Sołtys na zagrodzie - tak, ale nie wszędzie
W miastach będą mogły powstawać sołectwa. Jednak tylko na terenach, które zachowały swój wiejski charakter. Tak orzekł NSA
Jesteśmy zadowoleni, ale nie do końca - mówi radny Jarocina Robert Kaźmierczak, pomysłodawca stworzenia sołectw w mieście. - W efekcie wyroku wojewoda zaakceptował nasze uchwały o powstaniu na terenie Jarocina sześciu sołectw. Ale nam chodziło o szerszą wykładnię. Przede wszystkim przyznanie gminom możliwości tworzenia jednostek pomocniczych, jakie lokalny samorząd uzna za stosowne. I o jednolite traktowanie ich finansowo.
W ustnym uzasadnieniu wyroku (sygn. akt II OSK 2910/13) NSA przyznał rzeczywiście, że na gruncie istniejącego prawa istnieje możliwość tworzenia sołectw w granicach miast. Wskazał również, że zgodnie z art. 48 ust. 2 ustawy o samorządzie gminnym z 8 marca 1990 r. (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 594), rada gminy nie może uszczuplić dotychczasowych praw sołectw bez zgody zebrania wiejskiego. Co może przesądzać o tym, że sołectwa już istniejące w granicach miasta pozostaną.
Orzeczenie NSA powoduje jednak pewne niejasności. Sołectwa według sądu, mogą powstawać wprawdzie w mieście, ale na terenach wiejskich. Nie oznacza to więc możliwości ich tworzenia w centrach miast, a jedynie na obrzeżach.
- Ale uzasadnienie jest niekonkretne - mówi radny Kaźmierczak. - Ja np. mieszkam na osiedlu, w bloku, ale z okna mam widok na pole. To jak wojewoda oceni, czy ten teren ma charakter wiejski, czy już nie?
Sołectwa istnieją w 13 miastach w Polsce: np. jedno jest Sejnach, ale to typowa osada rolnicza, jedno w Świnoujściu, trzy w Kaliszu. I zgodnie z wyrokiem NSA ich istnieniu nic nie grozi. Teraz powstało sześć w Jarocinie.
Pomysłodawcy nowych sołectw przyznają, że powstają one ze względów finansowych. W ramach funduszu sołeckiego gmina może dostać nawet do 30 proc. środków, jakie na sołectwo przeznaczy z własnego budżetu. W Sejmie jest już jednak projekt ustawy, by zwiększyć tę pulę o 10 punktów procentowych. Ma to zachęcić gminy do ich tworzenia. Teraz funkcjonują tylko w 55 proc. tych, w których sołectwa powołano.
- Ba nawet jak są, to nie muszą mieć funduszu sołeckiego - słyszymy w Kaliszu. Inwestycje we wszystkich rejonach miasta traktowane były jednakowo, z budżetu miasta. Poza tym wysokość funduszu zależy pośrednio od zamożności gminy. Im bogatsza, tym zwrot funduszu sołeckiego niższy. Często sięga jedynie 10 proc. środków wydanych przez samorząd.
W kierunku zwiększenia wysokości dopłat mają iść zmiany sejmowe dotyczące zwrotu z państwowej kasy funduszu sołeckiego.
OPINIA EKSPERTA
@RY1@i02/2014/029/i02.2014.029.08800030b.802.jpg@RY2@
prof. Genowefa Grabowska z Wydziału Prawa Uniwersytetu Śląskiego
Nie ma jednoznacznej odpowiedzi, czy po wyroku NSA w sprawie sołectw część dotychczas istniejących będzie musiała być zlikwidowana. Wiadomo, że nowe będą powstawały, a to może z kolei uszczuplić pulę pieniędzy na te prawdziwe wiejskie. Poza tym nie wiadomo, kto o takiej likwidacji miałby przesądzać. Skoro więc nie ma w tej materii jasnych przepisów, to może ustawodawca powinien przyjrzeć się podziałowi administracyjnemu kraju, ustalić jasne reguły. Przecież teren, który kilkanaście lat temu był uznawany za rolny, teraz może być zindustrializowany, może tworzyć miejskie osiedle mieszkaniowe. Podsumowując, należy się chyba zastanowić nad całym systemem funduszu sołeckiego. Teraz generuje on w gminach, a właściwie w miastach, śmieszne, czasami kuriozalne, zabiegi, próby sięgnięcia prawą ręką do lewej kieszeni. Abstrahując już nawet od tego, że sama nazwa sołectwa wydaje się anachroniczna, to moim zdaniem wszystkie jednostki pomocnicze w gminie, czyli także np. osiedla, powinny mieć takie same prawa do finansowego wsparcia.
Monika Górecka-Czuryłło
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu