Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Osłabianie samorządów prowadzi do utraty szansy na dogonienie Europy

28 czerwca 2018

Gminy i miasta to największy inwestor w sektorze finansów publicznych w Polsce - wynika z raportu "Finanse podsektora samorządowego w wybranych krajach OECD w latach 1999 - 2010". Dziwią więc działania rządu ograniczające deficyt i dług jednostek oraz przekazywanie kolejnych zadań bez zapewnienia odpowiednich środków

Jaka jest rola samorządów w Polsce

Obecnie jesteśmy w fazie recentralizacji systemu samorządów w Polsce, czyli ich osłabiania. Proces ten przebiega falami. Raz występuje fala decentralizacji, wzmacniania roli jednostek samorządowych, a po niej następuje fala recentralizacji. Takie zmiany można zaobserwować od roku 1990. O ile jednak w latach 90. tych te fale następowały po sobie, w związku z przejmowaniem władzy na zmianę przez ugrupowania postsolidarnościowe i post-PRL-owskie, o tyle od 2001 r. do dziś trwa faza recentralizacji, a stała tendencja osłabiania samorządu jest niezależna od tego, kto aktualnie sprawuje rządy. Widać to w wielu dziedzinach, ale w szczególności w prowadzonej polityce ministerstw, w tym głównie Ministerstwa Finansów, która polega na przerzucaniu ciężaru za długi sektora rządowego na podsektor samorządowy.

Co istotne, nie wiadomo, czy taka polityka Ministerstwa Finansów jest w ogóle konieczna, ponieważ okazuje się, że proponowane ograniczenia na dziś nie mają sensu, a w nieodległej przyszłości, gdy kryzys zakończy się, będą miały bardzo negatywne skutki finansowe dla wielu samorządów, zwłaszcza miast. Biorąc to pod uwagę, trudno się dziwić, że samorządy nie zgodziły się na regułę wydatkową.

Doskonalenie jakości zarządzania finansami publicznymi na wszystkich szczeblach zarządzania jest obecnie bardzo ważnym i trudnym problemem, szczególnie w dobie światowego kryzysu ekonomicznego, którego skutki odczuwają także nasze jednostki samorządu terytorialnego. Rzeczywiście z jednej strony samorząd terytorialny obciążony jest nowymi zadaniami, co prowadzi do wzrostu zatrudnienia, a z drugiej strony ograniczone w ostatnich latach są jego wpływy budżetowe. Obserwujemy co roku zmiany legislacyjne, które przyczyniają się do tego procesu. Wskazują one na spadek dynamiki podstawowych dochodów podatkowych, które są też udziałem budżetów samorządów, choć utrzymuje się ciągle znaczna różnica między ich planowanym a wykonywanym wynikiem. Do spadku dochodów przyczyniło się też spowolnienie gospodarcze. Struktura wpływów również zmieniała się na niekorzyść samorządów. Jednocześnie nastąpił ogromny wzrost wydatków inwestycyjnych. Jak wiadomo, w ostatnich latach samorządy podjęły się na szeroką skalę realizacji wielu nowych projektów współfinansowanych ze środków unijnych. Szczyt wykorzystania środków z obecnej perspektywy finansowej przypadał na lata 2010 i 2011. Spowodowało to wzrost samorządowych wydatków budżetowych. Rosnące zadłużenie samorządu nie powinno więc nikogo dziwić.

Obowiązuje jednak równocześnie nasz kraj, jako kraj członkowski, zobowiązanie wobec UE do ograniczania wskaźników fiskalnych, którego częścią jest też deficyt budżetowy całego sektora publicznego. Zobowiązania w zakresie ograniczania długu i deficytu nie są jedynie deklaracjami. Musimy je wypełnić, aby uniknąć sankcji finansowych i aby wiarygodność Polski była coraz wyższa. Zacieśnianie fiskalne i optymalizacja zarządzania pieniędzmi publicznymi jest konieczna, zarówno na szczeblu rządowym, jak i samorządowym.

Odnotowany w ostatnich latach spadek dochodów z podstawowych źródeł to wydarzenie bez precedensu. Napływ środków unijnych na finansowanie inwestycji nieco przysłonił te statystyki. Przykładowo największa jednostka samorządowa w Polsce - miasto stołeczne Warszawa - z podstawowych podatków: PIT, CIT i PCC, nie osiągnęło jeszcze poziomu 2008 r. W ubiegłym roku dochody z PCC były o 17 proc. niższe niż w 2008 r., z CIT - o 28 proc. niższe, a z PIT - o 2,4 proc. niższe. Łącznie jest to nominalnie 8 proc. mniej dochodów do dyspozycji z tego źródła niż w 2008 roku, mimo że realizacja zadań jest obecnie bardziej kosztowna niż w 2008 r.

Po 19 latach pracy w samorządzie mam poczucie, że rola jednostek samorządu terytorialnego została sprowadzona do formy gospodarstw pomocniczych rządu.

Oprócz roli samorządów we wzroście gospodarczym poprzez dokonywanie wydatków inwestycyjnych warto także pamiętać o znaczeniu w przyciąganiu zagranicznych inwestycji bezpośrednich, również we współpracy ze specjalnymi strefami ekonomicznymi.

Polskie samorządy nauczyły się planować długoterminowo, wykorzystując wieloletnie prognozowanie i wieloletnią politykę długu. Przenoszą coraz więcej decyzji finansowych z poziomu rocznego budżetu na poziom wieloletniej prognozy finansowej umożliwiającej zaciąganie wieloletnich zobowiąza, np. inwestycyjnych. Przyczyniło się to do wzrostu inwestycji, w szczególności tych wspieranych środkami unijnymi. Oczywiście nastąpił też przyrost deficytu i długu, ale niewspółmiernie mniejszy niż przyrost nakładów inwestycyjnych. Co więcej, jest to deficyt okresowy i z czasem wygaśnie. W 2010 r. deficyt wyniósł 15 mld zł, za 2011 r. będzie niższy i wyniesie ok. 10 mld. Dla nikogo nie powinno być też zaskoczeniem, że w 2014 czy 2015 r. samorządy osiągną nadwyżki. To jest zupełnie naturalne i wynika z ich programów inwestycyjnych i prognoz finansowych, bowiem samorządy będą generowały w swych budżetach środki na spłatę zadłużenia.

Prognozy dotyczące długu i deficytu

Interesujące jest to, że samorządy nie zgodziły się na plany ministra finansów, mimo że twierdzą, że ich deficyt spadnie w tym roku poniżej 10 mld, a w 2013 r. poniżej 9 mld. Skąd dyskusja w takim razie?

Problem w tym, że zgodnie z propozycją resortową mechanizm reguły wydatkowej jest nastawiony w pierwszej kolejności na limitowanie deficytu planowanego, a dopiero w drugiej kolejności na limitowanie faktycznie zrealizowanego deficytu.

W sytuacji gdy samorządy będą powiększały deficyty planowane, to weryfikacja względem limitu ustawowego nastąpi pod koniec roku. Jeśli nastąpi przekroczenie planowanego deficytu ponad limit, to samorządy będą praktycznie zmuszone natychmiast obniżyć plan wydatków, mimo że już wcześniej zobowiązania zostały zaciągnięte, a na ich opłacenie zostały zapewnione środki. Obniżenie planu wydatków uniemożliwi finansowanie wcześniej zaciągniętych zobowiązań, co spowoduje konieczność zapłaty odsetek i kar umownych od niewykonanych zobowiązań. Po zakończeniu roku i podliczeniu wyników wszystkich samorządów prawdopodobnie okaże się, że ograniczenia nie były potrzebne, ponieważ samorządy zrealizowały o 40 proc. mniejszy deficyt. Przykładowo, gdyby limit deficytu ustalono na poziomie 10,5 mld, a pod koniec roku okazałoby się, że samorządy łącznie planują go na poziomie 12 mld, to automatycznie doszłoby do cięć na poziomie 1,5 mld. Miałoby to poważne skutki finansowe dla samorządów ograniczających deficyt, choć po zakończeniu roku deficyt zrealizowany wyniósłby - opierając się w wyliczeniach na dotychczasowych tendencjach - 7 mld, czyli znacznie poniżej limitu.

Ponadto, wprowadzenie limitowania deficytu byłoby trzecim mechanizmem ograniczeń - po regule nieprzekraczania przez wydatki bieżące poziomu dochodów bieżących i regule określania zdolności do obsługi zadłużenia przez poziom trzyletnich kroczących tzw. nadwyżek bieżących w sytuacji, gdy samorządy nie działają już tylko na podstawie budżetu, ale w oparciu o wieloletnie plany.

Warto zwrócić też uwagę na ewentualne skutki limitowania deficytu z punktu widzenia kolejnej perspektywy unijnej i realnych możliwości wygospodarowania przez samorządy odpowiednich środków własnych, szczególnie na finansowanie programów inwestycyjnych

W Kanadzie w ogóle nie ma prawnych limitów ograniczających zadłużenie, a samorządy mogą zadłużać się do granic ekonomicznej wypłacalności. Uważam jednak, że w naszym systemie nie byłoby to dobrym rozwiązaniem z uwagi na wysoki moral hazard związany z faktycznym brakiem możliwości upadłości jednostki. Mówiąc o reakcji samorządów na kryzys, powinniśmy pamiętać, jak w tym czasie działają spółki, w których udział samorządu jest dominujący, a one nie zawsze działają tak jak przedsiębiorstwa prywatne.

Dzielenie deficytu, które proponuje resort finansów, to kuriozum. Ministerstwo przedstawiło trzy projekty nowelizacji ustawy o finansach publicznych - z 8 grudnia, z połowy lutego i z 20 lutego. Problem polega na gorsecie fiskalnym, który obecnie został nałożony na jednostki samorządu terytorialnego. Polega on na obciążaniu nas nowymi zadaniami bez pieniędzy lub zmiany kwalifikacji zadania na własne.

W mojej ocenie postępowanie w taki sposób, że najpierw przekazuje się samorządom zadania, a następnie informuje, że dostaną na nie 80 proc. środków, jest skandaliczne, łamie konstytucyjną zasadę adekwatności i zasadę uwzględniania interesów w toku. Samorządy nie mają przecież możliwości powiększenia dochodów, a koszty wykonania tych zadań są sztywne. To są zadania przejęte od rządu do realizacji i dlatego dotąd były finansowane w 100 proc. dotacją na zadania własne. Takie postępowanie jest jednym z elementów niszczenia samorządu.

Mówiąc obrazowo, to zarzynanie kury znoszącej złote jajka. Oczywiście, można zjeść rosół, ale pojawia się fundamentalne pytanie: skąd weźmiemy drugą kurę? Jeśli upadną samorządy, to upadnie również aktywność lokalna. Ten, kto doprowadzi do unicestwienia tej podstawowej cechy samorządu, jaką jest aktywność gospodarcza i społeczna oraz odpowiedzialność za sprawy publiczne, będzie latami wymieniany we wszystkich podręcznikach historii.

Wspomniany przeze mnie gorset fiskalny polega również na tym, że bez konsultacji z samorządem, przyjmując ustawę o rozbudowie szerokopasmowego internetu, dokonano kuriozalnej zmiany w prawie budowlanym. Budowlą bowiem nie jest kabel w obudowie położony w kanalizacji, ale kabel swobodnie rzucony na ulicy już jest. W efekcie ten obudowany nie jest opodatkowany podatkiem od nieruchomości, a ten leżący jest. Dla samorządu oznacza to utratę znacznych wpływów z podatku od nieruchomości. Zmiany tego rodzaju są wprowadzane bez żadnej konsultacji z samorządem.

Zostaliśmy również postawieni w sytuacji, gdy 15 listopada musieliśmy przedstawić projekty naszych budżetów. Minister finansów zgodnie z konstytucją i ustawą o finansach publicznych, trzy miesiące przed rozpoczęciem roku budżetowego, przedłożył projekt ustawy budżetowej. Wysłał nam informację o wielkości dochodów z PIT oraz wielkości dotacji i subwencji. Następnie w grudniu dokonał podmianki, o której nie mówią ani konstytucja, ani ustawa o finansach publicznych. Przepisy określają jedynie, że w wyjątkowych przypadkach możliwe jest późniejsze przedłożenie projektu, a więc wprowadzenie autopoprawki. Innymi słowy, nie można istotnie zmienić projektu budżetu, a obecny rząd go podmienił. Miasto natomiast na podstawie starych danych uchwaliło budżet i oszacowało o 20 mln zł mniejsze wpływy z CIT, niż to wynikało z przyjętej stopy wzrostu gospodarczego. Obecnie czekamy, kiedy minister przyśle nam nowe wielkości. A za chwilę będzie już trzeci miesiąc roku.

Kolejna sprawa świadcząca o braku szacunku dla spraw samorządu to słynne rozporządzenie ministra finansów z 23 grudnia 2010 r., zwane pakietem wigilijnym, obecnie powtórzone 28 grudnia, ale opublikowane 31 grudnia o godz. 20.41 w internecie. Każe ono zaliczać do długu umowy wieloletnie z określonych tytułów, które z kolei mamy przedstawione w wieloletnim planie finansowym i na nie są wskazane źródła finansowania. A więc do długu dwa razy mamy zaliczać to samo? Nie rozumiem logiki tego postępowania. Sprawa z deficytem samorządów jest absurdalna i dziwię się, że strona samorządowa podjęła dyskusję na temat reguły wydatkowej.

W mojej ocenie wprowadzenie przez ministra finansów rozwiązań z krótkim vacatio legis jest - mówiąc niezwykle delikatnie - nie w porządku, choć samo ujawnienie w limitach długu kredytu kupieckiego oceniam pozytywnie.

Projektowana ustawa odnosząca się do redukcji samorządowego deficytu budżetowego na 2012 r. ma wejść w życie pod koniec pierwszego kwartału tego roku. Jej pierwotny projekt Ministerstwo Finansów opublikowało w grudniu 2011 r. Ingerencja w samodzielność finansową samorządów i w ich budżety w połowie roku jest czymś niebywałym z punktu widzenia prawidłowej legislacji. Jeszcze miesiąc temu liczyliśmy się z wyliczeniami Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych, z których wynikało, że samorząd terytorialny musi zredukować swoje inwestycje o kwotę rzędu 5 - 6 mld zł. To samo potwierdzał Związek Gmin Wiejskich RP. Mimo wszystko ustawa miała wejść w życie. Taka ustawa narusza samodzielność samorządu terytorialnego i proporcjonalność redukcji deficytu z sektorem rządowym. Samorząd nie powinien w ogóle podejmować dyskusji na temat próby wprowadzenia niekonstytucyjnych przepisów.

Pomimo wprowadzania dodatkowych ograniczeń samodzielności finansowej jednostek samorządu terytorialnego mocniejsze jednostki jakoś wyjdą na swoje, ale obawiam się, że wkrótce będziemy dyskutować o likwidacji białych plam w systemie jednostek samorządu terytorialnego, którymi będą słabe samorządy niemające środków na wkład własny i rozwój.

Sprawdziliśmy, jak wygląda adekwatność środków do zadań. Weźmy pod uwagę np. wydatki na edukację wszystkich jednostek samorządów ogółem i miast na prawach powiatu. Okazało się, że wydatki te są o 38 - 40 proc. wyższe niż wysokość subwencji edukacyjnej. Samorządy rzeczywiście muszą dokonywać cudów, by zarządzać wydatkami bieżącymi, ale nie pozostaje to bez wpływu na wydatki inwestycyjne, na deficyt oraz dług.

Indywidualne reguły zadłużenia zależeć będą od nadwyżki operacyjnej z trzech lat poprzedzających rok budżetowy. Jeśli tylko uwzględnimy poprzednie lata, to w związku z kryzysem nadwyżka operacyjna w relacji do dochodów wielu samorządów drastycznie spadnie. Oznacza to, że samorządy będą musiały mocno ograniczyć swój dług, a część tego długu przeznaczana jest na udział własny przy pozyskiwaniu środków europejskich. Reguła uwzględniająca tylko zachowanie się samorządów w przeszłości ogranicza wiele z nich i spowoduje, że nie będą premiowane samorządy, które zwiększają nadwyżkę operacyjną i efektywnie zarządzają środkami. Jeśli w roku budżetowym albo w roku następnym planu wieloletniego nadwyżka będzie coraz większa, to one i tak przez okres dwóch lat będą musiały ograniczyć zadłużenie i zrezygnować z wielu środków UE, z których mogłyby finansować rozwój infrastruktury i poprawiać poziom usług.

Podział na dwie grupy

Samorządy już dziś można podzielić na dwie wyraźne grupy. Są samorządy - głównie miejskie i wojewódzkie - które jakoś dają sobie radę. Są też samorządy - głównie wiejskie i powiatowe - które dryfują w zupełnie inną stronę. Gdybyśmy wzięli statystyki samorządów, to mamy ok. 300 samodzielnych miast, ok. 500 miast z gminami, 1700 gmin wiejskich i 300 powiatów. Tak naprawdę to jedynie wśród tych samodzielnych miast mamy istotną statystycznie liczbę jednostek, których sytuacja finansowa jest dobra. Większość samorządów w Polsce stacza się na pozycję gmin i powiatów, które ja nazywam socjalnymi, czyli takimi, które nadal żyją, bo nie dało się umrzeć. Ale żyją z zasiłków rządowych, czyli tej subwencji wyrównawczej. Jest też w Polsce ok. 1 tys. gmin wiejskich, które tkwią w świecie absurdu, ponieważ znaczna część ich terenu to chronione obszary przyrodnicze różnego rodzaju. I tych gmin nie stać na nic, bo nie mają żadnych dochodów publicznoprawnych ani prywatnoprawnych, a ludzie chcą mieć normalną szkołę czy drogi. Polska wprowadza te tereny chronione swobodną ręką, ale zupełnie zapomina się o tym, aby skompensować ubytki w dochodach tych gmin, na których terenie szerokim gestem rzucono te różne formy ochronne, głównie w ramach programu Natura 2000. Dla mnie oczywiste jest, że za chwilę będziemy zbierać rozlane mleko.

Według mnie decentralizacja finansów publicznych, niezależnie od tego, co się pod tym pojęciem kryje, sprowadza się do decentralizacji deficytu budżetu państwa. A skoro tak, to rozprawa nad rozmiarem deficytu jest niezmiernie ważna, ale na temat deficytu jako pojęcia generalizującego różne sytuacje. Dla mnie ważna jest treść ekonomiczna deficytu - samorządów i tej generowanej przez budżet państwa. Jeśli będziemy generalizować i mówić, że to jest jeden deficyt, to jesteśmy w błędzie. Gospodarce i temu państwu zrobimy więcej nieszczęścia niż dobrego. Dlatego w zależności od tego, jaka jest treść deficytu, powinny być odrębne metody jego oceny i metody postępowania nawet wobec Komisji Europejskiej, jeśli ktokolwiek się zobowiązał, że będzie go tak ograniczał. Bo go ograniczy, generalizując, a to zniszczy rynek.

Chciałem zwrócić uwagę na dwa zagadnienia. Jedno wynika z raportu i dotyczy nierównowagi między dynamiką wydatków bieżących i dochodów bieżących. Nie zaobserwowaliśmy niczego niepokojącego, jeżeli chodzi o dynamikę wydatków bieżących. Ona utrzymuje się na średnim poziomie, który występuje w Polsce od wielu lat, i to pomimo dokładania nowych zadań. Nie można więc powiedzieć, że samorządy relatywnie nie oszczędzają. To zjawisko załamania stosunku nadwyżki operacyjnej do dochodów wiąże się więc nie ze wzrostem wydatków bieżących, tylko z drastycznym spadkiem dochodów. Drugą kwestią jest dynamika procesu inwestycyjnego w samorządach i jego cykliczność. Prof. Ruśkowski przewrotnie pytał, po co ta nowa regulacja, skoro za 2 - 3 lata deficyt zamieni się w nadwyżkę. To, że ona pojawia się, ma jednoznaczny związek z cyklem realizowania projektów unijnych w Polsce. Prawdopodobnie lata 2013 - 2015 będą latami zakończonymi nadwyżką podsektora. Jeżeli następnie będziemy mieli powtórkę z okresu 2007 - 2013, tzn. projekt Komisji Europejskiej zostanie zrealizowany i na finansowanie polityki spójności zostanie przeznaczonych 360 mld euro, to prawdopodobnie problem wróci. Będzie to jednak tym razem problem deficytu ograniczonego przez nową regułę. Pojawi się więc problem braku możliwości korzystania z tych środków.

Chciałem na koniec powołać się na przykład jednego z kantonów szwajcarskich - Fryburga. Rzeczywiście ma on bardzo surową regułę dotyczącą równoważenia budżetu, ale wskazuje na sytuacje wyjątkowe. Jedną z takich sytuacji jest przypadek, w którym PKB przez dwa kolejne trymestry spada. Bez takiej reguły wyjątkowej, dotyczącej np. przepływów unijnych, szansa na rozwój może zostać zaprzepaszczona.

Rozmawiamy nie tylko o deficycie, ale o historycznej szansie, jaką Polska dostaje w ciągu tej dekady, o charakterze cywilizacyjnym. Z jednej strony mamy tę szansę, a z drugiej zobowiązania ministra finansów wobec Unii Europejskiej. To gdzie jesteśmy? Przedstawiony raport wywołuje niezmiernie wiele tego typu refleksji, tym bardziej że jest to opracowanie bardzo rzetelne.

Moim zdaniem należy wreszcie rozpocząć poważną debatę na temat finansowania samorządów oraz tej szansy historycznej. Albo ją zawalimy, albo wykorzystamy.

Dużym czynnikiem zagrożenia pozostaje sytuacja międzynarodowa i w strefie euro. Jeśli mielibyśmy tę drugą odsłonę poważnego kryzysu, to w istotny sposób wpłynie to na sytuację samorządów. Będziemy mieli do czynienia ze spadkiem dochodów w stosunku do tych określonych w wieloletnich planach. Wydatki mogą też rosnąć.

Druga kwestia to zarządzanie samorządami. Możliwości ograniczenia wydatków są ograniczone, ale nie znaczy to, że ich nie ma. Czasem wystarczy, aby jednostka poprawiła nieefektywne procedury. Bywa na przykład tak, że dług wynosi 150 zł, a procedura jego odzyskania polega na tym, że księgowa w samorządzie ma cztery razy wysłać wezwanie do zapłaty. To generuje tylko koszty i nie ma nic wspólnego z efektywnością. Można również szukać oszczędności na różnych polach, np. ubezpieczeń. Francja czy Finlandia są krajami, w których jednostki samorządowe tworzą towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych, co obniża wydatki na ubezpieczenia. Jeżeli jednostka jest duża, tworzy takie towarzystwo samodzielne, a mniejsze samorządy kooperują ze sobą i wspólnie tworzą takie podmioty. U nas to nie istnieje.

Ponadto, w sytuacji gdy brakuje pieniędzy, powinno się myśleć o poważnych zmianach w obowiązującym systemie. W mojej ocenie warto rozważyć likwidację powiatów.

Artykuł 10 ustawy o gospodarce komunalnej pozwala gminom podejmować działania poza sferą użyteczności publicznej, m.in. w zakresie budowania instytucji ubezpieczeniowych i bankowych. Takie projekty były, tylko parlament ich nie przyjął. To nie jest tak, że samorząd zaniedbał sprawę. Samorząd spotyka się ze szklaną ścianą. Dobrze by było, gdyby działo się tak, jak pan mówi. Szczerze mówiąc, jeśli samorząd słyszy, że ma się starać o racjonalizację swoich wydatków, a z drugiej strony widać, że rząd robi wszystko, by te wydatki były nieracjonalne, to powstaje trudna sytuacja. Państwo jest obowiązane działać w sposób przejrzysty i przyjacielski, wspierając działania prorozwojowe.

Rola jednostek samorządu terytorialnego została sprowadzona do formy gospodarstw pomocniczych rządu

Przekazywanie zadań bez finansowania to zarzynanie kury znoszącej złote jajka

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.811.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Prof. Elżbieta Chojna-Duch Katedra Prawa Finansowego Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, członek Rady Polityki Pieniężnej

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.812.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Prof. Michał Kulesza kierownik Zakładu Nauki Administracji na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, partner w Kancelarii Domański Zakrzewski Palinka

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.813.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Prof. Eugeniusz Ruśkowski kierownik Katedry Finansów Publicznych i Prawa Finansowego Uniwersytetu w Białymstoku

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.814.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Dr Mirosław Czekaj skarbnik Warszawy

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.815.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Dr Lesław Fijał skarbnik Krakowa

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.816.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Maciej Rapkiewicz członek zarządu Instytutu Sobieskiego

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.817.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Dr Krzysztof. S. Cichocki pracownik Instytutu Badań Systemowych Polskiej Akademii Nauk

@RY1@i02/2012/042/i02.2012.042.088000400.818.jpg@RY2@

Rafał Siderski

Dr Michał Bitner adiunkt w Katedrze Finansów Publicznych i Prawa Finansowego na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

Debatę prowadzili i spisali: Łukasz Zalewski i Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.