Droższe odwołania mają przyspieszyć inwestycje infrastrukturalne
W ostatnim czasie postępowania przetargowe na duże inwestycje infrastrukturalne są mocno wydłużane przez coraz liczniejsze odwołania odrzuconych firm.
W przypadku postępowań na modernizację torów czy budowę tras szybkiego ruchu nierzadko od otwarcia ofert do podpisania umowy mijają nawet dwa lata. Zasypana protestami Krajowa Izba Odwoławcza nie nadąża z ich rozpatrywaniem. Czas rozpoznawania sprawy znacznie się wydłuża. Zamiast dwóch tygodni trwa często trzy razy dłużej. Polski Związek Pracodawców Budownictwa przyznaje, że wysokość opłaty za odwołanie jest bardzo niska, bo wynosi tylko 20 tys. zł. W efekcie część firm składa protest, chociaż nie ma mocnych argumentów. Liczą, że później znajdą coś na przeciwnika.
Urząd Zamówień Publicznych twierdzi, że chce ograniczyć skalę protestów. Agnieszka Olszewska, prezes tej instytucji, zapowiada wyraźne podniesienie wysokości kwoty za odwołanie w przypadku zamówień o dużej wartości. Dodatkowo zapowiedziała inne zmiany w Prawie zamówień publicznych, które mają usprawnić postępowania. Uściślona zostanie definicja rażąco niskiej ceny, która także jest powodem odwołań. Doprecyzowane zostaną ponadto zasady wykluczania wykonawców z przetargów. Projekt zmian ma trafić w marcu do konsultacji. PZPB apeluje jednocześnie do rządu, by w związku ze zbliżającą się nową falą inwestycji infrastrukturalnych wzmocnić kadrowo Krajową Izbę Odwoławczą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.