Urzędnicza walka o brak nadzoru przy zamówieniach
Prezes Agencji Rynku Rolnego chce wyłączenia z rozprawy prezesa Urzędu Zamówień Publicznych. Jeśli tak by się stało, nikt nie mógłby podważyć jego wyboru z wolnej ręki
Chodzi o zamówienie, które ma być udzielone z wolnej ręki przez Agencję Rynku Rolnego na serwis jej systemów informatycznych. Zastosowanie trybu niekonkurencyjnego zostało podważone przez firmę zainteresowaną tym kontraktem. Krajowa Izba Odwoławcza nie uwzględniła odwołania, uznając, że były podstawy do wyboru z wolnej ręki. Na tym etapie do sprawy włączył się prezes Urzędu Zamówień Publicznych, który skorzystał ze swoich uprawnień ustawowych i skierował skargę do sądu. Przekonywał w niej, że ARR przynajmniej części zamówienia powinna udzielić w trybie przetargowym.
Spory tego typu to nic nowego. Instytucje państwowe z oczywistych względów wolą udzielać zamówień z wolnej ręki, z kolei UZP ma stać na straży przestrzegania procedur. Nowością jest natomiast wniosek złożony przez pełnomocnika ARR podczas rozprawy. Po raz pierwszy w historii padło w nim żądanie wyłączenia ze sprawy prezesa UZP. Argumentem za tym przemawiającym ma być brak obiektywizmu tego ostatniego.
- ARR skorzystała z przysługującej każdej stronie postępowania cywilnego gwarancji procesowej przewidzianej w polskim prawie do obrony jej stanowiska - tłumaczy Rafał Hołubicki z ARR.
Na czym ma polegać brak obiektywizmu?
- Okoliczności faktyczne sprawy będącej przedmiotem postępowania sądowego są takie same jak okoliczności faktyczne postępowań o zamówienie publiczne, które były przedmiotem już wcześniejszych kontroli prezesa UZP - wyjaśnia przedstawiciel agencji, zwracając uwagę, że w przeszłości prezes UZP już kwestionował zastosowanie wolnej ręki.
UZP odpowiada, że działa w interesie społecznym.
- To ustawodawca przyznał prezesowi UZP zarówno kompetencje w zakresie kontroli przeprowadzania postępowań o udzielenie zamówienia publicznego, jak i umożliwił mu zaskarżanie orzeczeń KIO. Kompetencje te nie stoją z sobą w sprzeczności, a realizując je, prezes UZP działa w granicach przewidzianych prawem - mówi Anita Wichniak-Olczak, dyrektor departamentu informacji, edukacji i analiz systemowych UZP.
- Ta sprawa ma charakter systemowy, stąd też w pełni uzasadniona jest aktywność procesowa prezesa UZP jako rzecznika interesu publicznego dbającego o przejrzystość i konkurencyjność stosowanych procedur - zaznacza.
Na razie nie wiadomo, jak skończy się ten spór. Zgodnie z procedurą co do podstaw do wyłączenia musi wypowiedzieć się organ nadrzędny, czyli w tym przypadku premier. Zakładając teoretycznie, że prezes UZP rzeczywiście zostałby wyłączony ze sprawy, to w praktyce nie mogłaby ona zostać rozpoznana. Nie ma bowiem innej instytucji, która ma uprawnienia wniesienia skargi na wyrok KIO. To zaś oznaczałoby, że sprawa musiałaby zostać umorzona, a prezes ARR nie musiałby się obawiać, że ktoś podważy wybór z wolnej ręki.
Spór jest konsekwencją prowadzonej przez UZP walki z praktykami ograniczania konkurencji, zwłaszcza przy zamówieniach informatycznych. Jeszcze przed kilkoma laty normą było przekazywanie stosunkowo mało znaczących zleceń jednej firmie w taki sposób, by tylko ona później mogła rozbudowywać system informatyczny czy też zapewniać jego serwis. Uchybienia tego rodzaju są konsekwentnie wytykane podczas kontroli. W trakcie kadencji obecnego prezesa UZP Jacka Sadowego ponaddwukrotnie zmalał wskaźnik umów zawieranych z wolnej ręki.
@RY1@i02/2013/037/i02.2013.037.183000100.802.jpg@RY2@
Coraz więcej konkurencji w zamówieniach publicznych
Sławomir Wikariak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu