Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Dobre praktyki podpowiedzą, jak dobrze przygotować przetarg

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wzorcowe dokumentacje mogłyby podnieść jakość polskich zamówień publicznych i pokazać, że cena nie musi być jedynym kryterium wyboru ofert. Rząd jednak nie chce wydawać na nie pieniędzy

Organizacja przetargów od lat nie przestaje być przedmiotem krytyki. Najpierw chodziło o to, że bardzo się one ślimaczą. Gdy wydawało się, że nie jest źle i jesteśmy pod tym względem w czołówce Unii Europejskiej, okazało się, że pod dużym znakiem zapytania stoi sposób wydawania publicznych pieniędzy. Większość przetargów jest rozstrzygana wyłącznie w oparciu o kryterium ceny, co przez wielu ekspertów jest już postrzegane jako typowo polska patologia. Wymagania formalne zamawiających są z kolei tak wysokie, że jesteśmy na końcu UE, jeśli chodzi o to, ilu wykonawców składa oferty.

Jakość naszych przetargów poprawiłyby tzw. wzorcowe dokumentacje, z których mogliby korzystać zamawiający. Upowszechnianie przez Urząd Zamówień Publicznych takich dokumentów i tym samym dobrych praktyk, których byłyby one częścią, zakłada poselski projekt nowelizacji ustawy - Prawo zamówień publicznych (t.j. Dz.U. z 2013 r., poz. 907 ze zm.). Pracuje nad nim sejmowa podkomisja.

- Ponad 90 proc. postępowań jest dzisiaj rozstrzyganych w oparciu o kryterium ceny, a nie kryteria, które pozwoliłyby ocenić efektywność, w tym jakość, w całym okresie korzystania z przedmiotu zamówienia. Dlaczego tak się dzieje? Jednym z ważnych powodów jest obawa przed zarzutem wybrania oferty droższej - i tym samym nieprzestrzegania zasad oszczędnego wydatkowania środków publicznych - tłumaczy potrzebę uchwalenia nowego prawa posłanka Maria Janyska z PO, współautorka projektu.

- Zamawiający podkreślają, że opinia społeczna oraz instytucje kontrolne nie odnoszą się do kryteriów efektywnościowych, bo trudno jest im je ocenić. Stąd trzeba wzmocnić pozycję zamawiającego i dać mu narzędzia przygotowane przez najbardziej właściwą instytucję, czyli UZP - dodaje.

Mówiąc wprost, mając wzorcową dokumentację opublikowaną przez UZP, zamawiający nie musiałby się już bać, że kontroler zacznie dociekać, dlaczego wybrał droższą ofertę. Duże znaczenie miałoby to zwłaszcza w przypadku administracji samorządowej, której zazwyczaj nie stać na tworzenie odrębnych sekcji zamówień publicznych czy korzystanie z profesjonalnego doradztwa.

Prawo powielaczowe

Pomysł popierają przedsiębiorcy. - Dzięki wzorcowym dokumentom poprawiłaby się jakość postępowań. Nie oszukujmy się, mało który zamawiający dysponuje wiedzą, doświadczeniem i znajomością rynku, które pozwalałyby na optymalne przygotowanie przetargów - ocenia Marek Kowalski, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Można też jednak spotkać się z mniej entuzjastycznymi opiniami.

- Oczywiście, dostrzegam potencjalne plusy takich wzorców, ale również związane z nimi zagrożenia. Boję się, by nie stały się prawem powielaczowym i by zamawiający nie ograniczyli się tylko do nich. Skoro takie szablony będą miały niejako urzędowy charakter, to kontrolerzy będą dopytywać dla odmiany, dlaczego ich nie zastosowano. A jeśli ktoś uznałby, że w jego przypadku lepiej wyjść poza wzorzec i np. zastosować inne niż w nim wskazano kryteria, to będzie musiał się z tego tłumaczyć - mówi dr Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Doradczej Sienna.

- Szczególnie bałbym się konsekwencji nowych rozwiązań w odniesieniu do przedsięwzięć współfinansowanych ze środków unijnych. Nie wszystkie kontrolujące je osoby mają wiedzę na temat zamówień publicznych i dlatego postępują ściśle według urzędowych wytycznych. A to może się kończyć korektami finansowymi, przy dużych projektach liczonymi w dziesiątkach czy nawet setkach milionów złotych - dodaje.

Współautorka projektu nie podziela tych obaw.

- Mamy dobre przykłady z obrotu gospodarczego, gdzie powszechnie stosuje się umowy ramowe, które są wykorzystywane jako draft i dostosowywane do warunków danego podmiotu. Taki ma być też cel wzorcowych dokumentów: wykorzystanie ich i dostosowanie do specyfiki zamówienia, przy jednoczesnym zastosowaniu dobrych, sprawdzonych narzędzi, które nie budzą wątpliwości interpretacyjnych - przekonuje posłanka Maria Janyska.

Martwy przepis

Teoretycznie już dzisiaj UZP powinien tworzyć wzorcowe dokumentacje.

"Zgodnie z art. 154 pkt 10 prawa zamówień publicznych, do zadań prezesa UZP należy upowszechnianie przykładowych wzorów umów w sprawach zamówień publicznych, regulaminów oraz innych dokumentów stosowanych przy udzielaniu zamówień. Niestety, w praktyce efekty wykonywania tego kluczowego zadania są znikome" - napisano w uzasadnieniu projektu.

Dlatego też nowelizacja ma na celu zaktywizowanie Urzędu. Nie rzadziej niż raz na trzy lata Rada Ministrów, po zasięgnięciu opinii właściwych komisji Sejmu i Senatu, miałaby określać sposób wykonania zadań wskazanych we wspomnianym art. 154 pkt 10. Innymi słowy, sporządzałaby swego rodzaju plan tworzenia wzorcowych dokumentów, który miałby później realizować UZP.

Problem w tym, że Urzędowi, który już dzisiaj nie narzeka na brak pracy, może być trudno podołać nowym obowiązkom. Poza tym, ze względu na duże znaczenie wzorcowych dokumentów, dobrze by było korzystać z wiedzy ekspertów przy ich tworzeniu. Dlatego też w projekcie zapisano po 600 tys. zł rocznie z budżetu państwa na ten cel. I właśnie to wzbudziło największe zastrzeżenia rządu. "Faktycznie istnieje potrzeba, aby prezes UZP, w ramach posiadanych kompetencji ustawowych, przygotował zestaw dokumentów wzorcowych, które będą stosowane przy udzielaniu zamówień publicznych. Niemniej jednak wątpliwości budzi konieczność wydatkowania dodatkowych środków budżetowych. W ocenie rządu do realizacji tego celu należy wykorzystać potencjał samej administracji publicznej, w szeregach której zatrudnionych jest wielu wysokiej klasy specjalistów" - napisano w stanowisku dotyczącym poselskiego projektu.

Naczelne zasady

W projekcie zakłada się dodanie do ustawy art. 7 ust. 1a, zgodnie z którym "przygotowując i przeprowadzając postępowanie, zamawiający może, kierując się celem, jakim jest wybór najkorzystniejszej oferty, korzystać z przykładowych wzorów". Przepis ten nie zmuszałby więc do stosowania szablonów, ale stwarzał taką możliwość tam, gdzie byłoby to uzasadnione. Jednocześnie ze względu na jego umiejscowienie organizatorzy przetargów powinni mieć go na uwadze. Chodzi o drugi rozdział ustawy zatytułowany "Zasady udzielania zamówień". To, zdaniem pomysłodawców, podnosi jego rangę na tle innych regulacji.

@RY1@i02/2014/057/i02.2014.057.18300060b.802.jpg@RY2@

Zamówienia publiczne

Sławomir Wikariak

slawomir.wikariak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.