Samorządy będą inwestycyjnym motorem w nowej perspektywie
Polska najbardziej w całej UE zdecentralizowała zarządzanie unijnymi funduszami. Do samorządów w latach 2014-2020 trafi nawet 1/3 z blisko 73 mld euro na politykę spójności, które będziemy mieć do wydania
W nowej perspektywie samorządy będą miały dostęp do programów regionalnych, sześciu krajowych oraz jednego ponadregionalnego - dla Polski Wschodniej. Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju w przesłanych DGP szacunkach podaje, że projekty realizowane przez samorządy będą angażować około 1/3 środków polityki spójności. Podobnie jak w obecnej perspektywie finansowej. W dyskusji wymieniane bywają też widełki 23-33 proc., co przekłada się na 17-24 mld euro. Ale przez ręce samorządowców przepłyną znacznie wyższe kwoty.
Najdalej od centrali
Polska w wykorzystaniu unijnych funduszy stawia coraz bardziej na decentralizację.
- Około 60 proc. środków funduszy strukturalnych będzie zarządzane na poziomie regionalnym, co pozwala na lepsze dopasowanie interwencji do potrzeb danego terytorium - mówi Piotr Popa, rzecznik prasowy resortu rozwoju.
- Polska wykonała najgłębszy w Europie ruch w kierunku samorządności, jeśli chodzi o dysponowanie pieniędzmi z UE - mówi Janusz Lewandowski, komisarz europejski ds. programowania finansowego i budżetu Komisji Europejskiej.
- Wśród nowych państw członkowskich jesteśmy jedynym, które już po raz drugi będzie w sposób zdecentralizowany realizować programy z wykorzystaniem funduszy UE. Nawet wśród państw będących dłużej w Unii jest to rzadkość - wyjaśnia eurodeputowana Danuta Hübner, była komisarz ds. polityki regionalnej. I dodaje, że nasze podejście bardzo dobrze się sprawdza. - Samorządy świetnie radzą sobie z wydatkowaniem unijnych funduszy i m.in. dlatego w nowej perspektywie trafi do nich jeszcze więcej pieniędzy.
Decentralizacja ma jednak i ciemniejszą stronę. Jak mówi nam komisarz Lewandowski, niezbyt cieszy ona Brukselę, ponieważ zamiast jednego centralnego partnera programów ma aż 16 regionalnych.
- W Brukseli dostrzeżono też, że między polskimi samorządami jest zbyt mało współpracy, dlatego wprowadza się mechanizmy, by współpracujące ze sobą samorządy mogły pozyskać łatwiej i więcej pieniędzy - mówi Lewandowski. To wniosek m.in. z tego, jak wykorzystywały fundusze placówki ochrony zdrowia. - Kupowały wiele kosztownego sprzętu, dublowały swoje inwestycje, a teraz sprzęt ten nie jest w pełni wykorzystany - wyjaśnia komisarz.
Wyższe wymagania
W kolejnych latach dużo większy nacisk położony będzie na osiąganie konkretnych efektów, wymagane więc będzie precyzyjne przygotowanie inwestycji, spełnienie warunków m.in. w zakresie oszacowania kosztów realizacji , ale też późniejszego utrzymania obiektów czy urządzeń. Dla części projektów wymagane będzie przedstawienie np. planów niskoemisyjnych, zrównoważonej mobilności miejskiej czy rewitalizacji.
- Mamy kryzys, więc UE coraz większą wagę przykłada do efektywnego wykorzystania pieniędzy przez beneficjentów. Samorządy mają bardzo szeroką paletę możliwości, ale też muszą spełnić dość restrykcyjne wymagania - mówi Jan Olbrycht, eurodeputowany z Komisji Rozwoju Regionalnego, przewodniczący intergrupy parlamentarnej URBAN, a wcześniej m.in. marszałek województwa śląskiego.
Nowe instrumenty?
Co zmienia się dla gmin, powiatów i województw? Samorządy wojewódzkie dostały więcej obowiązków, ale też władzy. Podobnie jak w poprzednich latach są nie tylko beneficjentami, ale przede wszystkim zarządzającymi regionalnymi programami operacyjnymi (RPO). W ramach RPO będą mieć do rozdysponowania i wykorzystania blisko 31,2 mld euro (wobec ponad 17 mld euro w latach 2007-2013). To wynik m.in. ich dotychczasowej skuteczności i wprowadzenia wielofunduszowości. Pieniądze do regionów trafią nie tylko z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego - jak dotychczas, ale też z Europejskiego Funduszu Społecznego.
W ramach RPO samorządy będą miały do dyspozycji nowe instrumenty terytorialne nastawione na promowaną przez UE współpracę. Pierwszy z nich - Rozwój Lokalny Kierowany przez Społeczność (RLKS) - jest wzorowany na polityce rolnej. Umożliwi małym społecznościom powołanie lokalnej grupy działania m.in. z przedstawicielami biznesu i organizacji pozarządowych. Wspólnie realizować będą mogli projekty dotyczące np. wzrostu zatrudnienia, dostępu do wysokiej jakości usług zdrowotnych i socjalnych, walki z ubóstwem.
Większą skalę działania będą miały Zintegrowane Inwestycje Terytorialne (ZIT). To także nowy instrument finansowania, mający sprzyjać rozwojowi współpracy i integracji zwłaszcza na terenie obszarów metropolitalnych.
Samorządowcy wiążą z ZIT duże plany i planują wspólne inwestycje z zakresu transportu miejskiego, budowy ścieżek rowerowych, termomodernizacji, rewitalizacji. Powołali już m.in. bydgosko-toruński Związek Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych, a Łódź i 30 gmin z czterech powiatów chce stworzyć Stowarzyszenie Łódzki Obszar Metropolitarny i razem wystąpić o ok. 800 mln zł. Na współpracę stawia też Warszawa i Mazowsze. Jak nas informują, planuje działania w ramach ZIT dla miasta stołecznego Warszawy i okolic oraz Regionalnych Instrumentów Terytorialnych (RIT) dla subregionów: ciechanowskiego, płockiego, ostrołęckiego, siedleckiego i radomskiego.
- Łączna kwota środków unijnych przewidziana do rozdysponowania w formule ZIT za pośrednictwem Regionalnych Programów Operacyjnych ma sięgnąć blisko 2,4 mld euro, z czego ok. 165 mln euro będzie dostępne dla Warszawy i gmin z aglomeracji warszawskiej - informuje Biuro Funduszy Europejskich i Rozwoju Gospodarczego stołecznego ratusza.
Tym, którzy nie potrafią współpracować, może być w nowej perspektywie o wiele ciężej pozyskać fundusze. Ale trzeba też przyznać, że w skutecznej, przynoszącej efekty współpracy wielu doświadczeń nie ma.
Od przedszkoli do Wi-Fi
Jeśli chodzi o typy dofinansowywanych inwestycji, rewolucji nie będzie.
- Samorządy są cały czas motorem wykorzystania unijnych funduszy przez Polskę. W nowej perspektywie będziemy mieć w dużej mierze kontynuację kierunków inwestycji samorządów, od infrastruktury po energetykę odnawialną i ekonomię społeczną - mówi Piotr Zgorzelski, przewodniczący sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej.
Wsparcie dostaną projekty m.in. wzakresie rozwoju infrastruktury transportowej (drogi, sieci kolejowe, dworce), niskoemisyjnego transportu miejskiego, ochrony środowiska (np. kanalizacja, projekty przeciwpowodziowe, poprawa jakości powietrza w miastach). Dofinansowywane będą też projekty dotyczące poprawy dostępu do usług społecznych, w tym edukacyjnych (np. przedszkoli), zdrowotnych czy kulturalnych. Będą też m.in. mogły finansować modernizację energetyczną budynków użyteczności publicznej, rozwijać technologie informacyjno-komunikacyjne (np. e-administrację, sieci dostępowe).
Zmienić się mogą jednak proporcje w podziale środków. Jak zwraca uwagę stołeczny ratusz, w stosunku do lat 2007-2013 UE dokonała zmian w priorytetach polityki spójności, które uwidaczniają się m.in. w postaci mniejszej dostępności środków w niektórych dziedzinach, np. w zakresie inwestycji w lokalną infrastrukturę drogową, podczas gdy równolegle zwiększono znaczenie takich dziedzin jak informatyzacja, energetyka odnawialna i inne działania na rzecz gospodarki niskoemisyjnej, dla miast szczególnie ważne w kontekście rozwoju efektywnego transportu publicznego.
Gminy liczą na więcej
Nie wszyscy jednak są w pełni zadowoleni. Zarząd Związku Gmin Wiejskich skarżył się m.in., że problematyka rozwoju obszarów wiejskich traktowana jest marginalnie, a dysproporcje między wsią a miastami - zamiast maleć, rosną. O tym, jakie zmiany byłyby potrzebne mówi nam m.in. Marian Zalewski, wójt gminy Szczurowa.
- Samorządy gminne wykorzystują głównie środki z PROW (Program Rozwoju Obszarów Wiejskich). W tym programie przydałyby się pieniądze na infrastrukturę osiedlową, to zmiana, jakiej bardzo oczekiwałyby gminy. Program stawia na odnowę wsi, ale zagospodarowanie osiedli pomogłoby nam sprowadzić nowych mieszkańców, zatrzymać wyludnianie się wsi - wyjaśnia wójt. Jak twierdzi, mieszkańcy miast przyjeżdżają na wieś i narzekają, że byliby zainteresowani osiedleniem się, ale działki są wąskie, niescalone albo zbyt duże, brakuje też dróg dojazdowych.
Niezadowolone może być też Mazowsze. Nie dość, że od lat miało problemy z polskim janosikowym, to na dodatek zostało wykluczone z grona najuboższych w UE regionów. Dlatego to, ile pieniędzy trafi do całego regionu, Bruksela wyliczyła z zastosowaniem mechanizmu "safety net". W latach 2014-2020 region dostanie 60 proc. "teoretycznej" koperty finansowej Mazowsza na lata 2007-2013, wynikającej z obowiązującej wówczas w UE metodologii.
- Do tej kwoty przesunięto 3 proc. środków w ramach tzw. instrumentu elastyczności - informuje Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Da to w sumie regionowi 3,78 mld euro, z czego do mazowieckiego RPO trafi niespełna 2,1 md euro.
Zagrożenia na horyzoncie
To, czy samorządy poradzą sobie z wykorzystaniem unijnych funduszy, to kwestia wciąż budząca wiele emocji.
- Głównym problemem przy wykorzystaniu pieniędzy z nowej perspektywy może być pozyskanie przez samorządu wkładu własnego. Przez ostatnie lata samorządy intensywnie inwestowały z wykorzystaniem pieniędzy z UE i ich możliwości finansowe są często na wyczerpaniu - obawia się Andrzej Sztorc, członek sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego oraz m.in. podkomisji pracującej nad ustawą o powiecie metropolitalnym. - Myślę, że rząd i Sejm będą musiały zająć się tą sprawą - mówi Sztorc.
- Część samorządów faktycznie sygnalizuje, że będą miały kłopot z wkładem własnym. Trzeba jednak pamiętać, że niezależnie od unijnych programów i tak mają one własne plany inwestycyjne i dopasowują je do swoich możliwości. Nowa perspektywa będzie trwać aż siedem lat, a jej rozliczanie skończy się za lat 10. Samorządy mogą wybrać, kiedy najkorzystniejsze będzie dla nich wejście do programu z wkładem własnym, nie muszą wszystkie startować z inwestycjami w 2014 r. - podkreśla Jan Olbrycht.
Samorządowcy muszą pilnować ustawowych wskaźników zadłużenia. Na razie przypadki przekroczenia 60-proc. progu łącznej kwoty zadłużenia do dochodów budżetowych dotyczą paru procent samorządów. Choć gdyby nie zabiegi księgowe, byłoby ich znacznie więcej. Lokalni włodarze "podreperowują" budżety, m.in. wykorzystując leasing i sprzedając mienie. W ostatnich latach na wkład własny musieli wykładać średnio 36 proc. wartości inwestycji.
Rząd zapewnia, że monitoruje sytuację i ma nawet projekt zmiany ustawy o finansach publicznych poluzowujący limity przez wyłączenie z nich spłaty zobowiązań związanych ze współfinansowaniem projektów - nie tylko w terminie do 90 dni po zakończeniu programu, lecz w całym okresie spłaty zobowiązań. Czy znowelizuje ustawę oraz czy taka zmiana wystarczy - dopiero się przekonamy. W większym stopniu wpływ na możliwości samorządów ma bowiem stan gospodarki i wynikające z niego wpływy z podatków.
@RY1@i02/2014/087/i02.2014.087.21400080h.802.jpg@RY2@
Propozycja podziału funduszy europejskich w latach 2014-2020 na regiony
Aleksandra Kurowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu