Pożyczka na janosikowe to lichwa
ADAM STRUZIK Mazowsza nie stać na spłatę odsetek od pomocy proponowanej przez rząd. Liczymy się z egzekucją z majątku województwa
Panie marszałku, wyjaśnijmy sobie jedno. Zamierza pan zgłosić wniosek o zaniechanie poboru janosikowego czy o pożyczkę z budżetu państwa?
Już dwukrotnie złożyłem wniosek o zaniechanie poboru. Nadszedł 15 września (termin wpłaty kolejnej raty - red.) i na koncie mieliśmy 127 tys. zł i tyle przelaliśmy. Takie są przepisy prawa i nie możemy z tym polemizować. Ale ponownie złożyliśmy wniosek o zaniechanie poboru tej wpłaty, bo nic się nie zmieniło. Ciągle brakuje 220 mln zł, a dochody ledwo wystarczają na bieżące funkcjonowanie. W rachunku bieżącym mamy 210 mln zł zadłużenia, normalnego - 1,5 mld zł. Więc jeśli uwzględnimy to w rachunku bieżącym, to mamy dużo więcej niż próg 60 proc. Jak nie ma dochodów, to trudno płacić podatek.
Ministerstwo Finansów twierdzi, że żadnych dokumentów od pana nie otrzymało. Przypomina, że do oceny wniosku potrzebne są program ostrożnościowy oraz wieloletnia prognoza finansowa wraz z opiniami regionalnej izby obrachunkowej.
Jeżeli chodzi o zaniechanie, to wniosek jest złożony prawidłowo. Jego podstawowym uzasadnieniem jest brak dochodów. Zaś wniosek o pożyczkę faktycznie nie został złożony. Po pierwsze dlatego, że jeszcze nie ma ustawy budżetowej, w której te pieniądze dla Mazowsza są zagwarantowane. Czekamy na podpis prezydenta. Poza tym nie da się złożyć programu naprawczego i nie przekroczyć ustawowych progów zadłużenia. Musielibyśmy zredukować budżet o jakąś kosmiczną kwotę, nie tylko w tym roku, ale i w kolejnych latach. Gdybyśmy chcieli pożyczyć te 220 mln zł z budżetu państwa, to musielibyśmy oddać w ciągu 20 lat 330 mln zł, a to musi być rozpisane w wieloletniej prognozie finansowej. Nie ma takiej opcji. Jeżeli poziom wpłat do budżetu państwa nie ulegnie radykalnej zmianie, to w 2015 r. będziemy mieli zadłużenie na poziomie 100 proc. dochodów własnych.
Resort finansów konsekwentnie twierdzi, że na zaniechanie poboru nie ma szans, bo nie pozwalają na to przepisy. Za pierwszą niespłaconą ratę Mazowszu grożą 10-procentowe odsetki. Czy nie lepiej byłoby złożyć od razu wniosek o pożyczkę, skoro ten scenariusz wydaje się nieunikniony?
Nasi prawnicy twierdzą, że zaniechanie poboru jest możliwe, bo to nie jest to samo co umorzenie, które faktycznie byłoby niedozwolone. Zaniechać można, a im później się to stanie, tym gorzej dla budżetu województwa i państwa.
Ale MF jest zdania, że zaniechanie powoduje takie same skutki jak umorzenie, tj. nieefektywne wygaśnięcie zobowiązań podatkowych. I dlatego jest sprzeczne z przepisami.
Znam tę opinię. Po moim ponownym wystąpieniu o zaniechanie poboru minister Majszczyk wystosowała do mnie pismo, gdzie pojawiają się takie stwierdzenia. Z kolei moi prawnicy twierdzą, że różnica jest, co wynika z czystej logiki. Jeśli podatnik nie ma dochodów, a w grę wchodzi ważny interes publiczny, to gdyby ustawodawca uznał, że zaniechanie jest tym samym, co umorzenie - nie byłoby tych dwóch kategorii. Oczywiście umorzenie jest niemożliwe, ale nie ma przepisów stwierdzajacych, że zaniechanie jest również niedopuszczalne.
Umorzenie czy zaniechanie - bez względu na to, jak to nazwiemy, załóżmy, że decyzja resortu finansów jest negatywna. Co wtedy?
My jesteśmy wnioskodawcą, a decyzję podejmuje minister finansów. Na razie decyzji nie ma, są dyskusje. W przypadku zaniechania przez nas wpłat janosikowego jest odpowiednia procedura. Minister musi wydać odpowiednią decyzję, my możemy się odwołać. Minister wydaje ją ponownie, a nam przysługuje odwołanie do sądu administracyjnego. Liczę na obiektywną ocenę bieżącej sytuacji finansowej, która jest nadzwyczajna. Przestrzegaliśmy przed nią już w 2010 r. Problemy zaczęły się w 2009 r. Mówiliśmy, że może dojść do załamania budżetu województwa. Od trzech lat czekamy na rozstrzygnięcie naszego wniosku w Trybunale Konstytucyjnym. Być może zapłacimy tyle, ile będziemy mogli, ale nie wiem, ile będzie na kontach. Ja muszę przecież zabezpieczyć funkcjonowanie instytucji, dla których organem prowadzącym jest samorząd województwa, funkcjonowanie Kolei Mazowieckich czy Warszawskiej Kolei Dojazdowej oraz spłacić w rachunku bieżącym kredyt na 210 mln zł.
Czy Mazowsze w ogóle stać na pożyczkę?
Absolutnie nie. W dodatku to jest nieracjonalne ekonomicznie. Państwo nam pożyczy, my mamy oddać 330 mln zł. To są pieniądze z jednej kieszeni budżetowej przełożone do innej. Potem są wypłacane innym samorządom, a my mamy zapłacić jeszcze 110 mln zł odsetek od tego. To jest chyba lichwa, nieprawdaż? Na tym etapie skorzystanie z pożyczki jest nierealne.
Mamy więc pat. MF wyklucza zaniechanie poboru, ale proponuje pożyczkę, której pan nie chce. Premier zapowiedział zmiany dopiero na 2015 r.
Z pożyczki po prostu nie mogę skorzystać. Nie rozwiązuje ona problemów Mazowsza, z czego Ministerstwo Finansów zdaje sobie sprawę. Jest nadzieja w słowach pana premiera, który mówił o koniecznych zmianach w janosikowym. Wszyscy zrozumieli nagle, że problem jest poważny. Jest nota sygnalizacyjna Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie i parlament musi do końca roku ją zrealizować. Przed chwilą mieliśmy posiedzenie zespołu ds. janosikowego, w ciągu najbliższych dwóch tygodni chcemy przedstawić gotowy projekt poprawek do systemu, aby przetrwać 2014 r. i ustabilizować sytuację. Ale od razu chcemy przejść do pracy nad nowym systemem, który będzie prosty i jednolity dla gmin, powiatów i województw.
Czy w tej sytuacji rozważa pan pozbycie się udziałów województwa mazowieckiego w lotnisku Modlin?
Wszyscy wspólnicy potwierdzili chęć funkcjonowania firmy w takim modelu, jak do tej pory, czyli czterech współwłaścicieli. Na razie nie myślimy o pozbyciu się udziałów. Choć w pierwszym piśmie o zaniechanie poboru janosikowego zaproponowaliśmy, że gdyby np. ministerstwo chciało wziąć nasze 13,5 proc. udziałów w Przewozach Regionalnych, które są warte ok. 200 mln zł, to jesteśmy gotowi do takiego dialogu. Jesteśmy jedynym województwem, które zapłaciło za zorganizowaną część przedsiębiorstwa w 2005-2006 roku, gdy tworzyliśmy tę spółkę, a inni dostali gratis swoje udziały.
A więc rozumiem, że scenariusz modliński jest realny w momencie, gdy Mazowsze zostanie przyparte do muru przez ministra finansów.
Scenariusz jest taki, że pan minister w drodze egzekucji po prostu zabiera nam ten Modlin.
@RY1@i02/2013/191/i02.2013.191.18300060b.802.jpg@RY2@
Fot. Wojtek Górski
Adam Struzik, marszałek województwa mazowieckiego
Rozmawiał Tomasz Żółciak
Mazowiecki dylemat z subwencją
Sytuacja województwa mazowieckiego, którego nie stać na dalsze wypłaty janosikowego, wydaje się patowa. Wpłaty kolejnych rat są nieuniknione, a na ewentualną pożyczkę z budżetu państwa Mazowsze nie może sobie pozwolić.
Samorząd konsekwentnie postuluje u ministra finansów o zaniechanie poboru subwencji regionalnej. W rozmowie z DGP resort twierdzi, że to byłoby niezgodne z ustawą o dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Mało tego - za brak wpłaty pełnej wrześniowej raty janosikowego (55 mln zł) samorządowi naliczono już odsetki za zwłokę w wysokości 10 proc. Dodatkowo za niecałe dwa tygodnie minie termin spłaty kolejnej miesięcznej raty janosikowego.
- Należy pamiętać, że obowiązujące prawo daje możliwość udzielenia pożyczki pod warunkiem zapewnienia jej spłaty wraz z odsetkami - przypomina MF.
Mazowsze twierdzi, że województwa na to nie stać - pożyczając 220 mln zł, samorząd musiałby oddać o 110 mln zł więcej z tytułu odsetek.
Obecnie w Sejmie są dwa projekty ustaw przewidujące zmiany ustawy o dochodach j.s.t. w zakresie wpłat do budżetu państwa (obywatelski i komisyjny). - Decyzje co do dalszego prowadzenia prac nad nimi należą wyłącznie do organów Sejmu - zaznacza ministerstwo. I dodaje: - Rada Ministrów, pomimo zastrzeżeń do proponowanych rozwiązań, zarekomendowała prowadzenie prac nad nimi. TŻ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu