Zlikwidowanie wszystkich szkół w gminie nie blokuje subwencji
Oświata
Samorządy, które przekazały wszystkie szkoły stowarzyszeniom, nie muszą się obawiać, że środki z budżetu na ich działalność będą niższe o 75 proc. Resort edukacji tak zmienił przepisy, by pieniądze były przekazywane wciąż w tej samej kwocie.
Od 1 września 2014 r. obowiązkiem szkolnym zostaną objęte sześciolatki urodzone między styczniem a końcem czerwca 2008 r. I tylko ta połowa rocznika będzie objęta przyszłoroczną subwencją oświatową. Nie uwzględnia ona tych maluchów, których rodzice mogą, a nie muszą zapisać do pierwszej klasy. Takie m.in. zmiany zostały wprowadzone do projektu rozporządzenia ministra edukacji narodowej w sprawie sposobu podziału części oświatowej subwencji ogólnej dla jednostek samorządu terytorialnego w roku 2014. Trafił on właśnie do konsultacji społecznych.
Wynika z niego, że w przyszłym roku samorządy otrzymają blisko 39,5 mld zł subwencji. Sposób jej podziału określa resort edukacji narodowej. Stosuje się przy tym specjalny algorytm, który sprawi, że gminy otrzymają nieco wyższą kwotę, jeśli zatrudniają więcej nauczycieli z wyższym stopniem awansu zawodowego, niż wynosi średnia krajowa.
Co do zasady subwencja przede wszystkim ustalana jest w przeliczeniu na jednego ucznia (w przyszłym wyniesie blisko 5,3 tys. zł, czyli o 100 zł więcej).
- Subwencja zawsze była niedoszacowana i obecnie jest podobnie - twierdzi Marek Olszewski, wiceprzewodniczący Związku Gmin Wiejskich RP.
Podkreśla, że gminy wiejskie wydają nawet do 18 tys. zł na jednego ucznia.
Co ważne, resort edukacji po raz kolejny nie zmienił zasad naliczania subwencji w podziale na małe gminy. W efekcie nauczyciele zatrudnieni w gminach i miastach, gdzie liczba mieszkańców wynosi do 5 tys., mogą liczyć na wyższe pensje. Otrzymują oni wtedy dodatek wiejski, który podwyższa wynagrodzenie zasadnicze o 10 proc., oraz dodatek mieszkaniowy.
Już w 2011 r. rzecznik praw obywatelskich (RPO) uznał, że takie rozwiązanie jest krzywdzące wobec tych nauczycieli, którzy pracują w gminach lub miastach liczących nieco powyżej 5 tys. mieszkańców.
Poważne zastrzeżenia do projektu ma Związek Nauczycielstwa Polskiego (ZNP), który uważa, że zawiera on specjalny wskaźnik algorytmu, który pozwala przekazywać subwencje w zwykłej wysokości gminom, które nie mają publicznych szkół. Podkreślają, że bez tej zmiany taka jednostka otrzymałaby subwencję o 75 proc. niższą.
- Resort uwzględnił naszą uwagę, aby środki w takiej samej wysokości były również naliczane gminom, które nie prowadzą żadnej placówki - wyjaśnia Grażyna Kowalik, wójt gminy Hanna (woj. lubelskie).
Podkreśla, że na jej terenie działa pięć szkół podstawowych, które są prowadzone przez stowarzyszenia.
- To jedyna gmina, która nie prowadzi żadnej szkoły, a dodatkowo będzie otrzymywać takie same pieniądze jak inne jednostki - oburza się Sławomir Broniarz, prezes ZNP.
Tłumaczy, że ministerstwo zmieniając omawiane rozporządzenie i uwzględniając uwagę gminy Hanna, dokonuje wyłomu w prawie oświatowym. Zmienia sposób finansowania szkół, by samorządy mogły oddawać placówki fundacjom i stowarzyszeniom, nie tracąc na tym ani złotówki z budżetu państwa.
Artur Radwan
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu