Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Obywatel po książkę czy książka do obywatela

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Liczba bibliotek maleje. Gminy łączą, a nawet likwidują placówki. Niektóre przekształcają je w centra kultury. A może oferta do czytania przyjedzie do mieszkańca, tak jak w Norwegii - zastanawiają się niektórzy włodarze

Biblioteka w każdej szkole, biblioteka w każdej gminie. Rozdrobnione, rozproszone, z ubogim księgozbiorem, funkcjonujące na różnych prawach i według różnych form zatrudnienia. I generujące duże koszty. Tak wygląda polska rzeczywistość. Od kilku lat samorządy, w których gestii leżą te placówki, głowią się, jak usprawnić, uzdrowić i potanić system.

W szkole - obowiązkowa

O tym, że w szkole musi być biblioteka, decyduje ustawa z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572). Pracują w niej bibliotekarze zatrudnieni zazwyczaj na podstawie Karty nauczyciela - Ustawa Karta Nauczyciela z 26 stycznia 1982 r. (t.j Dz. U. 2014 poz. 191), lub sami pedagodzy, często wyrabiający nadgodziny. Samorządowcy przyznają, że szkolne biblioteki generują wyższe koszty, a jednocześnie świadczą mniej usług niż publiczne. Czynne są zazwyczaj do 13.00 lub 15.00. Wynika to z pensum godzin bibliotekarza (często też nauczyciela przedmiotowego), a także z czasu pracy szkoły. W małych gminach szkoły po południu nie pracują. W bibliotekach gminnych czy miejskich jest bibliotekarz zatrudniony na zwykłą umowę o pracę z pensum 40 godzin tygodniowo.

- To nie jest dobry układ, kiedy w tego samego typu placówkach funkcjonują dwie różne formy zatrudnienia - mówi burmistrz miasta Kowal Eugeniusz Gołembiewski, jednocześnie wiceprezes Unii Miast i Miasteczek Polskich. Dodaje, że w ramach szukania oszczędności samorząd w jego mieście zdecydował o połączeniu biblioteki miejskiej ze szkolną. - Jest już jeden księgozbiór, wydłużone zostały godziny pracy, poprawiły się warunki lokalowe - wylicza burmistrz. Przyznaje jednak, że w placówce pozostała mieszana forma zatrudnienia. - Już przy połączeniu były protesty. Nie chcieliśmy eskalować konfliktu. Choć moim zdaniem lepiej byłoby zaoszczędzić na etatach niż na księgozbiorze.

Cięcie radykalne

Niektóre gminy zdecydowały się na odważniejszy krok. Przeniosły bibliotekę gminną do szkoły, a tę działająca do tej pory w placówce zlikwidowały. Samorządowcy przyznają, że to trochę obchodzenie przepisów. Ale tylko trochę, bo przecież fizycznie w budynku szkolnym biblioteka działa.

- To bardzo dobre rozwiązanie - mówi Leszek Świętalski ze Związku Gmin Wiejskich, który w poprzedniej kadencji samorządu zlikwidował bibliotekę szkolną w Starych Bogaczowicach. W jej miejscu umieścił gminną. Placówka działa od 8.00 do 19.00, podczas gdy szkolna otwarta była do 14.00. Likwidacja etatu szkolnego bibliotekarza umożliwiła zatrudnienie za podobną kwotę dwóch osób. Zakup książek konsultowany jest z nauczycielami, ale placówka ma bogatą ofertę dla wszystkich mieszkańców.

- Oporu społecznego przy wprowadzaniu tego rozwiązania nie było, ale Związek Nauczycielstwa Polskiego i kuratorium oświaty protestowały - przyznaje Świętalski.

Zwolennicy takiego modelu biblioteki wskazują na jeszcze jeden atut. Gminna biblioteka umieszczona w szkole ma większy potencjał kulturotwórczy. Tu są organizowane różne spotkania, zajęcia dla seniorów i imprezy dla dzieci. Na miejscu są też czytelnia i sala komputerowa.

- Tworzy się kulturalne centrum gminy. To ważne zwłaszcza dla małych jednostek samorządu. Do takiego wiejskiego ośrodka kultury znajdującego się w szkole mieszkańcy przyjdą. Do odległej o kilka czy kilkanaście kilometrów biblioteki nie pojadą - przekonuje Świętalski.

Lektura na telefon

Konieczność szukania oszczędności to niejedyny powód zmian organizacyjnych pracy bibliotek.

- Trzeba je unowocześnić, może zmienić formułę wypożyczania książek - przekonuje wiceprezydent Gdyni w poprzedniej kadencji Ewa Łowkiel. I przytacza przykład norweski. Tam funkcjonuje biblioteka obwoźna. Mieszkaniec zamawia książkę przez telefon i zostaje mu ona dostarczona do domu. - Może to niezły pomysł, żeby u nas raz w tygodniu taki samochód przejechał przez miasto i rozwiózł zamówione książki. Warto się nad taką formułą bibliotek zastanowić. Nad bibliotekami pochylają się też ministerstwa odpowiedzialne za edukację i kulturę. Proponują wydać miliony złotych na uzupełnienie szkolnych bibliotek (pisaliśmy o tym w DGP 2 grudnia).

Placówek mniej, czytelnictwo nie spada

Tendencja spadkowa liczby bibliotek utrzymuje się od kilku lat. Co roku ubywa kilkadziesiąt placówek, zarówno szkolnych, jak i gminnych, czy punktów bibliotecznych. Jak podaje GUS, na koniec 2012 roku było w Polsce 8,1 tys. bibliotek, podczas gdy trzy lata wcześniej prawie 8,4 tys.

W ostatnim roku, jak podaje Biblioteka Narodowa, też ubyło kilkadziesiąt placówek. Pocieszające jest natomiast to, że nie spada czytelnictwo. Ostatnie dane mówią o 6,5 mln osób aktywnie wypożyczających książki. Pod względem liczby czytelników przypadających na 1 tys. mieszkańców najlepiej jest w województwie małopolskim (199 czytelników).

Monika Górecka-Czuryłło

monika.gorecka@infor.pl

PIĘĆ PYTAŃ DO PREZES STOWARZYSZENIA BIBLIOTEKARZY POLSKICH

Pomoc jest potrzebna

@RY1@i02/2014/239/i02.2014.239.08800110c.802.jpg@RY2@

Elżbieta Stefańczyk prezes Stowarzyszenia Bibliotekarzy Polskich

Czy pieniądze na doposażenie bibliotek, zarówno lokalowe, jak i w księgozbiór, są najlepszym rozwiązaniem na ratowanie tych placówek, propagowanie czytelnictwa?

To bardzo dobre systemowe rozwiązanie dla wszystkich bibliotek publicznych. Samorządy jako organizatorzy placówek doposażyły w skali kraju ponad 200 bibliotek, przede wszystkim w ramach modernizacji z programu Infrastruktura Bibliotek. Dodatkowo w tym roku mamy Program Zakupu Nowości dla bibliotek publicznych, na który państwo wyasygnowało 20 mln zł, i dodatkowe 3 mln zł na potrzeby bibliotek szkolnych, które współpracują z bibliotekami publicznymi.

Kwoty są spore, dlaczego więc liczba bibliotek maleje?

Rzeczywiście ostatnie dane wykazują, że w ciągu minionego roku zniknęło ok. 70 placówek. Ale często były to małe filie. Jakiś czas temu w ramach oszczędności wcielano biblioteki do domów kultury lub łączono z sobą małe placówki. To nie był dobry pomysł, bo biblioteka powinna być ośrodkiem samodzielnym. Warto też pamiętać, że placówki szkolne podlegają dyrektorowi placówki, a gminne samorządom.

Które radzą sobie lepiej?

Trudno wyrokować. Bardzo dużo zależy od wsparcia i zainteresowania organizatora biblioteki, czyli np. gminy. Ale dużo też od kreatywności pracowników placówek. Starają się o granty ministerialne, wsparcie organizacji pozarządowych, nawet środki unijne. Często kondycja placówki nie zależy od wielkości miejscowości, w której biblioteka się znajduje. Ostatnie ciekawe przykłady rozwoju bibliotek, które stają się centrami kultury, zauważamy np. w Kolbuszowej, Przemyślu, Wejherowie.

A może o kondycji bibliotek nie świadczą tylko programy i pieniądze, ale przede wszystkim kadra?

Coś może być na rzeczy. Zgodnie z ustawą deregulacyjną teraz bibliotekarzem może zostać właściwie każdy, a przecież to zawód z długą tradycją. W każdym zawodzie powinien pracować specjalista z danej dziedziny. I co ważne, musi na bieżąco się dokształcać, uzupełniać wiedzę.

Jednak może to nie tylko kwestia tradycji zawodu, lecz także formy zatrudnienia bibliotekarzy: z doskoku, po godzinach, na część etatu. Czy istnieje konflikt między bibliotekarzami zatrudnionymi w szkołach zgodnie z Kartą nauczyciela a tymi w placówkach publicznych zatrudnionymi na umowę o pracę?

Szkolnych bibliotek jest dwa razy tyle, ile publicznych. Oczywiście konflikty, a właściwie kłopoty finansowe, mogą się pojawiać. Ale coraz częściej mamy przykłady współpracy między bibliotekami szkolnymi a publicznymi. Wspólnie planowane są zakupy książek, wspólnie organizowane są imprezy, spotkania, np. dla seniorów.

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.