Gminy łatają budżet fotoradarami
Miały służyć karaniu piratów drogowych i poprawie bezpieczeństwa na drogach. Tymczasem dla wielu samorządów fotoradary są maszynką do zarabiania pieniędzy. W ściąganiu mandatów pomagają prywatne firmy. Przy okazji łamiąc prawo
Interes jest prosty: gminy zatrudniają firmy do obsługi fotoradarów, płacąc im za liczbę wyegzekwowanych grzywien. Obie strony są zainteresowane tylko jednym - by wystawionych mandatów było jak najwięcej. O bezpieczeństwie na drogach nikt nie myśli.
W umowie zawartej 4 czerwca 2009 roku między gminą Stara Kiszewa a spółką Radarsystem gmina zobowiązała się płacić przedsiębiorcy 48,80 zł brutto za każdą nadesłaną dokumentację mandatową, na podstawie której udało się ściągnąć mandat. Zastrzeżono jednocześnie w umowie, że dochody spółki za dwa lata nie mogą przekroczyć 702,72 tys. zł. W Pelplinie firma dostaje po 51,24 zł za jedną dokumentację. Do 9 kwietnia 2010 roku do gminy wpłynęły pieniądze z 1921 mandatów.
W ramach umowy firmy użyczają gminom urządzenia pomiarowe i samodzielnie sporządzają dokumentację mandatową. Proceder pojawił się w 2004 roku, kiedy to strażnicy miejscy dostali prawo używania fotoradarów do rejestrowania wykroczeń drogowych. Ponieważ nie wszystkie gminy stać było na takie urządzenia, pojawiły się prywatne firmy ze swoją ofertą.
- To układ czysto biznesowy, w którym nikt nie myśli o bezpieczeństwie użytkowników dróg - podkreśla Tadeusz Pepliński, prezes Stowarzyszenia "Bezprawiu i korupcji stop" ze Starogardu Gdańskiego.
Problem w tym, że takie umowy łamią prawo. Polskie przepisy jednoznacznie wskazują, że umowy zawierane przez gminy z podmiotami prywatnymi nie mogą przewidywać udziału tych podmiotów we wpływach z mandatów nałożonych na kierowców. Nawet jeśli formalnie środki na takie wynagrodzenie będą pochodziły z innych źródeł, w rzeczywistości i tak będzie to finansowane z kieszeni kierowców.
Na temat legalności umów przewidujących obsługę fotoradarów wypowiadało się w ostatnich latach kilkakrotnie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Między innymi w stanowisku z dnia 11 lipca 2008 r. (znak BMP-0713-613(1)08/JD) resort podkreślał, że obowiązujące przepisy nie sprzeciwiają się korzystaniu przez straże gminne z fotoradarów na podstawie umów cywilno prawnych.
Gmina może użytkować fotoradar należący do prywatnej firmy, ale niedopuszczalne jest zlecenie przez straż gminną lub miejską wykonywania czynności z zakresu kontroli ruchu drogowego. Co oznacza, że prywatne firmy nie mogą używać fotoradarów do rejestrowania wykroczeń.
Część gmin, które korzystały z fotoradarów należących do firm zewnętrznych, zrezygnowała ze współpracy (np. w Zawierciu i Czeladzi). Także gmina Gniew rozwiązała umowę z firmą obsługującą fotoradar.
- Chodziło między innymi o to, aby tego rodzaju urządzenia były ustawiane w miejscach szczególnie niebezpiecznych, np. przy szkołach czy kościołach. Tymczasem pracownicy firmy ustawiali go często w miejscu, gdzie panował największy ruch - wyjaśnia przyczyny takiej decyzji Danuta Zgubieńska, sekretarz gminy Gniew.
Stowarzyszenie BiKS zwróciło się już do szefa MSWiA z apelem, by ten podjął czynności, które będą zmierzać do wyeliminowania bezprawnych działań podejmowanych przez niektóre straże gminne. Zdaniem Tadeusza Peplińskiego dochody z mandatów powinny być przekazywane w całości na fundusz celowy przeznaczony na naprawę dróg w gminach.
@RY1@i02/2010/095/i02.2010.095.000.003a.001.jpg@RY2@
Fot. Tomasz Paczos/Forum
Prywatne firmy nie mogą rejestrować wykroczeń drogowych
Adam Makosz
adam.makosz@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu