Idzie nowa władza i chce unieważniać przetargi. A to niemożliwe
Aktualności
W kampanii wyborczej przyszli prezydenci, wójtowie i burmistrzowie chcieliby przestawić świat. I bardzo często zakwestionować działania swoich poprzedników. Na przykład zrezygnować z szumnie zapowiadanych inwestycji. W Warszawie już Piotr Guział, kontrkandydat obecnej prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz, zapowiada, że zrezygnuje z budowy Szpitala Południowego. Bo może kolidować z Centrum Onkologii. Podobne zapowiedzi można przed tymi wyborami samorządowymi usłyszeć także w wielu innych miejscach. To jednak wcale nieproste, biorąc pod uwagę prawo zamówień publicznych. Kandydaci zapominają, a może jeszcze nie wiedzą, że raz ogłoszony przetarg nie może być unieważniony. Nie zgodzi sie na to z pewnością Krajowa Izba Odwoławcza. Przepisy bowiem bardzo rygorystycznie wskazują przesłanki, które pozwalają na unieważnienie. Wymiana osób stojących na czele urzędu do nich nie należy. Zmiana pryncypiów także. Nawet przepis pozwalający unieważnić przetarg, gdy przestaje to leżeć w interesie publicznym. Bo najczęściej włodarze nie zdołają wykazać spełnienia wszystkich związanych z tym przesłanek. Musieliby wykazać, że wystąpiła istotna zmiana okoliczności, czyli np. zawaliła się ściana budynku, który miał być remontowany. Lepiej zbijać więc wyborczy kapitał na czym innym.
130 000 tyle ogłoszeń o przetargach opublikowano w Polsce od początku roku do końca września
ZJ
C11
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu