Prezydent odwołany
W ubiegłym roku akcję odwołania prezydenta miasta Jerzego Kropiwnickiego zainicjowali pracownicy ośrodka pomocy społecznej. Nie uzyskali jednak odpowiedniej liczby podpisów. Było ich tylko 21 tys.
Drugą próbę podjęli działacze SLD. Zebrali ponad 88 tys. podpisów, co wystarczyło do zorganizowania referendum. Osoby podpisujące się pod wnioskiem zarzucały prezydentowi m.in. chaos komunikacyjny, brak strategii mieszkaniowej oraz "wszechogarniający bałagan". No i źle wydawane środki publiczne. - Nie ma mieszkań, komunikacja beznadziejna, a są pieniądze na fontanny - mówiła kobieta podpisująca się pod wnioskiem. Ale były też inne głosy.
- To hucpa i kampania przedwyborcza - wykrzykiwali zwolennicy prezydenta miasta. To dobry człowiek i prawdziwy chrześcijanin. Dopiero za jego kadencji Łódź zmieniła się na lepsze.
- No właśnie. Ja tu mieszkam od urodzenia przy Gdańskiej - mówi pani Aldona, siedemdziesięcioletnia emerytka. - Nikt nie zrobił tyle dla miasta, co prezydent Kropiwnicki. Dopiero on wyremontował ulice i nowe tory położył.
Nawet politycy w sprawie referendum byli podzieleni. Zarówno ci z prawej, jak i lewej strony.
Ostatecznie 95 proc. osób, które poszły na referendum w styczniu 2010 r., opowiedziało się za odwołaniem prezydenta Kropiwnickiego. On sam tej decyzji nie chciał komentować. Teraz do jesiennych wyborów samorządowych miastem będzie rządził komisarz powołany przez premiera. Radni nie chcą przedterminowych wyborów.
(Monika Górecka-Czuryłło)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu