Dziennik Gazeta Prawana logo

Ceny w przetargach mają być lepiej weryfikowane

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Zamówienia publiczne

Urzędnicy nie będą już musieli udowadniać firmie, że zaniżyła cenę w ofercie. To przedsiębiorca będzie wykazywał, że tak się nie stało.

Takie odwrócenie ciężaru dowodowego przewidziano w dwóch projektach nowelizacji ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 907 z późn. zm.). Nad pierwszym, przygotowanym przez posłów PO, pracuje już powołana do jego rozpatrzenia sejmowa podkomisja, nad drugim zaś wciąż trwają dyskusje w rządzie.

O tym, jak dalekie od doskonałości są obecne mechanizmy weryfikacji cen w przetargach, łatwo się przekonać na przykładzie przetargu zorganizowanego przez Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Szczecinie. Wygrał go diler, który zaproponował wynajęcie na cztery lata 19 samochodów hyundai i20 za 9 zł. Dla porównania - konkurencyjna oferta opiewała na prawie 3 mln zł. Urząd Zamówień Publicznych wszczął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Po uchwaleniu zaproponowanych przez klub PO zmian w przepisach zamawiający musiałby w takiej sytuacji co najmniej wszcząć procedurę wyjaśniającą i zażądać od przedsiębiorcy udowodnienia, że cena nie została zaniżona. Zgodnie z projektem byłby do tego zobligowany, jeśli cena jest niższa o 30 proc. zarówno od wartości zamówienia, jak i średniej arytmetycznej cen wszystkich złożonych ofert.

Podobny mechanizm w założeniach do projektu nowelizacji proponował UZP. Zgodnie z nimi zamawiający musiałby żądać wyjaśnień w sprawie ceny, jeśli byłaby ona niższa o więcej niż 50 proc. od średniej arytmetycznej cen zawartych w pozostałych ofertach, lub o 20 proc. niższa od ceny proponowanej w drugiej w kolejności ofercie. Ostatecznie jednak takie rozwiązanie nie znalazło się w projekcie, nad którym pracuje rząd. Zapisano w nim, że zamawiający zwraca się o wyjaśnienia, gdy cena oferty wydaje się zbyt niska i budzi wątpliwości zamawiającego.

Wspólny dla obydwu projektów jest pomysł odwrócenia ciężaru dowodowego. Dzisiaj jeśli urzędnicy decydują się odrzucić ofertę, muszą mieć dowody potwierdzające, że cena była rażąco niska.

- Udowodnienie tego, czy to przez zamawiającego, czy też tym bardziej przez konkurencyjnych wykonawców, jest nie tyle bardzo trudne, ile prawie niemożliwe. Wszystkie informacje spoczywają w ręku firmy kalkulującej ofertę - mówi Artur Wawryło, ekspert z Centrum Obsługi Zamówień Publicznych.

W projekcie poselskim zapisano wprost, że obowiązek wykazania, że oferta nie zawiera rażąco niskiej ceny spoczywa na wykonawcy. Ta sama reguła ma obowiązywać podczas rozpoznawania odwołania przez Krajową Izbą Odwoławczą, chyba że firma, która złożyła podejrzanie tanią ofertę, nie będzie uczestniczyć w sporze. Jeśli konkurent będzie podważał realność ceny, to udowodnienie tego, że nie jest ona rażąco niska, będzie obowiązkiem zamawiającego.

W projekcie rządowym nie ma przepisu, który mówiłby wprost o ciężarze dowodowym. Przerzucenie go na firmę, która złożyła ofertę, wynika jednak z kontekstu zaproponowanych regulacji. Jeśli wykonawca nie wykaże, że cena jest uzasadniona, jego oferta będzie odrzucona. W innym przepisie mowa zaś o tym, że zamawiający wyznacza termin na złożenie dowodów.

Ważne

Jeśli wykonawca nie wykaże, że cena jest uzasadniona, jego oferta będzie odrzucona

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.