Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Do przetargu zamiast zaświadczeń wystarczy oświadczenie przedsiębiorcy

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 11 minut

Tylko firma, która złoży najkorzystniejszą ofertę, będzie proszona o przedstawienie dokumentów potwierdzających wymagane w zamówieniu publicznym warunki. Pozostałe unikną niepotrzebnych formalności

Firmy startujące w przetargach nie musiałyby składać zaświadczeń z urzędów skarbowych, ZUS, Krajowego Rejestru Karnego czy przedstawiać referencji potwierdzających ich doświadczenie. Wystarczyłoby samo oświadczenie, że spełniają warunki. Taka propozycja znalazła się w założeniach nowelizacji przepisów o zamówieniach publicznych, do których dotarł "Dziennik Gazeta Prawna".

Zgodnie z przygotowywanym przez Urząd Zamówień Publicznych (UZP) projektem dopiero po rozstrzygnięciu przetargu zwycięski wykonawca byłby proszony o przedstawienie wszystkich dokumentów.

- Zdaję sobie sprawę, że to daleko idąca propozycja. Dzięki niej rynek zamówień publicznych może jednak otworzyć się szerzej na przedsiębiorców, których dzisiaj odstraszają liczne wymagania formalne stawiane przez zamawiających- mówi Jacek Sadowy, prezes Urzędu Zamówień Publicznych.

Podkreśla, że jest to ważne, gdyż polskie przetargi odbiegają od średniej unijnej, jeśli chodzi o liczbę składanych ofert.

Zmiana będzie korzystna zarówno dla organizatorów przetargów, jak i dla startujących w nich firm.

- Zamawiający będzie mógł skupić się na tym, co najważniejsze, czyli na merytorycznej ocenie ofert. Dzisiaj musi weryfikować stosy dokumentów, choć może się okazać, że firma i tak nie ma żadnych szans na wygranie przetargu - ocenia Ewa Wiktorowska, przewodnicząca Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych.

Propozycję chwalą też przedsiębiorcy.

- To postulat zgłaszany przez nas od lat. Gdyby wreszcie udało się go wprowadzić w życie, przedsiębiorcy mogliby poświęcić więcej energii na lepsze przygotowanie ofert. Jeśli okazałoby się, że przegrali przetarg, zajęliby się innym kontraktem i nie marnowali czasu na zdobywanie masy niepotrzebnych zaświadczeń - mówi Grzegorz Lang z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan.

Gdy okaże się, że firma, która wygrała przetarg, nie spełnia warunków, o przedstawienie dokumentów zostanie poproszona ta, która złożyła drugą w kolejności ofertę.

Ułatwienia mają obowiązywać w przetargu nieograniczonym, negocjacjach bez ogłoszenia i zapytaniu o cenę. W pozostałych trybach (np. w przetargu ograniczonym) obowiązywałyby dotychczasowe zasady, gdyż w nich najpierw następuje ocena ofert, a dopiero później wykonawcy są zapraszani do ich składania.

Po kłopotach z chińską firmą COVEC i innymi inwestycjami UZP próbuje też znaleźć sposób na zaniżanie cen w przetargach.

- To bardzo złożona kwestia. Z jednej strony widać, że zbyt niskie ceny w niektórych przypadkach prowadzą do problemów, z drugiej nie możemy pójść za daleko, gdyż czasem niska cena okazuje się realistyczna i zamówienie jest realizowane bez kłopotów - tłumaczy Jacek Sadowy.

Zgodnie z propozycjami zamawiający musiałby żądać wyjaśnień w sprawie ceny, jeśli byłaby ona niższa o więcej niż 50 proc. od średniej arytmetycznej cen zawartych w pozostałych ofertach lub o 20 proc. niższa od ceny proponowanej w drugiej w kolejności ofercie.

Równie istotne może być przeniesienie ciężaru dowodowego z zamawiającego na przedsiębiorcę. Innymi słowy, to firma, która zaproponuje podejrzanie niską cenę, będzie musiała udowodnić w szczegółowych wyliczeniach, że jest ona realistyczna i skąd się wzięły odstępstwa od kwot oferowanych przez konkurencję.

UZP proponuje także usunięcie przepisu nakazującego zatrzymywanie wadium firm, które nie uzupełnią na wezwanie dokumentów.

- To jedna z największych bolączek przedsiębiorców. Ten przepis jest zwyczajnie niesprawiedliwy. Zdarza się, że przedsiębiorcy tracą znaczne kwoty tylko dlatego, że kurier nie dowiózł na czas dokumentów do siedziby urzędu - mówi Grzegorz Lang.

Urząd Zamówień Publicznych w uzasadnieniu propozycji zwraca uwagę, że zabieranie wadium wykonawcom zniechęca ich do udziału w przetargach, co ostatecznie odbija się na zamawiających.

Zmiany mają też otworzyć zamówienia publiczne na internet. Cały przetarg od początku do końca będzie można przeprowadzić w formie elektronicznej, gdyż zostanie zniesiona zasada pisemności postępowania. Dzisiaj przepisy również przewidują możliwość wykorzystania internetu, ale zarówno w licytacji elektronicznej, jak i w aukcji nadal pozostaje etap papierowy.

Dokument z propozycjami zmian został przekazany zespołowi ds. programowania prac rządu, a więc jest dopiero na początku procesu legislacyjnego.

- Wierzę, że zostanie on wkrótce przyjęty, gdyż w mojej ocenie jest to konieczne, jeśli chcemy myśleć o dalszym rozwoju systemu zamówień publicznych - mówi Jacek Sadowy.

W tej chwili rząd kończy pracę nad inną nowelizacją, ale ona dotyczy wyłącznie prawa unijnego.

82 proc. zamówień udzielono w ubiegłym roku w trybie przetargu nieograniczonego

2,74 oferty średnio składano w przetargach odbywających się w 2011 roku

Co zmieni się w przetargach

Firmy są wykluczane z przetargu, jeśli nie dołączą do oferty wszystkich dokumentów potwierdzających spełnianie warunków

Wykonawca, który nie uzupełni na wezwanie organizatora przetargu dokumentów, traci wadium

Przepisy nie określają precyzyjnie, kiedy zamawiający ma żądać wyjaśnień w stosunku do podejrzanie niskiej ceny

Przetarg prowadzi się w formie pisemnej, a narzędzia elektroniczne służą jedynie jako dodatki

Na etapie przetargu firmy będą składać oświadczenia, a komplet dokumentów będzie wymagany wyłącznie od tej, której oferta zostanie wybrana

Zostanie wykreślony przepis o zatrzymywaniu wadium z powodu nieuzupełnienia dokumentów

Wyjaśnienia będą wymagane wtedy, gdy cena będzie o 20 proc. niższa od zaproponowanej w kolejnej ofercie

Cały przetarg będzie mógł toczyć się w internecie od momentu publikacji ogłoszenia przez składanie ofert do ogłoszenia wyników

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Propozycje zmian w ustawie

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.