W nowym roku trudniej jest dbać o środowisko
Obowiązująca od początku tego roku nowelizacja ustawy o ochronie środowiska zlikwidowała gminne i powiatowe fundusze ochrony środowiska. Ich zadania przejęli odpowiednio: starostowie, wójtowie, burmistrzowie lub prezydenci miast. Dla samorządów zmiany oznaczają utrudnienia w wydawaniu pieniędzy przeznaczonych na ochronę środowiska.
dyrektor biura Związku Miast Polskich
@RY1@i02/2010/018/i02.2010.018.092.002a.001.jpg@RY2@
Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich
Zasada jednolitości budżetu powinna polegać na tym, że nie ma w nim żadnych z góry określonych szufladek. Wyłącznie organy, które przygotowują projekt, a później go uchwalają, powinny ustalać, na jakie cele przeznaczą środki, którymi dysponują. Jako samorządowiec powinienem więc cieszyć się z włączenia środków stanowiących dotąd przychody gminnych i powiatowych funduszy ochrony środowiska do budżetów gmin. Powinno to oznaczać oddanie tych środków finansowych do całkowicie dowolnej, zgodnej z lokalnymi priorytetami dyspozycji organów gmin i powiatów. Powinno, ale nie oznacza.
Zgodnie ze znowelizowanym art. 403 prawa o ochronie środowiska gmina i powiat muszą wydać na określone zadania ekologiczne nie mniej niż wpływy z opłat ekologicznych. Do tej pory wydawanie tych pieniędzy było wygodniejsze. Środki te były wyodrębnione w sposób, który nie naruszał zasad dysponowania przez organy jednostek samorządu terytorialnego. Organ wykonawczy przygotowywał projekt planu przychodów i wydatków, a rada uchwalała oraz corocznie przyjmowała także sprawozdanie z wykonania planu. Teraz gminy i powiaty same będą musiały znaczyć te środki po stronie wydatków, przy czym ustawodawca nie określił - odmiennie niż dotychczas - sposobu tego znaczenia. Trzeba będzie podliczyć, czy wydatki na cele wskazane przez Senat nie są przypadkiem mniejsze niż wpływy z opłat. Gminy zapewne będą mogły zrobić to na kolanie, ponieważ ich wydatki na zadania własne, wskazane w ustawie, są wielokrotnie większe. Dla inspektorów regionalnych izb obrachunkowych i NIK pojawi się nowy element kontroli: czy aby na pewno na określone zadania wydano - nie mniej niż... Po zakończeniu roku budżetowego referent w dziale finansowym policzy (albo i nie policzy, bo przecież i tak nikt nie sprawdzi), ile też wydano na zadania określone w art. 403. Ustawodawca nie określił tych zadań zgodnie z klasyfikacją budżetową, urzędnik więc samodzielnie zakwalifikuje stosowne kwoty do zestawienia - nie mniej niż. Na pewno je znajdzie, bo przecież edukacja ekologiczna, profilaktyka zdrowotna, monitoring to bardzo pojemne pojęcia.
Do tej pory samorządy nie zrealizowały wielu podstawowych zadań z zakresu ochrony środowiska, w tym takich, które wynikają z członkostwa w UE, a których niewykonanie niebawem odczujemy w postaci różnych kar, które będziemy płacić za nieuzyskanie określonych parametrów, np. w recyklingu odpadów stałych. Gminny i powiatowy fundusz stanowił dla wielu miast świetne narzędzie wspierania wysiłków proekologicznych, podejmowanych przez inne podmioty. Teraz nie będzie to już możliwe. Zapewne tylko niektóre programy współpracy z organizacjami pozarządowymi będą obejmować zadania ekologiczne (oczywiście w znacząco mniejszym wymiarze, choćby ze względów prawnych, bo w ten sposób nie można będzie finansować wielu przedsięwzięć, które dziś były wspierane z lokalnego funduszu). Likwidacja gminnych i powiatowych funduszy ochrony środowiska oznacza także brak systematyczności i planowości podejmowanych działań, a także ich powiązanie z lokalną polityką ekologiczną oraz brak możliwości współpracy i mobilizacji dla działań ekologicznych rozmaitych środowisk, instytucji i osób. Wejście w życie nowych przepisów likwiduje ponadto możliwość realizacji konkretnych celów polityki ekologicznej, jak np. ochrona powietrza czy segregacja odpadów.
Wejście w życie nowych przepisów oznacza także zmniejszenie wydatków na ochronę środowiska. W 2008 roku w samym tylko dziale gospodarka komunalna i ochrona środowiska gminy i miasta na prawach powiatu wydały 7,84 mld zł, z czego ponad połowę (4,27 mld zł) stanowiły wydatki inwestycyjne. W tym samym roku wpływy gminnych funduszy wyniosły 740 mln zł i mogły służyć wspieraniu tamtych wydatków. Było to prawie 10 proc. dodatkowych środków (średnio 300 tys. zł na gminę i prawie 20 zł na statystycznego Polaka), które dzisiaj znikną, ponieważ zadania wskazane przez Senat mieszczą się oczywiście w tych 7,84 mld. Nie chcę przez to powiedzieć, że nikt nie wyda więcej na ekologię, jednak gdy istnieją rozmaite inne lokalne priorytety i grupy nacisku, jestem niemal pewien, że właśnie tak będzie.
AJ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu