Demokraci zapolują na Trumpa
Lewica szykuje serię dochodzeń w sprawie ewentualnych nadużyć i przestępstw, jakich miał się dopuścić prezydent
Demokraci nie mogą się doczekać inauguracji nowej kadencji Izby Reprezentantów, w której zdobyli większość. Sygnał do ataku na Donalda Trumpa dał nowy szef komisji sprawiedliwości Jerry Nadler, który powiedział, że w dniu, w którym obejmie władzę, wezwie na przesłuchanie p.o. sekretarza sprawiedliwości Matthew Whitakera.
– Ten człowiek nie nadaje się na to stanowisko. Jego jedyną predyspozycją jest to, że może być gotów odwołać specjalnego prokuratora Roberta Muellera (prowadzącego śledztwo w sprawie Russiagate – red.) – oświadczył kongresmen.
Z Whitakerem jest taki problem, że nie do końca ma legitymizację do pełnienia urzędu. Stanowiska gabinetowe muszą zostać zatwierdzone przez Senat, a kandydatura Whitakera nie trafiła nawet jeszcze do odpowiedniej komisji.
Dziwne, że szef senackiego klubu republikanów Mitch McConnell nie domaga się od prezydenta, by jego nominat przeszedł kongresowe procedury. Ale w epoce skrajnego upartyjnienia polityki może i jest w tym szaleństwie metoda, bo prawicowy elektorat za lidera partii uważa Trumpa. McConnell czuje, że musi mu się podporządkować, zwłaszcza że jego samego czekają w 2020 r. wybory i musi mieć prezydenta po swojej stronie. Poza tym jego żona Elaine Chao jest ministrem transportu i biorąc pod uwagę temperament głowy państwa, lepiej nie ryzykować jej posadą.
Ale gierki z omijaniem konstytucji są wodą na młyn Nadlera. Kongresmen może zagrać va banque i uznać, że naruszono ustawę zasadniczą i to jest wystarczający powód, by rozpocząć procedurę impeachmentu. Ponad cztery dekady temu dziennikarze zapytali ówczesnego szefa republikanów w Izbie i późniejszego prezydenta Geralda Forda, jakie nadużycie władzy zasługuje na impeachment. Odpowiedział im, że każde, jeśli uzna tak większość kongresmenów.
Z kolei Adam Schiff, który wkrótce zostanie szefem komisji służb specjalnych, wyjawił, że planuje zbadać, czy Trump nie nadużył władzy, próbując karać media. Interesuje go spotkanie prezydenta z poczmistrzem generalnym, podczas którego Trump miał zażądać podniesienia opłat za przesyłki Amazona. Jego założyciel Jeff Bezos jest też właścicielem „Washington Post”. Schiff chce ustalić, czy głowa państwa nie próbowała zaszkodzić fuzji firmy telekomunikacyjnej AT&T i imperium mediowego Time Warner, do którego z kolei należy CNN.
Russiagate i PIT-y Trumpa
Ręce zaciera też Maxine Waters, 80-letnia Afroamerykanka, którą The Donald zwykł nazywać „indywiduum z niskim ilorazem inteligencji”. W styczniu obejmie ona przewodnictwo komisji finansów publicznych. W jej gestii jest badanie działalności banków inwestycyjnych. Bardzo ją interesuje, jakie inwestycje przedsiębiorstwa Trumpa w Rosji finansował Deutsche Bank. Demokraci nie będą też specjalnie czekać na wyniki śledztwa Muellera w sprawie kontaktów ludzi Trumpa z Kremlem, tylko zaczną własne dochodzenia dotyczące różnych wątków Russiagate. Waters i Nadler mogą też chcieć sprawdzić, czy z konta kampanii Trumpa wypłacono pieniądze, by zapłacić za milczenie Stormy Daniels, aktorce porno, z którą The Donald miał romans. Jeżeli tak, złamano przepisy o finansowaniu kampanii.
Tymczasem komisja nadzorująca ściąganie podatków ma prawo do weryfikowania zeznań podatkowych. Jej nowy szef Richard Neal sygnalizuje, że prześwietli PIT-y Trumpa. Mogą one zostać ujawnione, jeśli zgodzi się na to większość członków komisji. Dziennikarze ustalili, że jeszcze przed zaprzysiężeniem ludzie Trumpa mieli gorącą linię z bliskim Kremlowi Alfa Bankiem. Jeżeli nowojorski biznesmen spłacał raty za pożyczkę w tej instytucji finansowej, powinien to uwzględnić w swoim zeznaniu, bo branie kredytu upoważnia do wielu ulg podatkowych. I to najbardziej interesuje Neala, bo może być kolejnym tropem w sprawie Russiagate.
Wspomniana komisja ds. służb może się zainteresować, czy Biały Dom niezgodnie z prawem zliberalizował procedury dostępu do tajnych akt. Chodzi o to, że zięć prezydenta Jared Kushner mógł mieć dostęp do raportów CIA, FBI i NSA, nie posiadając certyfikatu bezpieczeństwa, i wykorzystywać zdobyte informacje w interesach, głównie w Izraelu.
Kongresmen Elijah Cummings, który zasiądzie w fotelu szefa komisji nadzoru nad władzą wykonawczą, bada zaś przyczyny kryzysu humanitarnego, do jakiego doszło, kiedy administracja zaczęła dzielić rodziny imigrantów i odseparowywać dzieci od rodziców. Amnesty International podała, że doszło do tego co najmniej 600 razy. Inne organizacje informują, że w kilkudziesięciu przypadkach maluchy zamknięto w klatkach. Jeśli to prawda, złamano nie tylko konstytucję zakazującą więzienia bez zgody sądu, ale też habeas corpus, jedno z głównych praw człowieka wypracowanych przez angielskie oświecenie.
Pierwszy test
Możliwość prowadzenia śledztw jest prerogatywą Kongresu wynikającą z konstytucji. Jeden z ojców założycieli republiki, czwarty prezydent James Madison, przewidywał wagę przesłuchań prowadzonych w przyszłości w Kongresie. W 51. eseju „Federalisty”, czyli pierwszego istotnego komentarza do ustawy zasadniczej, pisał: „Konstruowanie rządu, który polega na tym, że ludzie rządzą ludźmi, po pierwsze, musi się opierać na tym, by rządzący mogli kontrolować rządzonych, a w następnej kolejności, by rządzący byli zmuszeni do kontrolowania samych siebie”. Wyjątkowość śledztw kongresowych polega na tym, że prowadzą je reprezentanci narodu. Dlatego dochodzenia te służą dziś za oczy i uszy obywateli.
Pierwszym testem było śledztwo w sprawie błędów popełnionych przez gen. Arthura St. Claira, który w potyczce z Indianami stracił 600 żołnierzy. Kongresmeni nie wiedzieli, czy klęska militarna jest wystarczającym powodem, by wezwać i przesłuchać świadków, dlatego zapytali o zdanie prezydenta George’a Washingtona. A temu sprawy wojskowe były szczególnie bliskie, więc zdecydował, że to sprawa najwyższej wagi i warto wszcząć śledztwo. Powołana przez Izbę komisja w 1792 r. oczyściła St. Claira z podejrzeń, a winę zrzuciła na departament wojny, który źle przygotował kampanię.
Chociaż Madison pisał o nadzorze ustawodawcy nad władzą wykonawczą i sądowniczą, dochodzenia z czasem przestały się do tego ograniczać. Ich celem stało się nie tylko informowanie społeczeństwa, ale przede wszystkim tworzenie nowego prawa. Wskutek śledztw powstały przepisy dotyczące walki z przestępczością zorganizowaną oraz organizacjami ksenofobicznymi, warunków kupowania przez rząd broni, ceł, podatków, bezpieczeństwa w transporcie czy regulacji rynków finansowych.
W 1827 r. Izba Reprezentantów upoważniła komisję manufaktur do wezwania na przesłuchania wszystkich osób i żądania wszystkich dokumentów dotyczących polityki celnej. Odtąd śledczy zarezerwowali sobie prawo do zapraszania kogokolwiek, kto może mieć związek ze sprawą, z którejkolwiek z trzech rodzajów władzy i spoza nich. Od 1857 r. świadek, który miga się od stawiennictwa, musi się liczyć z konsekwencjami z więzieniem włącznie.
Polowanie na czarownice
Parlamentarne dochodzenia cały czas są wystawiane na próbę. Szczególnie wtedy, gdy przedstawiciele władzy wykonawczej nie chcą współpracować, zasłaniając się przywilejem rządu do odmowy zeznań, oraz gdy zgłaszane są zastrzeżenia, że komisja przekracza uprawnienia. Ale orzecznictwo sądów w takich spornych sprawach generalnie sprzyja legislatorom. Wyrok Sądu Najwyższego z 1929 r. uznawał kłamstwo w zeznaniach za przestępstwo i otworzył ścieżkę do pociągnięcia takiego świadka do odpowiedzialności karnej.
Jedna komisja odrobinę przywodzi na myśl badanie katastrofy smoleńskiej. Chodzi o badanie przyczyn zatonięcia Titanica w 1912 r. Senat powołał kolegium śledcze, które ledwie cztery dni po tragedii rozpoczęło obrady w nowojorskim hotelu Waldorf-Astoria. Dla wielu legislatorów był to temat osobisty, bo w katastrofie zginęli też przedstawiciele amerykańskich elit. Senator Simon Guggenheim stracił brata, a kongresmen Anthony Hughes – zięcia. Wezwano 82 świadków, począwszy od prezesa linii White Star Line Bruce’a Ismaya, który okrył się hańbą, opuszczając tonący statek jako jeden z pierwszych. Posiedzenia skończyły się po pięciu tygodniach i zaowocowały zaostrzeniem przepisów bezpieczeństwa na morzu.
W 1941 r. mało znany senator Harry Truman wniósł o powołanie komisji ds. ewentualnych nadużyć przy kontraktach zbrojeniowych. Działające przez osiem lat kolegium dowiodło, że rząd kilkadziesiąt razy kupił broń powyżej jej wartości, także za łapówki. Odtąd proces zawierania takich umów z prywatnymi firmami stał się bardziej transparentny, a Truman zyskał sławę solennego i uczciwego śledczego, dzięki czemu Franklin Roosevelt zaproponował mu wiceprezydenturę. W 1945 r. prezydent zmarł i Truman zajął jego miejsce.
Karierę na byciu nieprzejednanym dochodzeniowcem chciało zrobić zwłaszcza dwóch polityków. Pierwszym był w 1950 r. demokratyczny senator Estes Kefauver z Tennessee, który zasłynął jako pogromca mafii. Jego ludzie odwiedzili 14 miast i wytropili setki powiązań polityków z gangsterami. Ale w tym śledztwie forma prześcignęła treść. Ameryka nasłuchała się o przestępczości zorganizowanej, ale nie poszła za tym żadna poważniejsza legislacja. Za to Kefauver ubiegał się w 1952 r. o nominację partii w wyborach prezydenckich, a cztery lata później bez powodzenia kandydował na wiceprezydenta.
Najsłynniejszej komisji w dziejach przewodniczył Joseph McCarthy, który badał powiązania zatrudnionych w administracji z komunistami. Przesłuchania zmieniły się w niesławne polowanie na czarownice, a McCarthy przeszedł do historii jako inicjator kampanii oskarżeń znanych osób z kręgów władzy i show-biznesu. Pomawiał często niewinne osoby, których kariery i życia się załamywały. Szaleństwo zostało przerwane, kiedy senator zadarł z armią i CIA. Odsunięty od przesłuchań wkrótce zmarł.
Za to w 1973 r. rozpoczęło się dochodzenie, do którego obserwatorzy porównują zamieszanie wokół związków Trumpa z Rosją. Senatorowie zaczęli badać, czy prezydent Richard Nixon nie nadużył władzy. Posiedzenia oglądało w telewizji rekordowe 85 proc. Amerykanów. Dowiedziono, że głowa państwa popełniła przestępstwo. Zaczęto planować wszczęcie procedury impeachmentu, ale Nixon uprzedził wydarzenia, podając się do dymisji. Kary nie poniósł, bo jego następca Gerald Ford ułaskawił go. ©℗
Dochodzenia kongresowe służą dziś za oczy i uszy obywateli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu