Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Senat powinien być izbą samorządową

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Przygotowany przez prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Bronisława Komorowskiego projekt ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w działaniach samorządu terytorialnego bardzo umacnia pozycję wójtów, burmistrzów i prezydentów, którzy - w myśl jego postanowień - mogliby jednocześnie z pełnieniem mandatu samorządowego wypełniać mandat senatorski. Zdaniem przeciwników projektu, stwarzałoby to uprzywilejowaną pozycję samorządowców, których praktycznie nie można by było odwołać z zajmowanego stanowiska. Z kolei zdaniem jej zwolenników, w Senacie znalazłoby się wielu samorządowców, którzy mogliby swoje wieloletnie doświadczenie wykorzystać przy stanowieniu prawa i tym samym wprowadzać rozwiązania organizacyjno-prawne korzystne dla samorządów i mieszkańców. Senat zyskałby więc nowy impuls w swojej działalności na niwie samorządowej, stając się izbą, gdzie sprawy samorządowe, lokalne mogłyby trafiać na podatniejszy grunt. Z tego punktu widzenia projekt prezydenta jest w pewnym stopniu próbą przywrócenia zasad, które zostały zmienione w 2001 roku poprzez nowelizację ustaw o samorządzie gminnym, powiatowym i wojewódzkim. Samorządowcy znaleźli się wówczas w grupie osób, które nie mogą łączyć swych funkcji z zasiadaniem w ławach parlamentarnych. To swoista dyskryminacja, bo przecież samorządowcy w swej znakomitej większości to wysokiej klasy specjaliści od zarządzania majątkiem wartym wiele milionów złotych, wciąż poszukujący nowych rozwiązań, racjonalizacji wydatków i jak najlepszej realizacji usług publicznych. Dlaczego więc nie mogą - tak jak inżynierowie, ekonomiści, lekarze czy nauczyciele - łączyć samorządowych pasji z możliwością wykorzystania swoich doświadczeń w pracy parlamentarnej?

Znam wiele osób, które przed 2001 rokiem doskonale łączyły te dwie funkcje. Potrafiły tak organizować swój czas, aby możliwie najpełniej poświęcać go mieszkańcom. Bardzo często swoje rozwiązania lokalne, niewidoczne z parlamentu, wnosiły jako propozycje konkretnych projektów legislacyjnych. W ten sposób powstawało prawo bliższe i bardziej zrozumiałe dla obywateli. Uważam, że umożliwienie łączenia stanowiska prezydenta, burmistrza czy wójta z mandatem senatorskim stwarza szansę na rozbudowę funkcji samorządowej Senatu jako izby, która mogłaby mieć wpływ - poprzez legislację - na wprowadzenie wielu rozwiązań, o które samorządy postulują od dawna. Przykładem jest reforma edukacji czy konieczność zmian w finansach publicznych, które znacznie ograniczają możliwości rozwoju samorządów.

I na zakończenie jeszcze jeden często powtarzany zarzut o trudności w dymisji szefa gminy z pełnionej przez niego funkcji. Projekt zakłada bowiem, że w przypadku referendum odwołującego prezydenta miasta musi w nim wziąć udział co najmniej tylu samo mieszkańców, co podczas wyborów. Obecnie wystarczą trzy piąte. Proszę jednak najpierw odpowiedzieć na pytanie: skoro prezydenta wybierało 100 tysięcy osób, to dlaczego o jego odwołaniu może obecnie decydować 60 tysięcy? Zdaję sobie sprawę, że próg jest wysoki, ale dzięki temu unikamy niepotrzebnych kosztów przy organizacji niektórych referendów dotyczących mało poważnych zarzutów. A przykład frekwencji w referendach, które odbyły się w Łodzi i Częstochowie, pokazuje jednoznacznie, że odwołanie prezydenta przez mieszkańców jest realne.

Prezydencki projekt ustawy był szeroko dyskutowany m.in. pod koniec stycznia, podczas posiedzenia Związku Miast Polskich w Sanoku. Samorządowcy zgłosili do niego wiele uwag dotyczących m.in. nowych kompetencji prezydentów, burmistrzów i wójtów - również w zakresie zabezpieczenia statusu materialnego organów wykonawczych gmin pełniących swoją funkcję co najmniej trzy kadencje. Te rozwiązania będą z pewnością przedmiotem gorącej dyskusji zarówno przeciwników, jak i zwolenników rozwiązań zaproponowanych przez prezydenta.

@RY1@i02/2012/027/i02.2012.027.08800020d.802.jpg@RY2@

Piotr Jedliński prezydent Koszalina

ŁS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.