Koniec unijnych dotacji
Ledwie 132,7 mld zł były warte przetargi, które zawarto w 2012 roku
Sprawozdanie Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) z danymi za ubiegły rok trafiło właśnie do konsultacji. Rok wcześniej w zamówieniach publicznych wydano 144 mld zł, a w 2010 r. aż 167 mld zł. - Kończą się dotacje unijne, więc kończą się duże publiczne zamówienia. Chude lata widać już w wielu branżach - ocenia w rozmowie z DGP były wiceminister rozwoju regionalnego dr Jerzy Kwieciński.
Przetarg, jaki wspólnie ogłosiło sześć miast z aglomeracji katowickiej na zbudowanie i modernizację komunikacji tramwajowej, wart był ponad 652 mln zł. Budowa dwóch platform do systemu e-zdrowia warta jest ok. 700 mln zł. Za projekt budowy sieci szerokopasmowego internetu województwo podlaskie zapłaci ok. 180 mln zł. Wszystkie te zamówienia łączy nie tylko to, że zostały zawarte w poprzednim roku, ale także to, że są współfinansowane z dotacji unijnych. Rynek zamówień publicznych jest bowiem ściśle powiązany z cyklem wdrażania przez Polskę funduszy unijnych. Do 2010 r. wartość ogłaszanych kontraktów rosła, bo publiczne instytucje rozdzielały fundusze UE przyznane na lata 2007-2013 i rozpisywały coraz więcej przetargów.
Wraz z 20-procentowym spadkiem wartości zamówień w ciągu dwóch lat widać koniec rządowo-samorządowego eldorado. - Tłuste lata dla firm nadejdą najwcześniej w 2015 r. wraz z nowym prognozowaniem - mówi Kwieciński. Najbardziej na zmniejszeniu publicznych wydatków cierpi branża budowlana, usługi doradcze i informatyka. Widać to w statystykach UZP. Przetargi budowlane stanowiły pod względem wartości aż 45 proc. całego rynku, zamówienia na dostawy miały 27 proc. wartości wydatkowanych środków, a kontrakty na usługi - 28 proc.
Być może na odbicie w przetargach trzeba będzie poczekać dłużej niż do 2015 r., bo proces tworzenia projektów i rozpisywania przetargów zajmuje nawet po kilkadziesiąt miesięcy.
Nie tylko koniec wartkiego strumienia euro wpływa na zmniejszenie wartości przetargów. - Samorządy mają problemy ze znalezieniem własnych środków na zamówienia. Trudniej im o kredyty na finansowanie zadań uzupełniających, np. dojazdów do dróg budowanych z pieniędzy unijnych. Spadają też dochody gmin z PIT i CIT - tłumaczy Grzegorz Lang, ekspert ds. zamówień publicznych z PKPP Lewiatan. A to administracja samorządowa stanowi największą grupę zamawiających - w 2012 r. odpowiedzialna była aż za 45,9 proc. przetargów. Na kolejnym miejscu znalazły się zakłady opieki zdrowotnej (5,7 proc.).
Lang zwraca także uwagę na problemy wynikające z niedostosowania ustawy o zamówieniach publicznych do zmieniającego się otoczenia prawno-gospodarczego. - Ustawę uchwalono w 2004 r., od tamtej pory sporo się zmieniło i dziś prawo w niektórych aspektach jest nazbyt liberalne, a w innych przeregulowuje - mówi Lange.
@RY1@i02/2013/086/i02.2013.086.00000040b.802.jpg@RY2@
Po wzrostach przyszły chude lata na rynku zamówień publicznych
Sylwia Czubkowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu