Dziennik Gazeta Prawana logo

KIO o rażąco niskiej cenie

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

TEZA: Przy badaniu rażąco niskiej ceny zamawiający nie powinien kierować się wyłącznie oszacowaną przez siebie wartością. Liczą się także kwoty zaproponowane w konkurencyjnych ofertach. Zwłaszcza jeśli wyjaśnienia wykażą, skąd się wzięły różnice.

Sygn. akt KIO 802/14

Wyrok Krajowej Izby Odwoławczej

Przygotowując przetarg na remont torów kolejowych, zamawiający oszacował wartość zamówienia na 17,5 mln zł netto. Tymczasem najkorzystniejsza z ważnych ofert opiewała na kwotę 7,4 mln zł brutto. Przy tak znaczącej różnicy organizator przetargu wszczął przewidzianą przepisami procedurę wyjaśnień. Odpowiedź, którą uzyskał, usatysfakcjonowała go. Uznał, że wskazane w niej okoliczności uzasadniają zaproponowaną cenę.

Przeciwko temu zaprotestował konkurencyjny wykonawca, dowodząc, że zaoferowana kwota musi zostać uznana za rażąco niską. W odwołaniu wniesionym do Krajowej Izby Odwoławczej zwrócił uwagę, że podczas otwarcia ofert zamawiający jako kwotę, którą zamierza przeznaczyć na realizację inwestycji, podał ponad 18 mln zł brutto. A to oznacza, że oferta uznana za najkorzystniejszą opiewa na ok. 40 proc. środków, jakie zamierzał wydać zamawiający. Innymi słowy, cena ta musi być uznana za rażąco niską, co z kolei powinno skutkować odrzuceniem oferty.

Skład orzekający nie zgodził się z tym zarzutem. W uzasadnieniu wyroku stwierdził, że porównanie kwoty zaoferowanej przez zwycięskiego wykonawcę z szacunkową wartością zamówienia nie jest wystarczające, by uznać cenę za rażąco niską. Wartość szacunkowa jest bowiem jedynie prognozą zamawiającego, która może nie znaleźć odzwierciedlenia w realiach rynkowych. Już z uwagi na fakt, że wykonawcy konkurują ze sobą, naturalne jest obniżanie ceny.

KIO zwróciła uwagę, że często dużo bardziej miarodajne jest porównanie najniższej ceny do kwot zaproponowanych w innych ofertach. W tym przetargu najbliższa kwota wynosiła 9,8 mln zł, kolejna - 10,1 mln zł, a następna - 10,8 mln zł. W porównaniu z najtańszą - 7,4 mln zł - to nadal duża różnica, ale zdaniem składu orzekającego została ona w sposób zadowalający uzasadniona w wyjaśnieniach przekazanych na wezwanie zamawiającego.

Skład orzekający przekonało m.in. to, że zwycięski wykonawca jest dużą firmą i prowadzi centralną politykę zakupową, co pozwala wynegocjować dużo niższe ceny u dostawców. Nie bez znaczenia było również to, że realizuje on inne projekty w tej samej okolicy, a także posiada własny park maszynowy. Ważne też było, że nie zamierza korzystać z pomocy podwykonawców. To wszystko pozwala bowiem ograniczyć koszty związane z zapleczem budowy. Co więcej - zwycięska firma dołączyła do wyjaśnień faktury na niektóre materiały budowlane, np. cement, z wcześniej realizowanych budów. Odwołujący się przedsiębiorca kwestionował ich wiarygodność, wskazując na wskaźniki Sekocenbudu. Zdaniem izby wskaźniki te pokazują jedynie pewne uśrednione ceny, a duża firma, dokonująca scentralizowanych zakupów, może osiągać znaczne upusty.

@RY1@i02/2014/125/i02.2014.125.21500080b.802.jpg@RY2@

Linia orzecznicza

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.