Wszyscy czekają na dobry przykład
Jesteśmy już w połowie okresu budżetowego Unii Europejskiej na lata 2007 - 2013. Około 60 proc. środków zarezerwowanych dla programów regionalnych zostało już rozdysponowanych, ale jedynie 22 proc. zostało już wypłaconych beneficjentom.
Pytanie to zadaliśmy uczestnikom krótkiej dyskusji poprzedzającej wręczenie statuetek i wyróżnień w czasie finałowej gali ogłoszenia wyników rankingu Europejska Gmina - Europejskie Miasto, jaka odbyła się 3 listopada w Warszawie.
Z finansowego punktu widzenia wyniki są satysfakcjonujące. Zwłaszcza jeśli porówna się je z tymi sprzed pół roku czy z końca 2009 r. Widać duży postęp. Myślę, że pod koniec grudnia wyniki będą jeszcze lepsze. Nie sztuką jest jednak wydać pieniądze, ale wydać je w sposób sensowny. Ile powstało dzięki tym środkom dróg, ile kilometrów sieci wodno-kanalizacyjnych, jakie są konkretne efekty rzeczowe. Komisja Europejska też już coraz częściej formułuje takie pytania. W tym też kierunku będzie zmierzać nasza sprawozdawczość. Na ocenę rzeczowego zakresu wykonania jest dzisiaj jednak jeszcze trochę za wcześnie. Myślę, że takie pierwsze podsumowanie będzie mniej więcej za rok, w okresie naszej prezydencji w Unii. Dopiero po takiej ocenie będzie można powiedzieć, czy pieniądze unijne są rzeczywiście właściwie wykorzystywane.
Zgodnie z ustawą o finansach publicznych Bank Gospodarstwa Krajowego od stycznia 2010 r. wypłaca pieniądze z Unii beneficjentom. Wspieram to, co mówił dyrektor Ptaszyński - widać wyraźny postęp w wypłatach. W końcu czerwca, gdy uczestniczyliśmy w pierwszym spotkaniu Europejska Gmina - Europejskie Miasto, beneficjentom projektów finansowanych z programów regionalnych wypłacono zaledwie 9,5 mld zł. Do końca października suma ta wzrosła do 22 mld zł. Potwierdza się obserwacja z poprzednich lat, że efekty rzeczowe przyrastają najmocniej w III i IV kwartale roku. Taka jest logika procesu inwestycyjnego. Sprawdziliśmy także, jak wyglądają płatności w ramach programów regionalnych na tle innych programów unijnych. Programy regionalne wypadają najlepiej. Można więc patrzeć optymistycznie.
Jako firma doradcza nie mamy własnej statystyki na ten temat, więc trudno mi ocenić. Z obserwacji, rozmów wynika jednak, że z wykorzystaniem funduszy unijnych jest coraz lepiej.
Co do generaliów zgoda - wykorzystanie funduszy unijnych jest coraz lepsze. Są jednak obszary, gdzie jest ono bardzo złe. Myślę tu o budowie sieci telekomunikacyjnych. Wynika to m.in. stąd, że funduszy z regionalnych programów operacyjnych nie można było wykorzystywać na inwestycje tzw. ostatniej mili, czyli budowę sieci dochodzącej bezpośrednio do konsumenta. Chciałbym tu jednak zwrócić uwagę na korzystną zmianę, jaka nastąpiła dosłownie w ostatnich dniach. Inwestor będzie mógł budować łącza ostatniej mili, korzystając z pieniędzy unijnych, pod warunkiem że w ramach tego samego projektu będzie budowana także telekomunikacyjna infrastruktura szkieletowa. Dobra reakcja na zgłaszany przez przedsiębiorców problem. Powinno się poprawić.
Dynamika wykorzystania jest coraz lepsza, ale jak patrzymy na osiągnięty już poziom, wyniki nie są jeszcze najlepsze. 20 proc. nie poraża. Wolałbym, aby w gospodarce było już więcej żywych pieniędzy unijnych, takich, którymi już zapłacono i poddostawcom, i wykonawcom. Mam nadzieję, że nie będzie żadnego załamania w wykorzystaniu funduszy unijnych po wyborach samorządowych i w przyszłym roku wskaźniki wykorzystania będą nadal szybko pięły się do góry. I żadne fundusze unijne nam nie przepadną.
Założenie jest takie, że zwrócone pieniądze mają być reinwestowane, czyli służyć do realizacji kolejnych projektów. To poważna zmiana w myśleniu o projektach inwestycyjnych, które będą musiały wykazać się minimalną choćby dochodowością. Samorządy będą musiały przyglądać się czy projekt ma sens ekonomiczny, a nie tylko, czy jest ważny ze względów społecznych. Projekty będą musiały być wnikliwiej analizowane pod kątem finansowym, technicznym, prawnym.
Spodziewamy się, że w kolejnym budżecie unijnym będzie wzrastać rola finansowania zwrotnego. Realizowane w ten sposób przedsięwzięcia będą więc musiały generować przychód. Otwierają się tu możliwości łączenia takich projektów z finansowaniem prywatnym, czyli w formule PPP. One bowiem także dotyczą projektów generujących przychód. Ta formuła wciąż budzi jeszcze wiele nieufności u władz samorządowych. Bank Gospodarstwa Krajowego będzie chciał wspierać jej wykorzystanie, tworząc w swojej strukturze centrum certyfikacji PPP. Chodzi o stworzenie takiego miejsca, w którym władze samorządowe będą mogły poradzić się, sprawdzić, czy decydując się na PPP wybierają właściwe rozwiązanie. Wszystko to razem będzie wzmacniać potrzebę dobrego przygotowania projektów, finansowanych z Unii, czy łączących różne źródła finansowania.
Nie jestem pewien, czy ta zmiana filozofii będzie miała znaczenie dla projektów. I w przypadku dotacji, i w przypadku środków zwrotnych samorządy muszą mieć środki na wkład własny. A brak tych środków może okazać się najistotniejszy. Miasta osiągają już pułap możliwego zadłużenia, zmienia się także sposób liczenia długu. To może być najistotniejszy problem jeśli chodzi o korzystanie z funduszy unijnych w przyszłości.
Polska szybko dogania inne kraje europejskie, powiedzmy europejskich średniaków. Wciąż jednak nie jesteśmy na takim poziomie jak Niemcy, Francja czy Holandia, które mają już infrastrukturę i optują dziś za większymi środkami wspierającymi np. innowacje. My wciąż musimy wiele inwestować w tradycyjną infrastrukturę. I trzeba przekonywać Komisję Europejską, dlaczego jest takie nasze stanowisko. Nie zmienia to jednak faktu, że dobrze mieć zebrane doświadczenia w wykorzystywaniu środków zwrotnych. Po roku 2000 wykształciła się kultura korzystania przez przedsiębiorców z funduszy pożyczkowych i poręczeniowych. Dziś zbieramy tego plony wdrażając korzystanie z unijnych inicjatyw Jeremy i Jessica. Do ich dyspozycji trafiło 2,1 mld euro, około 8 proc. alokowanych środków. Zobaczymy, jakie będą doświadczenia. Przed podjęciem decyzji jak będą alokowane środki w przyszłości, trzeba będzie sprawdzić, jaki będzie popyt na środki zwrotne ze strony potencjalnych beneficjentów. Czy będzie potrzeba ze strony beneficjentów na wydatkowanie środków zwrotnych - tu byłbym sceptykiem.
Nie obawiałbym się o potrzeby. Są one i będą dużo większe niż środki, jakie jesteśmy w stanie wygenerować w formie dotacji czy pożyczek. Kłania się optymalizacja. Nie wiemy, czym skończy się walka o pieniądze w Unii. Czy kraje starej Unii wyszarpią więcej środków na naukę, technologię - bo te pieniądze głównie do nich trafią. Czy też pozostawią jak dziś gros środków na rozwój infrastruktury. Tak czy inaczej powinniśmy się przygotowywać na taką sytuację, że pieniędzy publicznych może być mniej. Trzeba więc będzie szukać pieniędzy prywatnych. Tymczasem my dziś nie mamy w Polsce żadnego przykładu projektu partnerstwa publiczno-prywatnego z udziałem środków Unii. To kiedy chcemy się nauczyć jak to robić? Za trzy lata będzie już nowa perspektywa. Uczestniczyłem w przygotowaniach wielu projektów i wiem, że do dobrego "spięcia" finansowego projektu brakuje niekiedy zaledwie 10 proc. środków. Taką lukę mogłyby wypełniać np. fundusze unijne. Apeluję o taki właśnie sposób myślenia - że tam, gdzie wystarcza 10 proc., dawać 10 proc. funduszy unijnych, a nie 70 czy 80 proc., zastanawiając się, jak to potem dobrze uzasadnić.
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.001.jpg@RY2@
Uczestnicy dyskusji po warszawskiej gali Europejska Gmina - Europejskie Miasto
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.002.jpg@RY2@
Michał Ptaszyński, zastępca dyrektora Departamentu Koordynacji i Wdrażania Programów Regionalnych
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.003.jpg@RY2@
Paweł Lisowski, zastępca dyrektora Departamentu Programów Europejskich
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.004.jpg@RY2@
Marzena Rytel, dyrektor dział usług doradczych, PricewaterhouseCoopers
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.005.jpg@RY2@
Arwid Mednis, Kancelaria Prawna Wierzbowski Eversheds
@RY1@i02/2010/219/i02.2010.219.205.0008.006.jpg@RY2@
Jerzy Widzyk, pełnomocnik zarządu firmy Warbud SA, minister w rządzie premiera Jerzego Buzka
Spotkanie prowadził Krzysztof Bień,
Foto: Wojciech Górski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu