Wyłączne kryterium ceny niełatwo wyplenić
Jedną z najistotniejszych zmian w uchwalonej 25 lipca 2014 r. nowelizacji prawa zamówień publicznych (p.z.p.) jest wprowadzenie, poza nielicznymi wyjątkami, zakazu stosowania ceny jako jedynego kryterium wyboru najkorzystniejszej oferty (dodany ust. 2a w art. 91 ustawy). Sprawozdawca sejmowej komisji gospodarki Maria Janyska mówiła, że dzięki noweli żegnamy się z największymi problemami rynku zamówień publicznych, czyli m.in. dyktatem najniższej ceny. Nie jest jasne, kto ów dyktat narzucił, kto jest (był) dyktatorem. Można się domyślać, że to same przepisy p.z.p. dyktowały zamawiającym wybór oferty z najniższą ceną.
Należy więc jasno powiedzieć, że żaden przepis ustawy - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2004 r. nr 19, poz. 177 ze zm.) nie nakazywał zamawiającym stosowania wyłącznie kryterium cenowego przy wyborze najkorzystniejszej oferty. Zamawiający mieli możliwość stosowania dowolnych odnoszących się do przedmiotu zamówienia kryteriów, które przykładowo zostały wskazane w art. 91 ust. 2 p.z.p. To, że w ogromnej większości przypadków decydowali, iż będą wybierać oferty najtańsze, zależało wyłącznie od ich suwerennej decyzji.
Z informacji zawartych w rocznych sprawozdaniach prezesa Urzędu Zamówień Publicznych wynika, że w ostatnich latach cenę, jako jedyne kryterium oceny ofert, w postępowaniach o mniejszej wartości zamówienia (poniżej progów unijnych) zamawiający stosowali w około 91-92 proc. postępowań, zaś w postępowaniach o większej wartości zamówienia odsetek ten wzrósł z 76 proc. w roku 2012 do 85 proc. w roku 2013.
Gdy mowa jest o kryteriach oceny ofert, trzeba wziąć pod uwagę zarówno przedmiot zamówienia, czyli konkretne dostawy, usługi i roboty budowlane, jak i podejście zamawiającego. Niewątpliwie usługi najbardziej podatne są na stosowanie innych niż cena kryteriów. Z kolei w przypadku robót budowlanych, gdy zamawiający określi jakość materiałów i urządzeń, ich parametry, termin wykonania, okres gwarancji - cóż jeszcze sensownego, poza przypadkami nietypowymi, miałby wymyślać w celu wyboru najkorzystniejszej oferty? Wówczas istotnie o wyborze najkorzystniejszej oferty powinna decydować wyłącznie cena. Zmuszanie zamawiających, by stosowali jeszcze inne kryteria, jest bezcelowe.
W połowie 2010 r. prezes UZP zwrócił się do organizacji zrzeszających przedsiębiorców z prośbą o wskazanie przykładowych kryteriów oceny ofert. I co z tego wyszło? Dokładnie nic. Wskazywano te typowe, standardowe kryteria, a jakieś ciekawsze w zasadzie tylko przy usługach i dostawach.
Wejście w życie art. 91 ust. 2a p.z.p. de facto niczego nie zmieni. Zamawiający poradzą sobie z nową sytuacją w sposób trywialnie prosty: zastosują jakiekolwiek drugie, oprócz ceny, kryterium oceny ofert. Nowy przepis nie określa, jakie to ma być kryterium ani jakie ma być jego znaczenie.
Przepis, chociaż skierowany jest do wszystkich zamawiających, tak naprawdę ma wymusić na tych, którzy posługiwali się dotychczas tylko kryterium cenowym, stosowanie dodatkowego lub dodatkowych kryteriów. Ale właśnie oni, by nie naruszyć przepisów ustawy, wrócą do kryteriów często stosowanych jeszcze kilka lat temu, w szczególności przy robotach budowlanych, takich jak np. okres gwarancji z oczywistym ograniczeniem maksimum (by nie otrzymywać ofert z okresem gwarancji równym np. 50 lub nawet 100 lat). Wykonawcy, by nie tracić punktów, będą oferować - tak jak oferowali wówczas - maksymalny dopuszczony przez zamawiającego okres gwarancji (ci, którzy zaoferują okresy krótsze, będą z góry na przegranej pozycji, chyba że zaoferują niską lub bardzo niską cenę). Kryterium to nie będzie więc mieć żadnego znaczenia przy ocenie ofert. Jaki będzie efekt? Taki, że o wyborze najkorzystniejszej oferty nadal decydować będzie tylko cena, choć formalnie będą dwa kryteria oceny ofert. Cóż się zatem zmieni? Nic.
Tylko szerokie uzmysławianie zamawiającym pożytków płynących ze stosowania właściwe dobranych kryteriów oceny ofert może przynieść efekty. Ale nie robi się tego przez nakazy, lecz przez szeroką edukację, przez wspieranie zamawiających, a także - co bardzo ważne - przez zmianę podejścia różnych organów kontroli do zamawiających.
91 proc. zamówień o niższej wartości opierało się tylko na kryterium cenowym
Dr Jacek Kaczmarczyk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu