Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Czy powiaty naprawdę są potrzebne

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ostatnio sporo się mówi o likwidacji powiatów i nie spotkałem jeszcze wójta czy burmistrza, który by się temu sprzeciwiał. Obecnie to włodarze miast są rozliczani za wiele spraw, na które nie mają najmniejszego wpływu. Pierwszy przykład z brzegu to chociażby drogi powiatowe. Zwykły mieszkaniec nie wie, że zaśnieżona droga, po której jedzie, należy do powiatu. Adresatem pierwszego telefonu, który wykonuje, jest gmina. Podobnie jest z powiatowymi urzędami pracy, które mają sporo instrumentów, aby walczyć z bezrobociem, a mimo to kolejki osób chętnych do pracy ustawiają się i tak w gminie. Pozwolenia na budowę wydają powiaty, natomiast za ład przestrzenny odpowiadają gminy. W zasadzie trudno wskazać na zalety istniejącego podziału władzy. Wszystkie te zadania mogą z powodzeniem przejść na gminy. Jeżeli miasto i tak wydaje decyzje o warunkach zabudowy, to nie ma przecież problemu, aby pójść krok dalej i wydawać pozwolenia na budowę. Podobnie jest ze szkołami średnimi, wydziałami komunikacji itd.

Skoro tak wiele ostatnio mówimy o zaciskaniu pasa, należałoby policzyć oszczędności, jakie byśmy osiągnęli poprzez likwidację chociażby części etatów. Przyjmując, że starosta, wicestarosta, sekretarz i skarbnik zarabiają po 10 tys. zł brutto, mamy miesięcznie 40 tys. zł. To pomnożone przez 13 miesięcy daje 520 tys. rocznie, czyli 2,8 mln zł przez czteroletnią kadencję. Sporo oszczędności uzyskamy także poprzez likwidację diet radnych powiatowych. Przyjmując, że dieta wynosi średnio 2 tys. zł, to ta kwota pomnożona przez 17 radnych daje 34 tys. zł. miesięcznie. Jeżeli do tego doliczymy biuro rady, czyli kolejne 5 osób z pensją średnio 3 tys. zł brutto, mamy kolejne 15 tys. zł miesięcznie. Jak widać, same diety radnych plus obsługa to średnio 50 tys. zł miesięcznie, czyli 600 tys. zł rocznie, a więc kolejne 2,4 mln w czasie kadencji. Jak widać, likwidacja zaledwie 4 etatów oraz rady powiatu wraz z obsługą daje nam ponad 5 mln zł oszczędności podczas jednej kadencji.

Nawet jeśli gminy przejmą specjalistów powiatowych, aby wykonywać nowe zadania, to nie będzie sensu dublować już istniejących etatów. Powstaną kolejne oszczędności, bo nie zwiększy się obsługa prawna, wydział promocji, zarządy dróg powiatowych itd. Radni powiatowi to z reguły dyrektorzy szkół, emeryci lub przedsiębiorcy. Po likwidacji powiatów zapewne skierują swoją uwagę na rady miasta lub sejmiki województw. Podobnie będzie ze starostami, którzy zapewne przy następnych wyborach stworzą konkurencję urzędującym burmistrzom. Wielu fachowców znajdzie pewnie zatrudnienie w gminach lub biznesie. Może niektórzy przestaną się kryć za babcią, ciocią czy dziadkiem i zarejestrują w końcu działalność na siebie (dotyczy to szczególnie geodetów, którzy w starostwach łapią kontakty, by po godzinach pracy obsługiwać tych samych petentów).

Podsumowując wątek likwidacji powiatów, warto się zastanowić co dalej. Otóż uzyskane oszczędności powinny trafić do gmin, które i tak ledwo zipią. Pozwoli to na pełną realizację dotychczasowych działań oraz przysporzy gminom dodatkowych środków. Jeżeli każda gmina dostanie po kilka milionów więcej, to na pewno wszyscy mieszkańcy to odczują. Podobnie by było w przypadku konsolidacji mniejszych gmin. Akurat w przypadku Gubina mamy sytuację wręcz kuriozalną. Miasto Gubin i gmina wiejska Gubin to dwa oddzielne byty prawne. W sumie urzędnicy obu samorządów pracują w jednym budynku, z tym że dla jednych szefem jest wójt, natomiast dla innych burmistrz. Jeżeli kiedyś obie gminy zostaną połączone, już na samej administracji będzie można zaoszczędzić kolejne miliony złotych. Na koniec warto zacytować prof. Michała Kuleszę, który bardzo trafnie powiedział na łamach Dziennika Gazeta Prawna, iż do samorządów lgną dwie grupy osób: "łowcy stanowisk oraz szlachetni naiwniacy, którzy sądzą, że im się uda". Może przez kilka trafionych reform szlachetni naiwniacy będą mogli pokazać, na co ich stać.

@RY1@i02/2012/085/i02.2012.085.08800020b.802.jpg@RY2@

Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina

Bartłomiej Bartczak

burmistrz Gubina

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.