Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Zamówienia publiczne

Po rozstrzygnięciu przetargu spotkania dla zawiedzionych? Po co...

12 lutego 2019
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Tak wynika z projektu nowego prawa zamówień publicznych. Eksperci nie szczędzą krytyki: to zbędny przepis, który opóźni jedynie podpisanie umowy z wybranym wykonawcą

Wyobraźmy sobie taką sytuację. Jest połowa czerwca 2020 r. Od pół roku obowiązują nowe przepisy przetargowe. W urzędzie gminy X spotyka się pięciu oferentów postępowania w sprawie zakupu i montażu paneli fotowoltaicznych na kilkunastu gminnych budynkach. Przetarg jest już rozstrzygnięty i wiadomo, że wygrała spółka A, która zresztą już wcześniej montowała panele na obiektach należących do pobliskiego starostwa. Burmistrz pięknie zagaja, że spotkanie odbywa się na wniosek przedsiębiorstwa C. Przedstawiło ono bowiem jedną z ofert, która przepadła w postępowaniu. Stawiają się również przedstawiciele firm B, D i E. Oczywiście po chwili spotkanie przekształca się w zwykłą pyskówkę, w której ze strony czwórki odrzuconych padają oskarżenia. W stosunku do burmistrza o ustawienie postępowania, w stosunku do wykonawcy – o słabą jakość wybranych paneli i o marne wykonawstwo w poprzednim miejscu, ba – nawet o niekompetencje prezesa wybranej spółki. Burmistrz nie bardzo może w ogóle dojść do głosu, a jeżeli już go zabiera, to odpowiada zdawkowo. Wybrany wykonawca głosu nie zabiera w ogóle, on już wygrał. Po dwugodzinnej przepychance wszyscy z niesmakiem opuszczają salę nie dowiedziawszy się niczego konkretnego. Zostają tylko burmistrz i prezes spółki A, którzy podpisują umowę. Po co, poza stratą czasu i nerwów, była ta szopka?

Otóż projekt nowego prawa zamówień publicznych zawiera przepis, z którego wynika, że przegrany oferent ma prawo wnioskować o takie spotkanie, a zamawiający – obowiązek je zorganizować. Tylko czemu i komu ta regulacja ma służyć? Jak wynika z uzasadnienia do projektu – przejrzystości postępowań i wyjaśnieniu przyczyn wyboru konkretnej oferty. – Przecież zamawiający dokonuje wyboru na podstawie przyjętych kryteriów oceny ofert – zwraca uwagę Jarosław Rokicki zajmujący się przetargami w Dąbrowie Górniczej. – Chyba że ma chodzić o opóźnienie zawarcia umowy z wykonawcą – zastanawia się. Włodzimierz Dzierżanowski, prezes Grupy Sienna, jest zdania, że będzie to służyło przede wszystkim wzajemnemu obrażaniu się. Podobnie Artur Wawryło, prawnik prowadzący Kancelarię Zamówień Publicznych. – Można tylko podejrzewać, że autorom projektu chodzi o wyjaśnienie przyczyn udzielenia zamówienia innemu wykonawcy – mówi ekspert. – Ale w praktyce doprowadzi to tylko do zaognienia sytuacji – przekonuje. © C2–3

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.