Przetarg? Nie, dziękuję
Przeczytałem właśnie, że w zorganizowanym przez GDDKiA przetargu na budowę obwodnicy swoje oferty złożyło aż 16 firm. Na podstawie takich informacji można nabrać przekonania, że na polskim rynku zamówień publicznych panuje olbrzymia konkurencyjność. Tyle że to nieprawda. Tak dobrze jest jedynie przy dużych drogowych inwestycjach. Statystyka dla zamówień poniżej progów unijnych jest już dużo mniej budująca. Średnia składanych ofert wynosi 2,96. Jeszcze gorzej się robi, gdy od tego odejmiemy wartość przeciętnie odrzucanych ofert. Okaże się wówczas, że o kontrakt publiczny rywalizuje średnio 1,24 przedsiębiorcy. Najgorzej jest przy dostawach. Po odjęciu odrzucanych ofert okazuje się, że przeciętnie o umowę stara się... 0,93 przedsiębiorcy.
Mówiąc wprost - więcej jest przetargów niż firm, które chciałyby w nich wystartować. Dlaczego tak się dzieje? Widziałem opasłe analizy na ten temat, gdzie wskazywano wiele możliwych powodów takiego stanu rzeczy. Ale prawdziwa przyczyna jest chyba dużo bardziej banalna. "W czasie, który ja stracę na te wszystkie procedury związane z przetargiem, moi sprzedawcy podpiszą co najmniej trzy umowy z prywatnymi kontrahentami" - powiedział mi kiedyś zaprzyjaźniony przedsiębiorca, a ja zrozumiałem, że tym, co przede wszystkim odstrasza mniejsze firmy od walki o zamówienia, jest właśnie biurokracja. Nawet w najmniejszym przetargu nasi urzędnicy wymagają od firm kompletu wszystkich dokumentów potwierdzających spełnianie warunków, od zaświadczenia z ZUS po kwitek potwierdzający niekaralność. Trudno się dziwić, że firmom nie chce się przez to przechodzić.
Jest jednak szansa na zmianę tego podejścia. Zgodnie z przyjętymi niedawno nowymi dyrektywami zamówieniowymi dokumenty potwierdzające spełnianie warunków będzie przedstawiać wyłącznie ta firma, która wygra przetarg. Sam start w nim nie będzie się już wiązał z tak powszechną dzisiaj papierologią. Teraz pozostaje już tylko mieć nadzieję, że nasze władze nie będą zwlekać z uchwaleniem tego prawa. Dyrektywy dają nam na to co prawda dwa lata, ale im krócej będziemy z tym zwlekać, tym szybkiej do naszych przetargów wróci konkurencja.
@RY1@i02/2014/058/i02.2014.058.183000400.802.jpg@RY2@
Sławomir Wikariak dziennikarz Gazety Prawnej
Sławomir Wikariak
dziennikarz Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu