Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Miastowi też chcą wpływu na budżet

3 lipca 2018

Włodarze często oddają część pieniędzy w ręce mieszkańców. Niestety, w aglomeracjach czasami tylko pozornie. Eksperci chcą zmiany przepisów

W ubiegłym roku budżet obywatelski powstał w 75 miastach. Przeznaczono na niego ponad 160 mln zł - wynika z szacunkowych wyliczeń Fundacji im. Stefana Batorego.

- Kilka lat temu na palcach jednej ręki można było policzyć miasta, w których został on wyodrębniany. Jeśli chodzi o ten rok, można powiedzieć, że ponad 100 miast go utworzyło. Jednym z powodów są wybory do samorządów - wskazuje Dariusz Kraszewski z Fundacji im. Stefana Batorego.

Wolna amerykanka

Celem budżetu partycypacyjnego jest umożliwienie członkom danej społeczności lokalnej współdecydowania o wydatkowaniu części budżetu jednostki samorządu. Czasami to fikcja. Wady w tworzeniu takich budżetów wytknął raport Fundacji Batorego. - Sam sposób wprowadzania budżetów partycypacyjnych w miastach rodzi chaos. Co miasto, to inny pomysł - podkresla Szymon Osowski, prezes Sieci Obywatelskiej - Watchdog Polska.

Nie istnieje jeden model budżetu obywatelskiego. - Każda gmina i miasto wprowadza własne reguły. Niejednokrotnie nie prowadząc konsultacji społecznych i nie wypracowując zasad tego funduszu wspólnie z mieszkańcami - uważa Dariusz Kraszewski.

Bywa też tak, że ostatecznie o tym, jaka inwestycja zostanie sfinansowana ze środków budżetu partycypacyjnego, decydują włodarze. A to całkowicie burzy jego sens. To urzędnicy kwalifikują wnioski mieszkańców, oceniając, które są potrzebne, a które nie. - W takim przypadku wpływ na ostateczną decyzję mieszkańców o tym, co ma zostać zrealizowane przez gminę, jest znikomy. Taki budżet trudno nazwać obywatelskim - przyznaje Dariusz Kraszewski.

Propozycja zmian

Przedstawiciele obywateli domagają się, aby rząd wypracował jednolite zasady tworzenia budżetów partycypacyjnych, które będą obowiązały we wszystkich samorządach. Chcą, aby w przypadku funduszy wydzielonych dla mieszkańców w miastach obowiązywały podobne zasady, jak na wsiach.

- W miastach nie ma w zasadzie podstaw do ich wprowadzania, a na terenach wiejskich to rozwiązanie gwarantuje ustawa z 21 lutego 2014 r. o funduszu sołeckim (Dz.U. poz. 301) - wyjaśnia Szymon Osowski. Zapewnia ona mieszkańcom wsi, że ich pomysły muszą być zrealizowane. Zawsze też wiedzą, jak to się odbywa. W miastach to zależy od woli władz - i procedura, i ewentualne realizowanie pomysłów mieszkańców.

Fundacja im. Stefana Batorego do końca czerwca prześle do przedstawicieli partii oraz Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji list z propozycją zmian. Na jej zlecenie dr Dawid Sześciło z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, przygotował ekspertyzę, która będzie podstawą uregulowania funduszy partycypacyjnych. - Budżet obywatelski mógłby być określony w ustawie o referendum lokalnym oraz w ustawie o samorządzie gminnym i pozostałych ustawach o ustroju samorządu terytorialnego - wskazuje Dariusz Sześciło.

- Chcemy, żeby rada miasta musiała podjąć uchwałę o wyodrębnieniu bądź niewyodrębnieniu funduszu obywatelskiego. Po prostu, żeby musiała zająć stanowisko. A jeśli się za nim opowie, aby decyzja mieszkańców w sprawie przeznaczenia pieniędzy była dla władz wiążąca - mówi Dariusz Kraszewski.

Przeciwne są samorządy. - Odgórne narzucanie zasad tworzenia budżetów obywatelskich może tylko niepotrzebnie usztywnić całą procedurę - uważa Joanna Proniewicz, rzecznik Związku Miast Polskich.

@RY1@i02/2014/112/i02.2014.112.18300060a.802.jpg@RY2@

Fundusze w rękach obywateli

Urszula Mirowska-Łoskot

urszula.mirowska@infor.pl

 

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.