Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Łatwiej wygrać przetarg w krajach Unii niż w Polsce

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Aby podbić unijny rynek zamówień publicznych, najlepiej, aby firma miała oficjalne zagraniczne przedstawicielstwa lub rozbudowaną sieć przedstawicieli handlowych. To ułatwia dotarcie do ogłoszeń

Polscy przedsiębiorcy coraz chętniej startują w przetargach unijnych. Mówią, że łatwiej jest tam wygrać niż na rodzimym rynku zamówień publicznych. Jest mniej formalizmu i więcej negocjacji. Nasze firmy najczęściej dostarczają autobusy, tabor kolejowy, sprzęt górniczy i medyczny, ale wielu realizuje też usługi szkoleniowo-doradcze, kartograficzne i tłumaczenia. W 2009 r. naszym wykonawcom udzielono 57 zamówień na rynkach unijnych. Oficjalne dane nie są jednak pełne. Skala sukcesu polskich firm jest o wiele większa.

- Teoretycznie każdy zamawiający powinien podać informacje o udzielonych zamówieniach, jednak wymóg ten nie jest obłożony żadną sankcją - mówi Mateusz Figaszewski z Solaris Bus & Coach.

Największe szanse na kontrakty mają doświadczone firmy z rozbudowaną siecią sprzedaży i oficjalnych przedstawicielstw handlowych. Procentują też doświadczenia zdobyte na naszym rynku.

- W krajach UE wygrywa oferta, która jest najbardziej opłacalna dla klienta. Cena nie ma znaczenia decydującego. Elementem podstawowym są np. koszty eksploatacji, serwis, gwarancja, ochrona środowiska, dostosowanie do przewozu osób niepełnosprawnych - mówi Tomasz Woźniak, dyrektor działu zamówień publicznych z Solaris Bus & Coach. Jego firma ostatnio zdobyła duże zamówienia w Grecji, we Włoszech i w Niemczech.

Podkreśla, że polskie regulacje są bardziej rygorystyczne i sformalizowane. Łatwo zostać wykluczonym z przetargu z powodu błahego błędu formalnego. Natomiast w UE zawsze można było ofertę wyjaśniać lub uzupełniać.

- Przykładem przerostu wymagań nad potrzebami są Włochy. Byliśmy zaskoczeni, że np. nie ma tam zwyczaju parafowania stron i oferta licząca setki stron musi być na każdej stronie podpisana imieniem, nazwiskiem wraz z pieczątką osoby uprawnionej do reprezentacji firmy - opowiada Tomasz Woźniak.

- Większość przetargów w Polsce to przetargi nieograniczone. Natomiast w UE częściej stosowane są negocjacje. W przypadku Niemiec mniej więcej trzy czwarte postępowań polega na tym, że składa się ofertę, którą potem można modyfikować i dostosować do wymagań klienta - ocenia.

W krajach UE Solaris ubiega się o przetargi już od 2001 r. Wtedy obowiązywała już umowa, dzięki której polscy wykonawcy byli traktowani tak jak unijni.

Kontrakty unijne uzyskują także mniejsze, rodzinne firmy. W przetargach mogą startować samodzielnie lub tworzyć konsorcja. Łatwiej im uzyskać zamówienia podzielone na części.

- To jest nasz pierwszy duży przetarg w UE - mówi Michał Zieliński, współwłaściciel firmy Time 4 Poland z Krakowa, która uzyskała kontrakt na usługi turystyczne.

To projekt realizowany na rzecz Forward Learning Belfast. - Chodzi o przygotowanie ludzi zaangażowanych w konflikt ulsterski do pracy streetworkerów. Idea jest taka: ludzie, którzy przeszli przez konflikt na swojej ziemi, mają łagodzić konflikt między własnymi ziomkami a mniejszościami np. Polonią - dodaje.

- W angielskich przetargach jest mniej formalizmu. Dla strony brytyjskiej pewne rzeczy powiedziane słownie były wiążące i równoważne z umową papierową. Jest duże nastawienie na negocjacje - uważa Michał Zieliński.

Polaków i Brytyjczyków różni jednak mentalność. - Rzeczy, które dla nas były oczywiste, dla nich były trudne do zaakceptowania. I odwrotnie.

Sukces polskich firm w przetargach unijnych nie opiera się na jakimś prostym scenariuszu. Każdy ma swoja własną receptę.

- Nie ma schematu. W każdym kraju członkowskim są nieco inne warunki prawne, ekonomiczne i sama mentalność ludzi - mówi Tomasz Woźniak.

- Często są to żmudne poszukiwania, bo część kontraktów ze względu na wartość nie jest ogłaszana w oficjalnych publikatorach UE. Więc trzeba np. szukać na stronach zagranicznych zamawiających - dodaje Michał Zieliński.

Skuteczną metodą zdobywania unijnego rynku jest zakładanie przedstawicielstw firmy za granicą lub posiadanie siatki przedstawicieli handlowych. - Solaris ma oficjalne przedstawicielstwa handlowe w 15 krajach UE. To bardzo ważne, aby zamawiający miał się z kim kontaktować w toku przetargu i aby czuł się zabezpieczony na przyszłość - twierdzi Tomasz Woźniak.

Przetargi publiczne w każdym państwie członkowskim są realizowane według przepisów obowiązujących w danym kraju. Istnieją jednak duże podobieństwa. Wynika to z tego, że większych kontraktach państwa członkowskie muszą dopasować swe przepisy do dyrektyw unijnych. Zupełnie inaczej jest w zamówieniach o mniejszej wartości. Te nie są objęte zakresem dyrektyw.

Wszyscy wykonawcy wskazują, że aby wygrać przetarg za granicą, trzeba monitorować ogłoszenia o zamówieniach. Źródłem danych może być Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej (seria S) lub baza ogłoszeń TED, która zawiera wyszukiwarkę przetargów według kluczowych słów. Bazy są stale aktualizowane i bezpłatne. O interesujących kontraktach przedsiębiorcy dowiadują się też podczas branżowych targów i ze stron internetowych zamawiających. Dziennik Urzędowy UE zawiera też ogłoszenia o zamówieniach publicznych rozpisywanych przez instytucje UE oraz informacje o projektach finansowanych przez Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Centralny oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.130.001a.001.jpg@RY2@

Ile zamówień publicznych na rynkach UE uzyskały polskie firmy

Ewa Grączewska-Ivanova

ewa.graczewska-ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.