Miasto, które potrafi liczyć
II miejsce - Józefów (nad świdrem)
Józefów zadziwia mnie od dziesięcioleci. Gdy przyjeżdżałam tu jeszcze w latach 80., wśród sosen unosił się zapach plastiku. W 14-tysięcznym miasteczku działało 1400 wytwórców spinek do włosów, plastikowych samochodzików i piłek, spinaczy do bielizny czy opakowań do kosmetyków (wśród nich także obecny burmistrz). Był to z pewnością rekord Polski. Już wtedy było porządniej niż w innych mazowieckich miasteczkach. I ludzie wyglądali jakoś na mniej poszarzałych niż gdzie indziej.
Dlatego gdy nadszedł czas samorządowego przełomu, znowu zaczęłam pilnie przyglądać się Józefowowi. Okazało się, że kilkunastotysięczne miasto o dwie długości wyprzedza mój stołeczny Wawer. Tam asfaltowano ulice, gdy u nas jeździło się po wertepach, szybciej też docierały do mieszkańców wodociągi i kanalizacja (o budowę gazociągu zadbano jeszcze przed przełomem). A porządku w centrum mogłoby pozazdrościć niejedno uzdrowisko.
No i to gimnazjum. Przestronne, z basenem i wielka halą gimnastyczną. W 2001 roku było to zjawisko jak z innego świata. Obiekty sportowe zbudowano zresztą od razu z zamysłem, że będą ogólnodostępne. I natychmiast stały się miejscem spotkań mieszkańców z całego pasa otwockiego. Pływalnia z panoramicznym widokiem na sosny to przecież coś niebywałego. A w hali odbywały się i odbywają do dziś zawody sportowe, także międzynarodowe, w różnych dyscyplinach: karate, MMA, podnoszenie ciężarów, piłka ręczna czy badminton. Wawerski basen powstał prawie 10 lat później.
Gdy odwiedziłam Józefów ostatnio, zwróciłam uwagę na coś jeszcze - gospodarność polegającą na tym, żeby nie angażować wielkich pieniędzy tam, gdzie nie jest to konieczne. W stolicy mamy nowoczesne parkingi P&R, z podnoszonymi bramami, wybrukowane kostką, z obiektami dla pilnujących i kamerami. W Józefowie też jest parking. Tylko wyasfaltowany i z symbolicznym ogrodzeniem. Podczas rozmowy w ratuszu dowiedziałam się, że i w tym mieście zastanawiano się nad budową eleganckiego parkingu z zewnętrznym wsparciem. Jednak miasto musiałoby dołożyć więcej, niż kosztowała cała budowa systemem gospodarczym. Wolało więc zawalczyć o fundusze na inne cele.
Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu