Turyści zdani tylko na siebie
Wypoczynek
Nie ma nikogo, kto zająłby się ściąganiem turystów z zagranicy w razie upadłości biura podróży. Marszałkowie województw zapowiadają, że ograniczą się jedynie do uruchomienia pieniędzy z gwarancji ubezpieczeniowych.
- Jako beneficjent gwarancji uruchomimy ją i przekażemy pieniądze z ubezpieczenia właścicielowi biura podróży - wyjaśnia Tomasz Wiktor, dyrektor departamentu sportu i turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego.
To oznacza, że jeśli kwota gwarancji będzie za niska albo biuro przestanie istnieć, turyści będą mieli problem z powrotem do kraju.
- Przywiezienie ich do Polski nie jest naszym zadaniem - wyjaśnia Izabela Stelmańska, zastępca dyrektora departamentu kultury, promocji i turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.
Marszałkowie nie chcą się zajmować przywozem turystów, bo w trakcie ostatniego sezonu musieli z budżetów samorządów wojewódzkich wyłożyć na ten cel pół miliona złotych. - Ministerstwo Sportu i Turystyki stwierdziło wówczas, że niepotrzebnie ściągaliśmy ludzi, trzeba było ich zostawić na krawężnikach w Hurgadzie, Szarm el-Szejk i Turcji - zaznacza Wiktor.
Elżbieta Glapiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu