Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Samorząd terytorialny i finanse

Żeby podatnik wiedział, że pieniądze nie poszły na marne

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Do corocznej decyzji określającej wymiar podatku od nieruchomości burmistrz Kowala dołącza list do mieszkańców z informacją, na co są przeznaczane kwoty przez nich przekazywane

Doręczenie jednej decyzji o wysokości podatku od nieruchomości na dany rok (powinien być wyliczony przez gminę do końca lutego) to koszt w Kowalu ok. 7 zł, cena takiej usługi jest podobna w całym kraju. Burmistrz Edward Gołembiewski, który jest jednocześnie wiceprezesem Unii Miast i Miasteczek Polskich, postanowił te pieniądze dodatkowo wykorzystać. Do każdej koperty wkładana jest informacja o tym, na co w miasteczku wydaje się podatki wpłacane przez mieszkańców.

- Przyznaję, że nie robimy tego po raz pierwszy, ale może trzeba pomysł rozpropagować - mówi burmistrz Gołembiewski. - W Polsce, mimo że demokrację i samorząd mamy od 25 lat, podatnik nie ma świadomości, czemu służą te pieniądze, choć w UE jest to oczywistością. U nas ludzie płacą podatki i często myślą, że są one przeznaczane na utrzymanie urzędników.

"Mamy świadomość tego, że nie wydajemy swoich, ale Państwa pieniądze".

"Podatki - które zawsze trudno się płaci - wracają do Mieszkańców w postaci usług świadczonych przez Miasto, jego instytucje i służby komunalne". To tylko przykładowe cytaty z listu do mieszkańców Kowala. Za nimi idą konkretne wyliczenia. Mieszkańcy dowiadują się, ile kosztuje utrzymanie ulic, ile trzeba dołożyć do przedszkola, jakie są koszty odśnieżania, utrzymania parku czy nawet oświetlenia pomnika Kazimierza Wielkiego, który stoi w mieście.

- Chcemy też uświadomić mieszkańcom, że Kowal to ich wspólne dobro, które kosztuje. A spełnienie postulatów jakiejś grupy mieszkańców to zobowiązanie dla innych - mówi burmistrz. I wylicza w liście, że np. na miesięczną zapomogę dla rodziny w wysokości ok. 300 zł, musi się złożyć 12 rodzin innych podatników. - Bo podatek to przecież nic innego jak składka na funkcjonowanie wspólnoty - tłumaczy burmistrz.

- Pomysł informowania społeczeństwa o tym, na co wydawane są jego pieniądze z podatków, jest bardzo dobry - twierdzi ekspert z Instytutu Spraw Publicznych dr Anna Olech. Dodaje, że mieszkańcy rzeczywiście nie zawsze mają świadomość, na co wydawane są środki, które do gminy wpłacają. Ale często jest to tzw. błędne koło. Mieszkańcy się nie interesują, włodarze gmin nie informują.

- Może taki pomysł na partycypację społeczną w budżecie albo przynajmniej na informacje władz gminy o tym, jak jest wykorzystywany, to kolejny krok do budowy społeczeństwa obywatelskiego - mówi dr Olech. Przypomina też, że tego typu informacje działają jakby w obie strony: mieszkaniec jest zadowolony, bo wie, że pieniądze nie są marnotrawione, a włodarze gmin i samorządowcy zyskują cenne punkty, właśnie za informację i kontakt z mieszkańcami.

Monika Górecka-Czuryłło

 monika.gorecka@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.