Przyjaciele Viktatora
Prawdziwego przyjaciela poznasz wtedy, gdy zostanie premierem. Historia imperiów finansowych, jakie rosną wokół Viktora Orbána, może służyć za ilustrację tego wariantu starego przysłowia. Niegdyś szef węgierskiego rządu miał jednego, bardzo zamożnego druha. Odkąd przestali trzymać sztamę, Orbán zrozumiał, że majętnych przyjaciół trzeba mieć wielu. W ostateczności można ich w tym bogaceniu się wesprzeć
Gdyby zjechać z obwodnicy Budapesztu trasą M1 w kierunku zachodnim, wystarczy kwadrans, żeby szosą 811 dojechać do rodzinnego miasteczka Viktora Orbána i jego weekendowej siedziby - liczącego niecałe 2 tys. mieszkańców Felcsut. Do niedawna była to miejscowość, jakich na Węgrzech zatrzęsienie: jedno przedszkole, jeden dom starców, maleńkie muzeum, siatka najdalej 30 ulic rozpięta wzdłuż łagodnych łuków przelotowej szosy, skupiska szarych, najwyżej jednopiętrowych domów mieszkalnych, luźno rozrzucone przy asfalcie dróg.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.