Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Przepisy urbanistyczne nie zastąpią planów

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Najistotniejszym elementem odróżniącym miejscowe przepisy urbanistyczne od planu miejscowego ma być brak debaty publicznej w fazie wyłożenia projektu do publicznego wglądu, co przeczy powszechnie głoszonym tezom co do upublicznienia procesu formułowania prawa miejscowego.

@RY1@i02/2009/186/i02.2009.186.092.002a.001.jpg@RY2@

wiceprezydent Gdańska, prezes Krajowej Izby Urbanistów

Wiesław Bielawski, wiceprezydent Gdańska, prezes Krajowej Izby Urbanistów

Ministerstwo Infrastruktury przygotowało projekt nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Zadziwiający jest fakt, że wszyscy ministrowie zajmujący się gospodarką przestrzenną od roku 2003 ambitnie w krótkim czasie chcieli zmienić radykalnie system planowania przestrzennego. Pomysłów na zastąpienie planów czymkolwiek aż trudno zliczyć. Jednocześnie żaden z nich nie brał pod uwagę faktu, że system planowania mający związek bezpośrednio z procesem inwestycyjnym nie powinien być poddawany zmianom rewolucyjnym, lecz jedynie żmudnemu procesowi ewolucji.

I tym razem resort infrastruktury poszukuje czegoś w zamian planów zagospodarowania przestrzennego. Należy więc postawić pytanie: Czym miejscowe przepisy urbanistyczne (m.p.u.) będą różniły się od planów zagospodarowania? Przepisy urbanistyczne oraz plany zagospodarowania należeć będą do zadań własnych gminy. Plany mają wraz z przepisami określać sposób wykonywania prawa własności nieruchomości. Każdy będzie miał prawo do składania uwag i wniosków co do projektów przepisów urbanistycznych (czyli tak jak w przypadku planów). Ustalenia studium będą wiążące dla organów gminy przy opracowywaniu planów miejscowych i przepisów urbanistycznych. Zarówno w przypadku planów, jak i przepisów urbanistycznych przy ich sporządzaniu ma funkcjonować mediator (np. w Gdańsku przy jednym z konfliktowych planów zatrudniono właśnie mediatora i żaden zapis ustawowy nie jest potrzebny). M.p.u. nie różni się też od planu zagospodarowania celem w jakim jest sporządzany, bo w obu wypadkach mamy do czynienia z ustaleniami dotyczącymi przeznaczenia terenu czy też lokalizacji zabudowy (warunki i zasady zabudowy). W projekcie nowelizacji wskazuje się jedynie, że m.p.u. mogą być sporządzane w granicach urbanizacji. Rozbudowana treść co do ustaleń m.p.u. wyczerpuje zakres planu. Czy fakt, że zapisy m.p.u. dotyczące budynków i ich usytuowania powinny uwzględniać konieczność dostosowania do krajobrazu i otaczającej zabudowy powoduje, że miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego nie powinny powyższego brać pod uwagę?

Na razie dopatrzyłem się zapisu w m.p.u. dotyczącego zawierania tzw. umowy urbanistycznej. Widzę tu dużą groźbę mieszania porządku planistycznego z cywilnym. Czym jest umowa urbanistyczna? Tej intencji nie sposób jeszcze zrozumieć. Widzę też, że najistotniejszym elementem procedury różniącej sporządzanie m.p.u. i planu miejscowego jest brak debaty publicznej w fazie wyłożenia projektu do publicznego wglądu, co przeczy powszechnie głoszonym tezom co do upublicznienia procesu formułowania prawa miejscowego. Czy m.p.u. zastąpią plany zagospodarowania przestrzennego? Trudno powiedzieć. Przy podobnych procedurach i zakresie ustaleń pomysł wydaje się mało przekonujący co do powszechności stosowania.

Jedynym ciekawym aspektem m.p.u. jest zwrócenie uwagi na to, że mogłyby one regulować kwestie lokalizacji, kształtu i formy elementów małej architektury oraz tablic i urządzeń reklamowych w zakresie przestrzeni publicznych.

Mało kto pochylił się nad diagnozą stanu, w którym sporządzanie planów w pewnym okresie zostało niemal całkowicie zaniechane. Główną przyczyną braku zainteresowania władz samorządowych omawianym dokumentem była i jest możliwość wydawania decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu w przypadku obszaru nieobjętego planem zagospodarowania. Decyzja administracyjna powszechnie zastąpiła plany. Każdy wójt czy burmistrz woli wydać decyzję, gdzie na jej treść ma znacznie większy wpływ podległy mu urzędnik niż społeczność lokalna, gdzie liczba stron postępowania z definicji jest ograniczona, co utrudnia możliwość odbycia debaty publicznej nad wizją zagospodarowania danego terenu.

AJ

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.