Dziennik Gazeta Prawana logo

Łatwiej wygrać przetarg w krajach Unii niż w Polsce

28 czerwca 2018

Aby podbić unijny rynek zamówień publicznych, najlepiej, aby firma miała oficjalne zagraniczne przedstawicielstwa lub rozbudowaną sieć przedstawicieli handlowych. To ułatwia dotarcie do ogłoszeń

Polscy przedsiębiorcy coraz chętniej startują w przetargach unijnych. Mówią, że łatwiej jest tam wygrać niż na rodzimym rynku zamówień publicznych. Jest mniej formalizmu i więcej negocjacji. Nasze firmy najczęściej dostarczają autobusy, tabor kolejowy, sprzęt górniczy i medyczny, ale wielu realizuje też usługi szkoleniowo-doradcze, kartograficzne i tłumaczenia. W 2009 r. naszym wykonawcom udzielono 57 zamówień na rynkach unijnych. Oficjalne dane nie są jednak pełne. Skala sukcesu polskich firm jest o wiele większa.

- Teoretycznie każdy zamawiający powinien podać informacje o udzielonych zamówieniach, jednak wymóg ten nie jest obłożony żadną sankcją - mówi Mateusz Figaszewski z Solaris Bus & Coach.

Największe szanse na kontrakty mają doświadczone firmy z rozbudowaną siecią sprzedaży i oficjalnych przedstawicielstw handlowych. Procentują też doświadczenia zdobyte na naszym rynku.

- W krajach UE wygrywa oferta, która jest najbardziej opłacalna dla klienta. Cena nie ma znaczenia decydującego. Elementem podstawowym są np. koszty eksploatacji, serwis, gwarancja, ochrona środowiska, dostosowanie do przewozu osób niepełnosprawnych - mówi Tomasz Woźniak, dyrektor działu zamówień publicznych z Solaris Bus & Coach. Jego firma ostatnio zdobyła duże zamówienia w Grecji, we Włoszech i w Niemczech.

Podkreśla, że polskie regulacje są bardziej rygorystyczne i sformalizowane. Łatwo zostać wykluczonym z przetargu z powodu błahego błędu formalnego. Natomiast w UE zawsze można było ofertę wyjaśniać lub uzupełniać.

- Przykładem przerostu wymagań nad potrzebami są Włochy. Byliśmy zaskoczeni, że np. nie ma tam zwyczaju parafowania stron i oferta licząca setki stron musi być na każdej stronie podpisana imieniem, nazwiskiem wraz z pieczątką osoby uprawnionej do reprezentacji firmy - opowiada Tomasz Woźniak.

- Większość przetargów w Polsce to przetargi nieograniczone. Natomiast w UE częściej stosowane są negocjacje. W przypadku Niemiec mniej więcej trzy czwarte postępowań polega na tym, że składa się ofertę, którą potem można modyfikować i dostosować do wymagań klienta - ocenia.

W krajach UE Solaris ubiega się o przetargi już od 2001 r. Wtedy obowiązywała już umowa, dzięki której polscy wykonawcy byli traktowani tak jak unijni.

Kontrakty unijne uzyskują także mniejsze, rodzinne firmy. W przetargach mogą startować samodzielnie lub tworzyć konsorcja. Łatwiej im uzyskać zamówienia podzielone na części.

- To jest nasz pierwszy duży przetarg w UE - mówi Michał Zieliński, współwłaściciel firmy Time 4 Poland z Krakowa, która uzyskała kontrakt na usługi turystyczne.

To projekt realizowany na rzecz Forward Learning Belfast. - Chodzi o przygotowanie ludzi zaangażowanych w konflikt ulsterski do pracy streetworkerów. Idea jest taka: ludzie, którzy przeszli przez konflikt na swojej ziemi, mają łagodzić konflikt między własnymi ziomkami a mniejszościami np. Polonią - dodaje.

- W angielskich przetargach jest mniej formalizmu. Dla strony brytyjskiej pewne rzeczy powiedziane słownie były wiążące i równoważne z umową papierową. Jest duże nastawienie na negocjacje - uważa Michał Zieliński.

Polaków i Brytyjczyków różni jednak mentalność. - Rzeczy, które dla nas były oczywiste, dla nich były trudne do zaakceptowania. I odwrotnie.

Sukces polskich firm w przetargach unijnych nie opiera się na jakimś prostym scenariuszu. Każdy ma swoja własną receptę.

- Nie ma schematu. W każdym kraju członkowskim są nieco inne warunki prawne, ekonomiczne i sama mentalność ludzi - mówi Tomasz Woźniak.

- Często są to żmudne poszukiwania, bo część kontraktów ze względu na wartość nie jest ogłaszana w oficjalnych publikatorach UE. Więc trzeba np. szukać na stronach zagranicznych zamawiających - dodaje Michał Zieliński.

Skuteczną metodą zdobywania unijnego rynku jest zakładanie przedstawicielstw firmy za granicą lub posiadanie siatki przedstawicieli handlowych. - Solaris ma oficjalne przedstawicielstwa handlowe w 15 krajach UE. To bardzo ważne, aby zamawiający miał się z kim kontaktować w toku przetargu i aby czuł się zabezpieczony na przyszłość - twierdzi Tomasz Woźniak.

Przetargi publiczne w każdym państwie członkowskim są realizowane według przepisów obowiązujących w danym kraju. Istnieją jednak duże podobieństwa. Wynika to z tego, że większych kontraktach państwa członkowskie muszą dopasować swe przepisy do dyrektyw unijnych. Zupełnie inaczej jest w zamówieniach o mniejszej wartości. Te nie są objęte zakresem dyrektyw.

Wszyscy wykonawcy wskazują, że aby wygrać przetarg za granicą, trzeba monitorować ogłoszenia o zamówieniach. Źródłem danych może być Dziennik Urzędowy Unii Europejskiej (seria S) lub baza ogłoszeń TED, która zawiera wyszukiwarkę przetargów według kluczowych słów. Bazy są stale aktualizowane i bezpłatne. O interesujących kontraktach przedsiębiorcy dowiadują się też podczas branżowych targów i ze stron internetowych zamawiających. Dziennik Urzędowy UE zawiera też ogłoszenia o zamówieniach publicznych rozpisywanych przez instytucje UE oraz informacje o projektach finansowanych przez Europejski Bank Inwestycyjny, Europejski Bank Centralny oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju.

@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.130.001a.001.jpg@RY2@

Ile zamówień publicznych na rynkach UE uzyskały polskie firmy

Ewa Grączewska-Ivanova

ewa.graczewska-ivanova@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.