Przetargi na odbiór odpadów nadal kością niezgody
Ekologia
To, ile zapłacimy za śmieci, będzie zależeć od przeciętnego dochodu w gospodarstwie domowym wynikającego z danych GUS. Tak zakłada nowelizacja ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, którą w piątek uchwalił Sejm.
Zdaniem opozycji nowelizacja nie usuwa mankamentów obecnych przepisów. Nadal trwa spór o zamówienia in house na odbiór odpadów, o których umożliwienie zabiegają samorządy, a które ostatecznie nie znalazły się w ustawie.
- Konieczność przeprowadzenia przetargu doprowadziła do sytuacji, kiedy niektórzy włodarze gminy stanęli przed dylematem, czy narazić się na karę za niewywiązanie się z jego ogłoszenia, czy na zwrot pomocy z UE - mówiła Anna Paluch, poseł PiS.
- Dlaczego rząd nie chce ułatwić gminom realizacji zadania własnego przez ich spółki, co m.in. pozwoliłoby im na ochronę miejsc pracy - oburzał się Zbigniew Zaborowski, poseł SLD.
- W Polsce tylko w 13 przypadkach wojewódzcy inspektorzy środowiska nałożyli kary za brak przetargów. W przypadku Czorsztyna, do którego nawiązuje pani poseł, ta kara została zawieszona - odpowiadał Janusz Ostapiuk, wiceminister środowiska.
Dodał, że zawarto konsensus między przedsiębiorstwami prywatnymi a samorządowymi. Jego zerwanie wywołałoby sprzeciw, bo na rynku odpadów działają 272 przedsiębiorstwa samorządowe i aż 3,7 tys. prywatnych.
Urszula Mirowska-Łoskot
Ustawa skierowana do Senatu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu