieków Snowdena określono jako "niespotykany" i "bardzo poważny". Niestety, udostępniona mediom, silnie okrojona wersja raportu nie zawierała konkretnych argumentów popierających tę tezę.
Afera Snowdena doprowadziła też do poważnych reperkusji na arenie międzynarodowej, choć w Europie nie przełożyło się to na żadne konkretne kroki. Przywódcy państw UE w wydanym oświadczeniu ograniczyli się do rytualnych protestów, w których podkreślono, że zbieranie danych wywiadowczych jest kluczowym elementem walki z terroryzmem, a stosunki transatlantyckie mają wyjątkową wartość, choć powinny być oparte na zasadach wzajemnego zaufania. W przypadku większości państw członkowskich to ich oburzenie przełożyło się tylko na wezwanie amerykańskich dyplomatów i wręczenie im not protestacyjnych. Nawet w Niemczech, gdzie oburzenie wywołał fakt podsłuchiwania kanclerzy Gerharda Schroedera i Angeli Merkel, dyskusja na temat Snowdena zeszła w pewnym momencie na to, czy należy mu przyznać azyl polityczny. To istotne złagodzenie temperatury debaty, jeśli wziąć pod uwagę, że początkowo tamtejsi politycy chcieli nawet żądać od USA porozumienia o nieszpiegowaniu się nawzajem. Inicjatywa została na razie porzucona.
Trochę więcej w tej sprawie dokonał Parlament Europejski, który powołał komisję do zbadania działalności NSA na terenie Unii. W wydanym w grudniu 2013 r. raporcie PE przedstawił listę 116 wniosków i rekomendacji, w których m.in. zalecono poszczególnym krajom dostosowanie prawa do przepisów o ochronie prywatności i danych osobowych, a kilku innym, aby dostosowały przepisy o działalności wywiadowczej do europejskiej konwencji praw człowieka. Zalecono też wyposażenie polityków, którzynadzorują działalność agencji wywiadowczych, w sprzęt bardziej zaawansowany technologicznie. Jednak wcielanie w życie tych rekomendacji odbywa się bardzo powoli.
Być może przyczyną takiej inercji jest to, że z NSA współpracowało wiele światowych agencji wywiadu elektronicznego. Przynajmniej w kilku wypadkach o tej współpracy nie wiedziały nawet same rządy.
Amerykańska branża IT może stracić nawet 180 mld dolarów
@RY1@i02/2014/108/i02.2014.108.000000800.804.jpg@RY2@
Kalendarium afery Snowdena
Współpraca Bartłomiej Niedziński
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu