Opłata targowa do lamusa. Kupcy zbierają podpisy, a władze nie mówią "nie"
Aktualności
Opłata targowa to w skali kraju niespełna 140 mln zł. Wszystkie wpływy z podatków lokalnych to ok. 200 mld. To może za ten handel nie warto płacić. Drobni sprzedawcy wystąpili ze społeczną inicjatywą, chcą zmienić ustawę o podatkach i opłatach lokalnych. Wykreślić z niej wszystkie punkty dotyczące opłat targowych. Trwa zbieranie w całym kraju podpisów pod obywatelskim projektem. Trzeba zebrać 100 tys. podpisów. I iść z tym do Sejmu. Ostatnio była taka akcja na kultowym, praskim bazarze Różyckiego, ale to nie tylko stołeczny problem.
Chodzi o to, że wiele handlujących osób płaci w ten sposób podwójny haracz. Opłata targowa dotyczy bowiem wszystkich targowisk, zarówno miejskich, jak i prywatnych. Na wszystkich wynajmujący muszą dodatkowo opłacać media, ochronę, dostęp do wody.
Pytanie jest otwarte. Nawet samorządowcy mówią, że w tym kształcie opłata targowa to anachronizm. Może, jeśli gmina urządza targowisko, to taką opłatę powinna pobierać w zamian za świadczenia. A jeśli jest właściciel prywatny? Pytanie pozostaje otwarte. Chyba samorządy muszą same rozsądzić, czy jest sens organizować zbiórkę tak niewielkich kwot, skoro to też kosztuje. Może wyjściem są coraz popularniejsze w Warszawie jednodniowe bazary. I może rzeczywiście ustawę z 1991 r. trzeba zmienić.
137 mln zł w skali całego kraju wynoszą wpływy z opłaty targowej
mgc
C3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu