Guzik z pętelką, czyli po co komu dzisiaj krawiec
Czy potrzebny jest jeszcze rzemieślnik? Czy do szewca lub zegarmistrza przyjdzie klient? Co powinien robić samorząd - promować małe zakłady czy kierować się tylko finansami?
"Piekarz musi mieć buty, więc do szewca iść trzeba. Ale gdyby nie piekarz, to by szewc nie miał chleba" - to fragment znanego wszystkim wiersza Juliana Tuwima. Pytanie, czy jest jeszcze aktualny. Podobnie jak to, czy lokalne władze powinny i mogą taką działalność wspierać. Zdania są podzielone.
- Do szewca butów nie zanoszę. Kupuję nowe - twierdzi rzecznik jednego z miast na zachodzie Polski.
- A ja z usług mojego szewca korzystam. Nazywa się teraz podobno stylistą butów. Ale jest od lat w tej samej klitce na mojej ulicy - mówi warszawianka, mama dwóch kilkuletnich córeczek. - I do krawcowej też zaglądam, żeby skrócić spódniczkę lub obrębić zasłony. Kiedyś robiły to mamy czy babcie, teraz trzeba iść do krawcowej w pobliżu, bo babcia pracuje.
Dobry fachowiec na wagę złota
Zapotrzebowanie na usługi rzemieślnicze jest. Spodnie trzeba pszerzyć, wszyć suwak, naprawić obcas, zmniejszyć pierścionek, bo po mamie, naprawić zegarek, bo stary i pamiątkowy. I choć może już nastolatek nie wie, kto to jest kaletnik, ale i on z plecakiem do naprawy tam pójdzie. A babcia gdzieś naprawi starą parasolkę - bo ta chińska, za 10 zł, jest tylko na jeden deszcz.
Jednak finansowo nie zawsze dajemy radę - zgodnie przyznają rzemieślnicy zarówno w dużych miastach, jak i małych gminach. Za flek wezmą kilkanaście złotych, za łatkę do spodni dla malucha kilka złotych, podobnie jak za rzep, napę czy baterię do zegarka. Ci starsi wykonują swoją pracę siłą rozpędu.
- Jestem potrzebna, choć może niektórzy traktują mnie jak archaiczną istotę - mówi pani z maleńkiego lokalu na warszawskiej Pradze. - Ale mam swoich klientów, nawet młode chłopaki przynoszą spodnie, żeby im nabić nowe napy.
Nowe mody
Dzisiejsze rzemiosło to nie tylko klasyczny szewc czy krawiec. Są zawody wschodzące i zanikające, niszowe. Do tych pierwszych należą m.in. floryści, wizażyści, ale też fryzjerzy psów czy kotów. - Psi fryzjer to już nie taka nowość - uważa szefowa komisji rozwoju gospodarczego w Warszawie Zofia Trębicka. - Ja z moją suką chodziłam do fryzjera już 20 lat temu. Może jednak liczba chętnych na te usługi wzrasta.
Trudniej z zawodami przedwcześnie uznanymi za wymierające. - Bo czy ktoś wie, że np. w Wielkopolsce jest jedna osoba (rzemieślnik) ze specjalnością betoniarza-zbrojarza. A swoją drogą może mieć natychmiastową pracę w Norwegii - mówi przedstawiciel Związku Rzemiosła Polskiego.
Brakuje hafciarek, bieliźniarek (choć ta profesja cieszy się dużym zainteresowaniem klientek), blacharzy, cieśli. I podkuwaczy koni, zwanych dawniej kowalami. Nowych zdunów, jak podają szkolne statystyki, przybywa rocznie dwóch. A pieców jest niemało. Bo w nowych domach coraz więcej osób stawia na tradycję. Nie chce kominka z opałem z supermarketu, tylko klasyczny kaflowy piec.
Samorząd nie różnicuje
Czy samorząd pomaga małym warsztatom? - Nie pomaga, bo zazwyczaj twierdzi, że nie może - przyznaje szef najstarszej w kraju Wielkopolskiej Izby Rzemieślniczej Tomasz Wika. Dodaje też, że statystyk dotyczących liczby szewców, fryzjerów, ale też blacharzy czy lakierników nie ma. Ani w urzędzie statystycznym, ani w ogólnopolskim związku rzemiosła, ani nawet w lokalnych organizacjach rzemieślniczych. - Z naszych danych wynika, że tylko 15-20 proc. osób pracujących w tzw. rzemiośle, np. piekarzy, cukierników, ale także np. z branży elektronicznej, należy do cechów lub spółdzielni - mówi Tomasz Wika. Dodaje, że to zależy od polityki państwa. Salonu fryzjerskiego nie musi zakładać fryzjer, zakładu samochodowego też nie musi prowadzić rzemieślnik szkolony przez co najmniej trzy lata.
