Dziennik Gazeta Prawana logo

Pieniądze dla samorządów są, tylko nie zawsze łatwo po nie sięgnąć

30 czerwca 2018

Fundusze unijne, programy instytucji centralnych, subwencje i dotacje, kredyty - samorządy mogą obecnie przebierać w źródłach finansowania. Ale nie wszystkie mogą sobie na nie pozwolić

Samorządy są największym inwestorem w kraju. Od 1999 roku na inwestycje wydały ponad 300 mld zł. Przy tak dużych nakładach muszą poszukiwać wszelkich dostępnych źródeł finansowania.

Motorem napędowym od kilku lat są środki unijne. Jak wynika z danych Ministerstwa Rozwoju Regionalnego (MRR), od początku uruchomienia programów do końca lutego 2013 r., w ramach regionalnych programów operacyjnych podpisano z beneficjentami 29 tys. umów, w ramach których dofinansowanie ze strony UE wyniesie 61,3 mld zł. Stanowi to 85,4 proc. alokacji na lata 2007-2013.

Aby pozyskać środki z Brukseli, samorząd musi zazwyczaj zapewnić wkład własny. Z tym władze lokalne mają coraz większy problem, szczególnie po kilku latach intensywnych wydatków na inwestycje. Na szczęście już wiadomo, że w przyszłej perspektywie finansowej na lata 2014-2020 podatek VAT przy projektach dofinansowanych z funduszy europejskich będzie kosztem kwalifikowanym (będzie podlegać refundacji), a poziom dofinansowania UE dla regionów mniej rozwiniętych wyniesie 85 proc., a 80 proc. dla Mazowsza.

Z opracowań MRR wynika, że w latach 2014-2020 polskim samorządom potrzebne będzie ponad 60 mld zł wkładu własnego, by w pełni wykorzystać dofinansowanie z funduszy polityki spójności. Jeśli tych pieniędzy nie znajdą, część dofinansowania z UE przepadnie.

- Przy kagańcu ministra finansów, samorządy będą miały problem z zapewnieniem wkładu własnego - mówi DGP Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli, miasta uchodzącego za prymusa w wykorzystywaniu środków z UE. - W naszym regionie średnie dofinansowanie wynosi ok. 50-70 proc. Tylko w wyjątkowych przypadkach mogliśmy liczyć na wsparcie z maksymalnym poziomem dofinansowania w wysokości 85 proc. Jest jeszcze sporo niewiadomych, na co unijne pieniądze będą mogły zostać przeznaczone - dodaje prezydent.

Fundusze unijne to może i główne, ale nie jedyne źródło finansowania j.s.t. Interesujące produkty dla samorządów, a właściwie całą ich serię, przygotował też Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). W ramach programu "Sowa" samorząd może otrzymać dotację lub pożyczkę do energooszczędnego oświetlenia ulicznego. Na program przeznaczono 160 mln zł, a wnioski można składać jeszcze do końca kwietnia. Największe środki - 800 mln zł - przewidziano na realizację projektu "Kawka". Dzięki niemu miasta powyżej 10 tysięcy ludności mogą uzyskać wsparcie na zadania związane z ochroną czystego powietrza.

W przygotowaniach jest także program "Lemur". Jak mówi wiceprezes NFOŚiGW Barbara Koszułap w rozmowie z DGP, dotyczyć on będzie budowy nowych, energooszczędnych budynków użyteczności publicznej takich jak szpitale, szkoły czy obiekty biurowe. Szczegóły będą znane za kilka miesięcy.

Samorządy mogą liczyć też na transfery rządowe w postaci subwencji i dotacji z budżetu centralnego. O ile w ostatnich latach subwencje stanowią 31-42 proc. ogólnych dochodów gmin, o tyle coraz większe znaczenie mają dotacje celowe - w 1999 r. dotacje stanowiły 11 proc. ich dochodów, a w 2011 r. już 24 proc. Zdaniem ekspertów wzrost udziału dochodów dotacji celowych w strukturze dochodów gmin jest negatywnym zjawiskiem, gdyż uzależniają one władze samorządowe od administracji rządowej.

Szanse na pozyskanie dodatkowych pieniędzy mają nawet samorządy, które nie dostały kredytu w bankach komercyjnych. Od 2009 roku Bank Gospodarstwa Krajowego jest ustawowo upoważniony do udzielania nisko oprocentowanych pożyczek na realizację projektów w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich. Do tego dochodzą długoterminowe kredyty inwestycyjne oferujące korzystne warunki spłaty.

Jednak jak twierdzi marszałek województwa małopolskiego Marek Sowa, większość samorządów na razie nie jest w stanie sobie pozwolić na preferencyjne kredyty i pożyczki - a przynajmniej nie na taką skalę jak przed kilkoma laty. - Spodziewam się zwiększonego zainteresowania na takie instrumenty w okolicach 2015 roku - mówi nam Marek Sowa.

W tej sytuacji samorządy mogą zainteresować się nowymi formami finansowania np. finansowaniem inwestycji z oszczędności, które ta inwestycja wygeneruje, czy transakcjami typu buy - sell back na udziałach spółek komunalnych. Inwestycje mogą też być realizowane poza budżetem samorządów przez spółki komunalne, związki gmin i fundacje samorządowe. Do tej pory finansowanie takie w większości wiązało się z poręczeniem samorządu, teraz istnieją instytucje, które chętniej niż banki akceptują ryzyko wypłacalności tych podmiotów. - Są to nowe, ciekawe rozwiązania, których wpływ na wskaźnik zadłużenia jest neutralny, a otwierają nowe możliwości inwestycyjne - mówi Łukasz Spławski, dyrektor ds. finansowania j.s.t. w Magellan S.A. Mają szanse zyskać dużą popularność wśród samorządów, jeśli weźmiemy pod uwagę, iż przyszły rok jest rokiem wyborczym".

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@RY1@i02/2013/075/i02.2013.075.08800100h.802.jpg@RY2@

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.