Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

W tygodniu mury, a w weekend góry

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

I miejsce - Zbigniew Łopusiewicz , burmistrz Stronia Śląskiego

@RY1@i02/2014/121/i02.2014.121.08800050p.802.jpg@RY2@

Materiały prasowe

Zbigniew Łopusiewicz , burmistrz Stronia Śląskiego

Jak to się robi, by przez 20 lat być burmistrzem?

Przede wszystkim się nie politykuje. Od razu jako ciekawostkę powiem, że w naszej radzie też nie ma samorządowca należącego do partii. Wszyscy są z lokalnych komitetów. Ja czuję się człowiekiem wynajętym, by pracować dla rozwoju Stronia Śląskiego. Skoro mieszkańcy mnie wybierają, widać dostrzegają efekty mojej pracy.

Wcześniej był pan nauczycielem matematyki, pracownikiem kuratorium. Czy te doświadczenia przydały się w pracy burmistrza?

Tak, zwłaszcza te kuratoryjne. Tam uczyłem się zarządzania. Ta umiejętność to podstawa tego, by dobrze prowadzić gminę.

Udało się ją panu zmienić przez 20 lat?

Tak, i to zdecydowanie, choć oczywiście nie samemu, ale z pomocą mieszkańców. Była to kiedyś klasyczna gmina robotniczo-chłopska z hutą szkła, która była podstawą Stronia Śląskiego i głównym pracodawcą, kamieniołomami, tartakiem i niewielką częścią rolniczą. Jednak hutę zmniejszono o 90 proc., kamieniołomy zamknięto, tartak też. Trzeba było odpowiedzieć na strategiczne pytanie, co zrobić, żeby żyć.

I na co pan postawił?

Trzeba było się zastanowić, bo mieszkamy w specyficznej gminie. Prawie cała znajduje się w obrębie lub otulinie Śnieżnickiego Parku Krajobrazowego, 70 proc. powierzchni stanowią lasy, a dodatkowo mamy jeszcze cztery rezerwaty przyrody i większość gminy jest w obszarze Natura 2000.

To kierunek rozwoju wydawał się oczywisty...

Niby tak. Dlatego zdecydowaliśmy się na turystykę, choć przyznaję, że taki pomysł wymagał przekonania mieszkańców, którzy początkowo patrzyli na koncepcję sceptycznie. Przecież obok jest znane uzdrowisko Lądek Zdrój, a niedaleko wysokie i często odwiedzane Karkonosze. Jednak w obliczu zmian coś trzeba było mieszkańcom zaproponować. Nie chciałem, żeby Stronie Śląskie stało się przyrodniczym skansenem.

Pomysł na szczęście chwycił. Pierwszym obiektem turystycznym była stacja narciarska Czarna Góra. To ona stała się siłą napędową dalszego rozwoju. Teraz rocznie przewija się przez nią ok. 200 tys. osób. Są też inne obiekty dla narciarzy.

Czy da się wyżyć z samego śniegu, zwłaszcza jeśli nawet zimą bywa go mało?

No, nie da się. Dlatego rozwijamy bazę całoroczną, reklamujemy naszą główną atrakcję Jaskinię Niedźwiedzią, w hucie szkła mamy muzeum, wykopaliśmy sobie jezioro, wokół którego jest plaża, infrastruktura dla turystów. Przygotowujemy wraz z Czechami transgraniczny projekt ścieżek rowerowych i tras narciarskich. No i zainwestowaliśmy w reklamę. Po Wrocławiu jeździ tramwaj z naszym hasłem "W tygodniu mury, a w weekendy góry".

To przemiana przemysłowo-rolniczej gminy w ośrodek turystyczny jest pana największym sukcesem?

Na wielki sukces składają się małe sukcesiki. Na pewno zachęcenie ludzi do zakładania gospodarstw agroturystycznych to sprawa, która cieszy, zwłaszcza że daje mieszkańcom środki do życia i satysfakcję. Jest jeszcze wiele drobnych spraw, jak np. prywatyzacja mieszkań komunalnych, zlikwidowanie zakładu budżetowego, organizacja szkoły, przedszkola, żłobka. Naszą piętą achillesową jest brak drogi. Mamy ją właściwie w jedną stronę, do Czech. Walczymy o udrożnienie komunikacji do Wrocławia.

To może uda się w następnej kadencji. Będzie pan startował?

Będę. I mam kolejny pomysł na atrakcję turystyczną.

Chcę odbudować wieżę widokową na Śnieżniku, którą postawiono jeszcze za cesarza Franciszka Józefa. A nawet wpisać ją w projekt euroregionu, w ramach którego ma powstać 31 takich widokowych wież. Dokumentacja naszej już jest. Koszt tego obliczamy na 2-2,5 mln euro. To będzie bardzo trudna operacja, bo wieża powstaje w rezerwacie przyrody. Trzeba ją będzie ustawiać na szczycie przy pomocy śmigłowca. Jednak jak już stanie, taka nowoczesna, przeszklona, ale z kamiennymi elementami starego obiektu, to będzie można oglądać panoramę regionu po obu stronach granicy. I będzie na co patrzeć, bo ziemia tu jest piękna.

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.