Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Małe miasta - rozwój czy regres

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rozmowa z Eugeniuszem Gołembiewskim, burmistrzem Kowala, wiceprezesem Unii Miasteczek Polskich, tegorocznym laureatem Nagrody im. Grzegorza Palki

Jest pan z miasta Kowal. Czy długo już pan włodarzy w tym mieście?

Trochę czasu to już trwa - szóstą kadencję. To dobre doświadczenie, świadczy też o zaufaniu mieszkańców. A dla mnie to ciekawa perspektywa doświadczeń, którymi się dzielę. Moje miasteczko to taka miniaturka Polski i z mojej perspektywy naprawdę sporo widać.

Jednak taki Kowal to ani duże miasto, ani spektakularna wioska dobijająca się o dofinansowanie i wyrównywanie szans. Miasteczko w województwie kujawsko-pomorskim, ani przygraniczne, ani w orbicie metropolitalnego centrum. Czy nie czujecie się trochę zapomniani albo zagubieni, ot, gdzieś w Polsce, nawet mało kto wie gdzie?

Małe ponoć jest piękne, ale także wymaga wsparcia, a my rzeczywiście jesteśmy zostawieni sami sobie, praktycznie od zawsze. Obecnie rząd dużo mówi o metropoliach albo zupełnie z innej strony - o małych wioskach. Dla polityków miasteczka są nieinteresujące, bo to mały elektorat. Czy to oznacza, że mamy być skazani na regres lub, mówiąc wprost, na powolne umieranie?

Sądząc po wyglądzie Kowala, o umieraniu raczej nie ma mowy. W rodzinnym mieście Kazimierza Wielkiego jest piękna zieleń, są dwa parki, odnowione domy...

Do tego można dodać jeszcze wiele innych rzeczy: drogi, chodniki czy budynki użyteczności publicznej. Żeby się nie dać biedzie, trzeba przede wszystkim dostosować koszty do dochodów. W moim urzędzie pracuje tylko kilkunastu urzędników, ja sam od pięciu lat zamroziłem sobie pensję, a radni otrzymują diety w wysokości 50 zł za udział w sesji czy komisji.

Wiele rzeczy robimy w ramach robót publicznych i prac społecznie użytecznych. W ten sposób budujemy drogi, chodniki i pielęgnujemy zieleń miejską, która jest chlubą Kowala.

Umiemy też pozyskiwać środki unijne. Pod tym względem udało się nam wyprzedzić ponad 1800 samorządów, co przy naszym poziomie dochodów własnych uważam za liczące się osiągnięcie. Środki unijne zainwestowaliśmy przede wszystkim w budowę fundamentu miasta: w wodociąg miejski, kanalizację sanitarną, oczyszczalnię ścieków i targowisko miejskie. Za kilka miesięcy miasteczko będzie skanalizowane praktycznie w stu procentach.

To, że staramy się dobrze rządzić, to jedno, ale prawda o finansach małych miast jest inna. Obecny system finansowania samorządów gminnych na głowę mieszkańca nie sprzyja małym miastom. Jest problem zmiany systemu wyrównawczego. Moim zdaniem system nie jest sprawiedliwy. Miasto Kowal w 2012 roku pod względem dochodów własnych zajmowało 1291. miejsce w kraju z kwotą 742 zł, a po uwzględnieniu subwencji wyrównawczej z kwotą 1025 zł spadło na 2366. miejsce na 2476 gmin. Ten system jest dużo korzystniejszy dla gmin wiejskich. Wiem to, bo robiłem badania porównawcze dla wszystkich gmin w Polsce.

To subwencja wyrównawcza jest niesprawiedliwa? A może po prostu wcale nie jest potrzebna?

Jest zdecydowanie potrzebna, ale wymaga korekty. Mierzenie dochodów gmin według kryterium na głowę mieszkańca powoduje, że w szczególnie trudnej sytuacji jest 609 małych gmin - do 5000 mieszkańców. Stanowią one 25 proc. wszystkich gmin i zajmują 21 proc. powierzchni kraju.

Dlatego trzeba zmienić jednocześnie przepisy dotyczące finansów jednostek samorządu terytorialnego oraz ustawę o podatkach lokalnych. Obecnie wiele gmin o małych dochodach własnych otrzymuje wielomilionowe subwencje z budżetu państwa. A jednocześnie prowadzi bardzo liberalną politykę podatkową na swoim terenie, czego gminy o większym potencjale dochodowym robić nie mogą. To jest niesprawiedliwe i psuje system. Uważam, że wysokość subwencji wyrównawczej dla otrzymującej ją gminy powinna być powiązana z jej własną polityką fiskalną.

A co z tą subwencją wyrównawczą? Ile gmin ją otrzymuje z budżetu państwa?

Na 2479 samorządów gminnych w Polsce ok. 2000 dostaje subwencję wyrównawczą. Gdyby jej nie było, większość gmin nie byłaby w stanie funkcjonować. Dlatego jest tak ważna, ale powinna być bardziej sprawiedliwie dzielona. Może to spojrzenia przez pryzmat mojego Kowala, ale trzeba by też zwiększyć subwencję wyrównawczą np. o 10 proc. dla gmin do 5000 mieszkańców i o dalsze 10 proc. dla małych miast będących siedzibą sąsiedniej gminy obwarzankowej - kosztem tej ostatniej. Powinno to skutkować procesem łączenia się tych jednostek samorządowych. Z moich danych wynika, że w Polsce jest 159 takich par.

Czy chce pan robić rewolucję w finansach małych miast?

Nie chodzi o rewolucję, ale o nowelizację ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, która nie przystaje do rzeczywistości. Nie jestem zwolennikiem podatku katastralnego. Uważam jednak, że ustawowe stawki podatku od nieruchomości powinny być zróżnicowane w zależności od wielkości i położenia gminy. Przecież wartość działki w dużym mieście nie jest taka sama, jak w moim Kowalu. Moim zdaniem obecne stawki podatku od nieruchomości i podatku rolnego są często niemożliwe do zastosowania w małych i nie najbogatszych gminach, a to sztucznie zawyża ich dochody własne, co z kolei skutkuje obniżeniem subwencji wyrównawczej.

Trzeba też bardzo szybko wyeliminować podatkowe nonsensy.

Oj, coś pan uwziął się na te podatki...

Podam kilka przykładów nonsensów podatkowych. Za metr kwadratowy garażu trzeba zapłacić od 0,73 zł do 7,66 zł, w zależności od położenia obiektu, ale za hektar jeziora podatek wynosi tylko 4,55 zł. Kiedy państwo płaci podatek gminie posiadającej na swoim terytorium dno morskie, to są to krocie za każdy metr kwadratowy, jak przy działalności gospodarczej. Za budynek gospodarczy o powierzchni 50 mkw., w którym biedni ludzie trzymają opał, trzeba zapłacić 350 zł, a więc tyle samo co za rezydencję o powierzchni 500 mkw.

Czy trzeba to komentować? Wiele razy mówiłem i pisałem o tym do Ministerstwa Finansów. Jak dotychczas bez rezultatu. Jako członek zespołu systemu finansów publicznych Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego odnoszę wrażenie, że finanse samorządów interesują rząd tylko w jednym aspekcie - jak dalece zadłużenie sektora jednostek samorządu terytorialnego rzutuje na dług publiczny całego państwa.

Mierzenie dochodów gmin według kryterium na głowę mieszkańca powoduje, że w szczególnie trudnej sytuacji jest 609 małych gmin - do 5000 mieszkańców. Stanowią one 25 proc. wszystkich gmin i zajmują 21 proc. powierzchni kraju

@RY1@i02/2013/206/i02.2013.206.08800020a.802.jpg@RY2@

Wojtek Górski

Eugeniusz Gołembiewski burmistrz Kowala, wiceprezes Unii Miasteczek Polskich, tegoroczny laureat Nagrody im. Grzegorza Palki za działalność na rzecz obrony interesów samorządów

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.