- Może dlatego statystyk nie ma, choć były np. w latach 70. ubiegłego wieku. No bo kto jest tym rzemieślnikiem - denerwuje się dyrektor Wika. Przyznaje, że w Wielkopolskiej Izbie Rzemieślniczej tendencji zwyżkowej do rejestrowania się w cechach nie ma. - Najlepiej założyć firmę, zatrudnić pracowników na śmieciowe umowy. To najlepszy biznes. Czy słowo rzemieślnik ma jeszcze jakąś rangę - zastanawia się dyrektor.
- Preferencji nie ma, bo być nie może - słyszymy w Urzędzie Miasta w Gdańsku. Lokal komunalny wynajmie ten, kto zaproponuje najwyższy czynsz. - Jednak sytuacja nie jest tak ostra - łagodzi Michał Piotrowski z biura prasowego tegoż Urzędu w Gdańsku. - Są np. ulgi dla lokali otwartych na Starym Mieście po godz. 20. Preferujemy też wieloletnich najemców, np. barów mlecznych. A w starych kamienicach należących do miasta nie ma banków. Stawka bazowa w Gdańsku dla lokali użytkowych to 26,38 zł za mkw. Stawkę bazową przepuszcza się przez specjalny algorytm uwzględniający takie sprawy jak np. położenie czy stan techniczny i w rezultacie to może wyjść mniej lub więcej za metr kwadratowy lokalu. Spektrum cenowe jest duże, bo od 7 do 40 zł za mkw. - mówi Piotrowski. Rzecznik przyznaje jednak, że dla wielu wspólnot mieszkaniowych to właśnie banki wynajmujące partery budynków są żyłą złota, która utrzymuje całą nieruchomość.
Są miasta, w których tradycji rzemieślniczych nie ma. - U nas żadna z branż nie jest preferowana - mówi rzecznik prasowy Bogatyni Marcin Kiersnowski. Wyjaśnia, że w mieście nie ma tradycji rzemieślniczych. - A jeśli szewc czy blacharz mają pracownię czy warsztat to raczej w prywatnych domach, zazwyczaj własnych - dodaje rzecznik.
- Przywilejów i udogodnień dla drobnych przedsiębiorców i rzemieślników nie mamy - słyszymy także w biurze prasowym w Szczecinie. Urzędnicy powołują się na zarządzenie (zarządzenie nr 462/12 prezydenta miasta Szczecin z 12 października 2012 r. w sprawie ustalenia wysokości stawek podstawowych za najem komunalnych lokali użytkowych w okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 r.) Określa ono wysokość stawek podstawowych za najem komunalnych lokali użytkowych na kwotę 3,00 zł/mkw. dla przedsiębiorców w rozumieniu ustawy z 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (t.j. Dz.U. z 2010 r. nr 220, poz. 1447 z późn. zm.). Wygrywa w przetargu ten, kto da więcej.
Interpretacje prawa są jednak różne. W warszawskiej dzielnicy Śródmieście ogłoszono przetargi profilowane. - W założeniu mają chronić zawody rzemieślnicze, np. tapicera, brązownika, ale też bar mleczny, przed zniknięciem z rynku. Na razie to się udaje. Warunkiem jest jednak, by byli chętni do prowadzenia takich zakładów. Bo np. może do magla już nikt nie będzie chciał chodzić, więc kto utrzyma taki punkt usługowy. Zostaje wartość muzealna - mówi radna Trębicka.
Monika Górecka-Czuryłło
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2013/157/i02.2013.157.08800080f.802.jpg@RY2@
Andrzej Stępnikowski wicedyrektor w Związku Rzemiosła Polskiego
Dostrzegamy znaczenie samorządu w kreowaniu warunków sprzyjających rozwojowi przedsiębiorczości, ale stwierdzamy, iż pomoc ta dostarczana jest nierównomiernie i bez sprofilowania odpowiadającego potrzebom lokalnym. Widać, że ulgi podatkowe wpływają na rozwój hipermarketów, ale trudniej już dostrzec wsparcie dla małych firm, a pomoc dla zakładów rzemieślniczych jest znikoma.
Tylko nieliczni korzystają z ulg, jakie niosą ze sobą inkubatory przedsiębiorczości, klastry i specjalne strefy ekonomiczne - korzystanie z nich jest mocno obwarowane, m.in. zatrudnieniem nowych pracowników.
Rośnie dysproporcja w cenach supermarketów i drobnej wytwórczości rzemieślniczej - duży może więcej. Z innej strony jednak powstaje silna klasa średnia, dla której liczy się jakość i dzięki temu rzemieślnicy mogą wygrywać walkę o przetrwanie. Trzeba dostosować się do potrzeb klienta - bez względu na to, czy będzie to modna fryzura, obuwie miarowe, czy szycie strojów z różnych epok.
Jedyne systemowe wsparcie dla tej grupy oferują cechy oraz izby rzemieślnicze, które dbają o to, aby rodzima wytwórczość mogła sprostać konkurencji. Mamy 125 zawodów, w których rzemieślnicy mogą potwierdzić kwalifikacje i zostać mistrzami, świadcząc wysokiej jakości usługi dla lokalnej społeczności.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu