Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Autentyczne społeczne wybory bez manipulacji - czyli na co mieszkańcy chcą przeznaczyć swoje lokalne podatki

Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Realizacja inwestycji zgłaszanych bezpośrednio przez mieszkańców w ramach budżetu partycypacyjnego staje się coraz częstszą praktyką w polskich gminach. Rzecz w tym, żeby nie było to działanie pozorne

Niekiedy środki z samorządowego budżetu wydawane są, zdaniem mieszkańców, na mało istotne, nie najpilniejsze inwestycje.

- Przykładem jest nadmiar basenów, parków wodnych i rozrywki, ścieżek rowerowych realizowanych głównie za unijne pieniądze - mówi Lilianna Schneider z Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji. - Inwestycje te same w sobie nie są niczym nagannym. Gorzej, gdy są realizowane kosztem pilniejszych zadań, np. budowy drogi czy chodnika. Dzieje się tak na skutek braku dostatecznego przepływu informacji między mieszkańcami a lokalnymi politykami i osobami zarządzającymi jednostką samorządową.

Obywatelskie pomysły

Zaradzić temu może tzw. partycypacyjny (obywatelski) model budżetu jednostki samorządu terytorialnego. Mieszkańcy mogą wydać określony procent samorządowej kasy (zwykle nie więcej niż 1 proc.) na inwestycje, które powinny być pilnie wykonane.

Próby wprowadzenia takiego modelu podejmuje coraz więcej samorządów. W tym roku środki do zagospodarowania otrzymają m.in. mieszkańcy Koszalina (1 mln zł) i Płocka (3 mln zł). Program pilotażowy rozpoczął też Toruń, do realizacji inwestycji przygotowuje się Łódź. Spore doświadczenia ma Sopot.

Przedstawiciele niemal 50 gmin powołali też do życia promującą ten model współpracy Polską Sieć Odnowy i Rozwoju Wsi (PSOiRW). Do grupy inicjatywnej należą m.in. Prószków, Gogolin i Popielów na Opolszczyźnie, Czarna Dąbrówka i Gniewno na Pomorzu, Dzierżoniów na Dolnym Śląsku. Prócz nich w inicjatywę włączyły się także władze Opolszczyzny, Śląski Związek Gmin i Powiatów, przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP oraz marszałkowie i wojewodowie z województw śląskiego i opolskiego.

PSOiRW, jak zapisano w dokumencie założycielskim, ma być "ogólnopolską platformą współdziałania gmin wiejskich i miejsko-wiejskich oraz innych podmiotów na rzecz rozwoju społeczności i obszarów lokalnych".

- Poprzez inicjatywy, bezpośrednie kontakty oraz relacje wzorowane na modelu współdziałania gmin partnerskich chcemy wypracowywać i upowszechniać modelowe rozwiązania zwiększające istniejący już dorobek poszczególnych uczestników - mówi radny jednej ze śląskich gmin Kamil Sieczko. - Docelowo będziemy współpracować przy konkretnych inwestycjach, tak aby współpraca między poszczególnymi gminami miała charakter nie tylko lokalny. Chcemy w ten sposób wprowadzać w życie ideę koordynacji inwestycji, która ma być priorytetem kolejnej perspektywy unijnej.

Oddolne poparcie

- Wykazując dobrą wolę, radni mogą określić kwotę wydzieloną z ogólnego budżetu jednostki, która będzie przeznaczona na wydatki zgodne z sugestiami mieszkańców - mówi Lilianna Schneider. - Procedura podejmowania decyzji powinna być elastycznie dostosowana do lokalnych warunków. Do realizacji powinny być wyłonione te propozycje, które mają największe poparcie społeczne. I one powinny być dopisane do budżetu jednostki samorządowej.

Nie znaczy to jednak, że realizacja takiego modelu jest łatwa. Bardzo ważny jest powszechny udział w projekcie społeczności lokalnej lub regionalnej. Realizacja wymaga uwzględnienia postulatów wszystkich zainteresowanych grup społecznych.

Projekty społeczne także wymagają negocjacji, nie da się zrealizować wszystkich. Trzeba jednak unikać sytuacji, w której wpływowe lokalne środowisko będzie całkowicie wyłączone z tego procesu. Może ono bowiem torpedować ustalenia, na przykład poprzez działania medialne. Wykonanie projektu w takim modelu, przez krytyków zwanym pseudopartycypacyjnym, może powodować konflikty społeczne, a to z kolei prowadzić do utraty autorytetu i społecznego zaufania.

Tego rodzaju trudności związane z realizacją programu pilotażowego występują np. w Toruniu. Mieszkańcy się skarżą, że z konsultacji zostało wyłączonych 85 proc. zameldowanych na terenie gminy i miasta.

- Urzędnicy przedstawili gotową listę projektów - twierdzi Szczepan Kowalik, mieszkaniec Torunia, współpracownik lokalnej gazety. - Mogliśmy wybierać między remontem jednej ulicy a drugiej, posadzeniem kwiatów lub żywopłotu na rondzie. Społeczne propozycje w ogóle nie były brane pod uwagę. W konsultacjach uczestniczyli chyba tylko znajomi burmistrza.

Przełamać nieufność

Kolejną trudnością jest przełamanie nieufności urzędników i radnych. Bywa że nowy model postrzegany jest jako zagrożenie dla obecnie obowiązujących priorytetów, obniżenie pozycji urzędników i radnych.

Przed wdrożeniem budżetu partycypacyjnego konieczne jest zatem, jak podkreślają specjaliści, przeprowadzenie wewnętrznej, skierowanej do administracji, akcji informacyjnej, zapoznanie zarówno urzędników, jak i radnych, z nowymi priorytetami jednostki samorządowej. Może w tym pomóc zewnętrzna firma doradcza.

Wdrażanie budżetu partycypacyjnego odbywa się często na niższym szczeblu samorządowej drabiny. Przed podjęciem decyzji o realizacji obywatelskich priorytetów należy zbadać, czy wszystkie zaangażowane struktury mają wystarczające możliwości, zarówno kadrowe, jak i finansowe. Zdarza się bowiem, że inwestycje nie mogą być zrealizowane, bo na terenie, którego dotyczą, brakuje np. struktur do ich skutecznej realizacji.

- Odstąpienie od zapisanej w budżecie inwestycji naraża osoby kierujące na utratę autorytetu - zauważa Schneider. - Dlatego wewnętrzne konsultacje należy przeprowadzić jeszcze przed uchwaleniem propozycji obywatelskich inwestycji.

Cenne doświadczenia

Model partycypacyjny wymaga większego zakresu działań niż budżet realizowany standardowo. Dlatego przed wpisaniem inwestycji obywatelskich do budżetu trzeba, oprócz wewnętrznych działań informacyjnych, przeprowadzić szeroką, zewnętrzną kampanię skierowaną do jak największej grupy mieszkańców. Nie powinna się ona ograniczać do ogłoszeń na tablicy informacyjnej i adnotacji na oficjalnej stronie internetowej urzędu. Doskonałym przekaźnikiem informacji będą lokalne media.

- Coraz bardziej skutecznym kanałem komunikacji są media społecznościowe, takie jak Facebook lub różnego rodzaju fora - uważa Lilianna Schneider. - Po zamieszczeniu informacji o projektowanej inwestycji niemal od razu pojawią się pod nią komentarze internautów. Nie rozwiązuje to problemu wyboru inwestycji, ale taka dyskusja daje wstępne pojęcie o popularności propozycji.

Po przeprowadzeniu akcji informacyjnej można przystąpić do właściwych konsultacji społecznych. Mogą one mieć formę zbierania propozycji od stowarzyszeń mieszkańców, grup społecznych i innych lokalnych organizacji. Jednocześnie należy opracować procedury, które pozwolą na wdrożenie priorytetów. Ponieważ nie uda się zrealizować wszystkich inwestycji, wybór powinien nastąpić w drodze głosowania, na przykład w referendum.

- Warto przy tym korzystać z doświadczeń gmin, które ten model budżetu już kiedyś zrealizowały - radzi Lilianna Schneider, specjalistka ds. finansowania samorządów. - Dobrze jest nawiązać współpracę zarówno z jednostkami krajowymi, jak i gminami partnerskimi za granicą. We Francji np. model partycypacyjny realizowany jest od dawna i można skorzystać z tamtejszych doświadczeń.


Aleksandra Kozicka-Puch

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.