Dziś inwestycja to starcie prawników
Jeszcze 10 lat temu żadna ze stron kontraktu publicznego nie wyobrażała sobie, aby wzajemnie obciążać się karami na budowach, bo budowa to żywy organizm i wszystkiego z wyprzedzeniem opisać się nie da. Istniało zrozumienie, że zamawiający i wykonawca są partnerami w biznesie, a ich wspólnym celem jest sprawne ukończenie inwestycji. Dziś świadomość tego zanikła. W bardzo wielu przypadkach zamawiający wie, że naliczy kary na kontrakcie, zanim jeszcze wybierze wykonawcę, a wie o tym, bo często świadomie narzucił nierzeczywisty termin wykonania. Wykonawcy dostosowali się do takiego podejścia i od podpisania kontraktu cała korespondencja jest pisana jak pisma procesowe. Dla zamawiającego najistotniejsze jest, aby mieć porządek w papierach, a nie ukończoną inwestycję.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z PROMOCJI NA PIERWSZY MIESIĄC.
Zyskaj nielimitowany dostęp do wszystkich treści:
wyjaśnień ekspertów, raportów i pogłębionych analiz oraz narzędzi dla specjalistów.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.