Prawo nie jest barierą dla partnerstwa publiczno-prywatnego
Niedawne rozpoczęcie budowy spalarni śmieci w Poznaniu to dowód przeczący rozpowszechnionym opiniom, że partnerstwo publiczno-prywatne w Polsce jest tak trudne, że aż niemożliwe do realizacji. To prawda, że modelowych projektów PPP, które znajdują się poza bilansem samorządu czy państwa i spełniają europejskie standardy partnerstwa strony publicznej i prywatnej, jest niewiele. Poznańska spalarnia to największy z nich: wartość samej inwestycji to 720 mln zł, do czego należy dodać kolejne kilkaset milionów związanych z bieżącymi wydatkami na utrzymanie instalacji przez 25 lat trwania umowy. Ale jest też projekt budowy dróg lokalnych na Pomorzu czy spalarni śmieci w Łodzi (ten ostatni właściwie gotowy, uzależniony jedynie od decyzji władz samorządowych - tej jednak można się spodziewać zapewne dopiero po jesiennych wyborach samorządowych).
W mojej ocenie ten rynek ma potencjał dużego wzrostu, m.in. dzięki temu, że w Poznaniu pokazaliśmy, że można takie projekty prowadzić sprawnie i, co ważne, poniżej kosztów, jakie wiązałyby się z tradycyjnym podejściem - zwykłej inwestycji samorządowej.
Przekonanie o szybkości realizacji takich projektów nie wynika z faktu, że akurat w Poznaniu pracował nad nim taki, a nie inny zespół. Przemawiają za tym również argumenty systemowe. W modelowym PPP partner prywatny zaciąga zobowiązanie wobec samorządu. W naszym wypadku jest nim budowa instalacji i uruchomienie spalarni w określonym czasie. Partner prywatny jest związany grożącymi mu karami umownymi, gdyby nie zdążył z inwestycją. Więcej, jeśli ona nie ruszy na czas, to nie będzie uzyskiwał zakładanych przychodów i po prostu zbankrutuje. Strona prywatna ma za to swobodę przy wyborze wykonawcy czy też wykorzystywanej technologii. W realizacji inwestycji może pozwolić sobie na to, by skupić się na jakości, nie musi stawiać na pierwszym miejscu najniższej ceny. Oczywiście koszty są poważnie brane pod uwagę, jednak ryzyko, że trzeba będzie podpisać umowę z kontrahentem, który zaoferuje najniższą cenę i skończy się np. wyborem niewłaściwej technologii, jest zminimalizowane.
Część argumentów za partnerstwem publiczno-prywatnym jest powszechnie znana. Przykładowo takie projekty - o ile są właściwie skonstruowane - nie wliczają się do wskaźników zadłużenia samorządów. Te zaś, jak wiadomo, są dość mocno obciążone. Mniej mówi się o konsekwencjach dużego zadłużenia, np. że będzie to utrudniać samorządom pozyskiwanie pieniędzy unijnych w zaczynającej się perspektywie finansowej UE. Formuła PPP pozwala ominąć tę barierę i wykorzystywać środki unijne, co sprawia, że inwestycje można realizować taniej. Zdając sobie sprawę z ograniczeń budżetowych, jakim podlegają polskie samorządy, UE jasno zarekomendowała realizację inwestycji w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego.
Nie podzielam przekonania, że PPP w Polsce nie działa ze względu na ograniczenia prawne. Moim zdaniem przepisy są wystarczające do realizacji takich projektów (co nie oznacza, że nie można ich poprawić - mam na myśli choćby podejście Głównego Urzędu Statystycznego, niespójne z podejściem Eurostatu). Pozostaje pokonanie bariery mentalnej wśród samorządowców. A także wykształcenie odpowiednich kadr: dziś mamy zbyt mało doradców prawnych czy finansowych, którzy są w stanie odpowiednio ustrukturyzować projekty, by spełniały wymogi partnerstwa publiczno-prywatnego, dając korzyści obu stronom takiej umowy. Należy wystrzegać się takich sytuacji, jak przy budowie elektrociepłowni w Ostrołęce, gdzie mówiło się o PPP, ale strona samorządowa przerzuciła właściwie całość ryzyka na inwestorów prywatnych, co spowodowało, że ci nie chcieli uczestniczyć w realizacji projektu.
@RY1@i02/2014/135/i02.2014.135.000000500.802.jpg@RY2@
Łukasz Dziekoński przewodniczący zarządu funduszu Marguerite, dyrektor w PKO BP
Łukasz Dziekoński
przewodniczący zarządu funduszu Marguerite, dyrektor w PKO BP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu