Janosikowy dzień świstaka
Harold Ramis - być może nie każdy kojarzy to nazwisko, ale na pewno każdy widział choć jeden film tego reżysera, aktora i scenarzysty. Ja jednym tchem potrafię wymienić "Pogromców duchów", "Depresję gangstera" oraz jego najlepszy film "Dzień świstaka", w którym główny bohater w kółko przeżywał ten sam dzień aż do momentu, gdy sam nie zmienił swojego życia na lepsze. Niestety, Harold Ramis zmarł w lutym tego roku. Szkoda, bo więcej jego filmów już nie zobaczymy. A gdyby jakimś zbiegiem okoliczności odwiedził Polskę, znalazłby się dla niego wspaniały materiał na "Dzień świstaka 2".
Wymagałoby to jednak sporych nakładów pracy. Pan Ramis musiałby się przekopać przez przepisy, wzory i algorytmy, które składają się na janosikowe. Problem miałby tym większy, że wymyślony dekadę temu system wyrównywania dochodów między samorządami dziś ciężko zrozumieć. Kiedyś faktycznie bogatszy płacił faktycznie biedniejszemu, by temu drugiemu nie było tak źle, jak faktycznie było. Teraz jest inaczej: to potencjalnie bogatszy płaci potencjalnie biedniejszemu, by spełnić dziwnie rozumiane poczucie solidarności. Właściwie to nikt nic nie rozumie - beneficjenci biorą (bo czemu mieliby tego nie robić), płatnicy płacą (i muszą zaciągać kredyty), a jakoś cały czas mówi się o Polsce A i B, o białych plamach na mapie i gminach warzywach, które tak przyzwyczaiły się do stanu wegetacji, że nawet nie chce im się sięgać po środki unijne (bo za trudno).
Teraz, gdy przepisy - wcześniej w dość subtelny sposób na poziomie gmin i powiatów, a potem dużo dosadniej w kontekście województw - podważył Trybunał Konstytucyjny, czekamy na zmiany równie rewolucyjne jak te, które przeszedł bohater grany przez Billa Murraya w "Dniu świstaka".
Wiemy mniej więcej, co nas czeka. W urzędzie marszałkowskim woj. mazowieckiego, najbardziej wydrenowanym przez Janosika, powołano zespół ekspertów, który wypracuje propozycje zmian w przepisach. Równolegle pracować będą posłowie, którzy opracują projekt nowelizacji ustawy. Czasu zostało niewiele. Jak ustaliliśmy w Ministerstwie Finansów, rządowi zależy na tym, by zmiany weszły w życie z początkiem 2015 roku. Owszem, trybunał dał dużo więcej czasu, ale kto rozsądny będzie wywracał system finansów publicznych w trakcie roku budżetowego? Czekamy więc z niecierpliwością na propozycje, które pomogą Mazowszu przetrwać, nie pozbawiając przy okazji innych regionów pokaźnej części dochodów.
Ale zaraz. Przecież już raz to przerabialiśmy! Już dwa lata temu był projekt konkretnych zmian, był zespół ekspertów, była podkomisja sejmowa i był nawet wyrok trybunału. Coś się zmieniło? Nic. Dlatego dzień świstaka musi trwać. Choć przepisy są niekonstytucyjne, do czasu wypracowania nowych rozwiązań (które najpewniej sprowadzą się do powtórzenia poprzednich propozycji, oczywiście zaktualizowanych na dzisiejsze potrzeby) Mazowsze ma płacić i basta. Tak więc w dalszym ciągu brakować będzie pieniędzy na wszystko - na współpracę z organizacjami pozarządowymi, na finansowanie szpitali (z których większość musiałaby się zamykać we wrześniu, gdyby polegało tylko na tym, co dostaje z centrali), na utrzymywanie instytucji kultury i nauki czy remonty dróg. W sumie do 2019 roku oszczędności mają sięgnąć 2,3 mld zł.
Na domiar złego wszyscy teraz nawzajem się straszą. Ministerstwo Finansów straszy windykacją zaległych rat, marszałek Mazowsza Adam Struzik straszy wejściem na drogę sądową, by odzyskać choć część z wypłaconych przez lata ponad 6 mld zł na rzecz innych regionów, a inne województwa w każdej chwili mogą się zbuntować, gdy stwierdzą, że odbiera im się za dużo.
W dodatku sygnały płynące z Sejmu nie napawają optymizmem. Dotychczas korekty w przepisach zakładały ruszenie pieniędzy z subwencji drogowej. Teraz nie ma na to zgody i jednocześnie pomysłu, skąd te pieniądze wziąć. Bo oczywiste jest, że bez udziału budżetu państwa (przynajmniej w pierwszych latach) jakikolwiek plan ratunkowy jest skazany na porażkę.
Och, panie Ramis, gdyby pan tylko mógł na własne oczy zobaczyć cały ten cyrk...
@RY1@i02/2014/064/i02.2014.064.08800020b.802.jpg@RY2@
Tomasz Żółciak
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu