Paradoks premiowania samorządów z niskimi dochodami
Od tego roku obowiązują nowe zasady finansowania samorządów. Miały poprawić sytuację, ale czy warto prowadzić oszczędną i rozsądną politykę finansową, skoro ci, którzy inwestują niejako na kredyt, są bardziej premiowani?
Reforma dochodów jednostek samorządu terytorialnego, która weszła w życie 1 stycznia 2025 r., została oparta na dwóch mechanizmach. Pierwszy to powiązanie dochodów własnych samorządu z procentem dochodów wypracowanych przez jego mieszkańców w danym roku (7 proc. dochodu mieszkańca danej gminy ma trafiać do jej budżetu). Drugi element – w postaci subwencji – ma równoważyć szanse rozwojowe samorządów z mniejszą bazą dochodową ustaloną za pomocą pierwszego mechanizmu.
W teorii system powinien niwelować skrajne różnice, w praktyce umożliwia wystąpienie paradoksu: zdarza się, że gmina, która ma mniejszą bazę podatkową, po zsumowaniu dwóch źródeł dochodów otrzymuje znacznie większą kwotę niż gmina, która ma większą bazę podatkową. Czy warto więc starać się o podatnika, skoro nie podejmując specjalnych wysiłków, można finalnie uzyskać większe dochody do budżetu gminy? Czy przyjęte zasady są sprawiedliwe? Posłużę się przykładem dwóch podlaskich gmin miejsko-wiejskich: Wasilkowa i Łap. Gmina Wasilków od 2019 r. aktywnie zabiega o podatkowy patriotyzm lokalny swych mieszkańców, motywując do wskazywania jej na potrzeby rozliczania PIT jako swego miejsca zamieszkania. Wprowadzono wiele zachęt i przywilejów, promowanych poprzez hasło: „Mieszkasz w gminie Wasilków? Wygrywasz!”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.