Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Szkoły upominają się o wyższe dotacje

26 lutego 2014

Placówki prowadzone przez stowarzyszenia rodziców mają kłopot z wyegzekwowaniem od samorządów wsparcia m.in. na niepełnosprawnych uczniów. Resort edukacji rozważa zmianę przepisów

W miejsce likwidowanych przez samorządy szkół powstają nowe, które są zakładane przez stowarzyszenia rodziców lub nauczycieli. Te wciąż są publiczne i bezpłatne dla uczniów. Utrzymują się z dotacji przekazywanych przez gminy. Osoby zarządzające takimi placówkami skarżą się jednak, że wsparcie jest niższe, niż wynikałoby to z przepisów.

Argumentują, że zgodnie z art. 80 ust. 3 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty (t.j. Dz.U. z 2004 r. nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) jednostki samorządu terytorialnego powinny przekazywać szkołom publicznym prowadzonym przez osoby fizyczne zwiększone dotacje na dzieci niepełnosprawne. Podczas gdy średnia subwecja na ucznia wynosi 5300 zł rocznie, to jeśli jest on niepełnosprawny - kwota ta może wzrosnąć nawet dziesięciokrotnie (jest także zróżnicowana w zależności od rodzaju placówki, np. tego, czy jest ona miejska, czy wiejska). Jak wyliczył Jacek Wanicki, wiceprezes stowarzyszeniowej szkoły podstawowej w Gierałcicach (gm. Głuchołazy na Opolszczyźnie), jego gmina na jednego niepełnosprawnego ucznia otrzymała ponad 50 tys. zł subwencji oświatowej.

Tymczasem część samorządów przy wypłacie dotacji nie traktuje takich uczniów jako osoby, którym się należy wyższa dotacja, i płaci na nich kwotę podstawową.

Z taką praktyką nie zgadza się Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN). W piśmie odpowiadającym na wątpliwości Regionalnej Izby Obrachunkowej (RIO) w Kielcach resort podkreślił, że samorząd powinien zwiększyć dotację na dziecko niepełnosprawne. Co więcej, powinno to nastąpić już od chwili przekazania dyrektorowi placówki orzeczenia o niepełnosprawności.

Sporny termin

Tymczasem samorządowcy uważają, że w przypadku wydania orzeczenia o niepełnosprawności bądź rozpoczęcia nauki przez dziecko z dysfunkcją w trakcie roku szkolnego zwiększona dotacja przysługuje dopiero wtedy, gdy będzie to odnotowane w bazie Systemu Informacji Oświatowej (SIO), na podstawie której jest wyliczana subwencja. Na dodatek baza ta uwzględnia dane na dzień 30 września poprzedniego roku szkolnego.

- Jeśli rodzic otrzyma np. w listopadzie od poradni zaświadczenie, że dziecko jest chore na autyzm, to przepisy zmuszają nas do zatrudnienia dodatkowego specjalisty, aby udzielić wsparcia takiemu uczniowi - tłumaczy Jacek Wanicki.

Wyjaśnia, że samorząd na takie dziecko nie wypłaca dotacji nie tylko do końca roku szkolnego, ale również w kolejnym, bo argumentuje, że informacji o niepełnosprawności ucznia wciąż nie ma w SIO.

- A przecież jest rezerwa subwencyjna i wystarczy, że gmina złoży wniosek o dodatkowe pieniądze na uczniów wymagających specjalnych potrzeb - podkreśla Jacek Wanicki.

Samorządy tłumaczą się tym, że przepisy są mało precyzyjne i nie zawierają szczegółowego trybu rozliczania się z dotacji.

- Od dwóch lat wypłacamy dotację na dzieci niepełnosprawne. Jeśli jednak nie są ujęte w SIO, to placówka stowarzyszeniowa, ale także ta prowadzona przez gminę, ponosi ryzyko związane z przyjęciem niepełnosprawnego ucznia lub zdiagnozowaniem u niego niepełnosprawności - mówi Roman Zimoch, skarbnik miasta Głuchołazy.

Podkreśla, że po orzeczeniu niepełnosprawności u ucznia (zarówno szkoły stowarzyszeniowej, jak i gminnej) wsparcie automatycznie nie rośnie. - Mogę tylko apelować do resortu edukacji, aby uszczelniło przepisy dotyczące dotowania szkół - wskazuje Roman Zimoch.

Według niego przepisy oświatowe nie dają skutecznej możliwości kontrolowania wydatkowania dotacji przez szkoły stowarzyszeniowe.

Wiejskie pokrzywdzone

Placówki prowadzone przez stowarzyszenia oskarżają też samorządy, że naliczają im zaniżoną dotację.

- Jeśli np. gmina jest wiejsko-miejska, to nalicza dotację dla placówki stowarzyszeniowej znajdującej się na wsi na podstawie wydatków poniesionych na wszystkie swoje szkoły samorządowe. A powinna z podziałem na rodzaje szkół, np. wiejską, miejską, sportową czy też specjalną - przekonuje Jacek Wanicki.

Podobnego zdania są RIO w Lublinie i Kielcach, odmiennego RIO w Opolu. Do wątpliwości tej ostatniej ustosunkował się resort edukacji, który uważa, że dotacja powinna być naliczana przy uwzględnieniu kosztów poniesionych na poszczególne rodzaje placówek.

- Gdyby nasza gmina zastosowała się do stanowiska ministerstwa, to na jednego ucznia otrzymywalibyśmy 16 tys. zł, a nie o blisko połowę mniej. Subwencja na wiejskie szkoły jest generalnie wyższa, dlatego wyższa powinna też być dotacja - uważa Jacek Wanicki. Jego zdaniem przez takie rozwiązanie szkoły stowarzyszeniowe na terenie gminy tracą rocznie ok. 2 mln zł dotacji.

Urząd miasta odmówił nam komentarza w tym zakresie.

Resort edukacji narodowej przyznaje, że analizuje przepisy dotyczące dotowania placówek przez gminy. Nie wyklucza, że je doprecyzuje.

5,3 tys. zł wynosi średnia roczna subwencja na ucznia

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.