Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Samorządy są pewne wygranej z państwem . Stawką 1 mld zł

26 czerwca 2018

Sąd Okręgowy w Warszawie rozpatrzy w najbliższy wtorek pozew zbiorowy niemal 200 powiatów przeciwko Skarbowi Państwa dotyczący karty pojazdu. Proces w tej sprawie może nie być ostatni

To pierwsza w historii mobilizacja powiatów na tak dużą skalę w walce o swoje finanse. W sumie grupa, która wystąpiła z pozwem przeciwko państwu, liczy 193 powiaty. Na tym jednak nie koniec. Jak wynika z naszych ustaleń, równolegle powstaje kolejna, która przyszykuje pozew zbiorowy w tej samej sprawie. Znajdzie się w niej co najmniej 20 powiatów. To ponad połowa wszystkich jednostek samorządu tego szczebla - w Polsce jest 314 powiatów i 66 miast na prawach powiatu.

Walka o miliard

- Jesteśmy pewni swoich racji, dlatego tej sprawy nie odpuścimy. A nawet jeśli przegramy przed sądem, będziemy odwoływali się do instytucji europejskich, np. do Trybunału Sprawiedliwości UE - zapowiada Marek Wójcik ze Związku Powiatów Polskich.

Konflikt w sprawie karty pojazdu sięga 2003 r. Ówczesne Ministerstwo Infrastruktury wydało rozporządzenie niezgodne z prawem Unii Europejskiej, a jak uznał w 2006 r. Trybunał Konstytucyjny - również z polską konstytucją. Zgodnie z nim powiaty przez lata pobierały opłatę w wysokości 500 zł za wydanie karty pojazdu. Tymczasem powinny były pobierać zaledwie 75 zł, co stanowi de facto koszt wydania dokumentu.

W całym kraju kancelarie prawne rozsyłały roszczenia do samorządów powiatowych. Domagały się w imieniu swoich klientów zwrotu 425 zł nadpłaty, nieraz z odsetkami. Choć problem wyniknął dawno temu, to - jak mówi DGP mec. Zenon Filipek z kancelarii M. Wojciechowska i Wspólnicy - jeszcze w ubiegłym roku zdarzali się klienci, którzy byli zainteresowani odzyskaniem pieniędzy. - Szczytowy okres, w którym tych zapytań było sporo, przypadał na lata 2006-2008 - dodaje mec. Filipek.

- Tak naprawdę klienci zaczęli wygrywać sprawy dopiero od 2008-2009 r., tj. po wydaniu uchwał przez Sąd Najwyższy i NSA w tej sprawie - dodaje radca prawny dr Ewa Prejs.

Wcześniej trwał spór co do tego, do kogo kierować roszczenia o zwrot opłaty i w jakim trybie, czy te sprawy powinny być rozpatrywane na drodze sądowej, czy też w trybie administracyjnym.

Stawka, o którą toczy się walka, jest ogromna. Samorządowcy szacują, że suma roszczeń wobec nich sięga nawet 1 mld zł. Jeśli sąd przyzna im rację, to każdy powiat uczestniczący w pozwie zbiorowym będzie miał podkładkę wyroku zasądzającego odpowiedzialność państwa. - Na tej podstawie będzie mógł już indywidualnie dochodzić swoich roszczeń, bez konieczności ponownego ustalania odpowiedzialności Skarbu Państwa - mówi nam jeden z samorządowców.

Plany na przyszłość

Jeśli dzięki pozwowi zbiorowemu samorządy wyjdą zwycięsko z batalii z rządem, będą częściej sięgać po tego rodzaju oręż. Przyznają, że dotychczasowe inicjatywy się nie sprawdzały. Tak jak zeszłoroczna akcja "Stawka większa niż 8 mld zł", w ramach której lokalne władze zebrały podpisy pod obywatelskim projektem nowelizacji ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Przekonywały, że wskutek niekorzystnych dla nich zmian ustawowych na przestrzeni ostatnich lat rocznie tracą 8 mld zł. Projekt miał im te straty zrekompensować, a mandat społeczny w postaci 300 tys. złożonych podpisów wydawał się silnym atutem. Ostatecznie jednak nowelizacja - złożona w Sejmie z wielką pompą - trafiła do szuflady.

Przełomowa sprawa

Zdaniem części prawników ewentualny wyrok warszawskiego sądu okręgowego dotyczący powiatów może być rewolucyjny.

- Najgłośniejsze pozwy zbiorowe dotyczyły sektora bankowego, gdzie pozwy składały grupy klientów przeciwko instytucjom finansowym. Tutaj mamy do czynienia z jednostkami samorządu terytorialnego przeciwko państwu, co do tej pory nie miało miejsca. Ta sprawa jest na pewno medialna i może być przełomowa, szczególnie gdyby samorządy odniosły sukces - uważa Janusz Malanowski z Kancelarii Malanowski i Wspólnicy.

Bardziej sceptyczny jest radca prawny Michał Kocur, wspólnik w Kancelarii Woźniak Kocur. Wskazuje, że regulacje dotyczące pozwów zbiorowych weszły w życie w 2010 roku, więc jest to stosunkowo nowe narzędzie.

- Do tej pory zapadł tylko jeden wyrok i to dopiero w I instancji, a dotyczył on roszczeń klientów wobec mBanku - mówi.

- Wciąż brakuje orzecznictwa w tych sprawach, dlatego sądy działają trochę po omacku - dodaje Michał Kocur.

@RY1@i02/2013/239/i02.2013.239.18300010a.802.jpg@RY2@

Samochody osobowe

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.