Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Stworzymy regionalne banki, by wesprzeć samorządy

29 czerwca 2018

@RY1@i02/2016/233/i02.2016.233.18300250j.801.jpg@RY2@

Jerzy Kwieciński wiceminister rozwoju

Samorządy przyznają, że inwestycje może wyhamowały, ale robią, co mogą, by odbić się od dna. Po trzech kwartałach 2015 r. wydatki inwestycyjne samorządów wyniosły 19,5 mld, a w tym roku jest tylko 10,5 mld. Kiedy należy spodziewać się przyspieszenia inwestycyjnego w regionach?

Chciałbym, by to przyspieszenie było widoczne jeszcze w tym roku, ale po wykorzystaniu funduszy europejskich w regionach widać, że nie wszędzie jeszcze ono nastąpiło. Spodziewam się, że nie dostrzeżemy tego wyraźnie jeszcze na początku przyszłego roku, bo kluczem są większe projekty, które w samorządach nie wystartowały z pełną mocą. Bardziej możliwy jest przełom II i III kwartału 2017 r. Faktem jest, że spowolnienie inwestycyjne w samorządach jest znaczące. Bardzo nam zależy, by przez politykę spójności budować kapitałowy potencjał regionów na przyszłość. Dlatego zachęcamy do zwiększonego użycia instrumentów finansowych, takich jak pożyczki, kredyty czy gwarancje.

Ile środków w okresie 2014-2020 trafi do beneficjentów w formie instrumentów zwrotnych?

Pierwotny plan przewidywał, że będą to prawie 4 mld euro - połowa z krajowych programów operacyjnych i połowa w ramach regionalnych. Realnie na razie wyszło jednak niecałe 3 mld euro. Mieliśmy ambicję, by kwotę tę zwiększyć nawet do 8 mld euro. Ale decyzja o zwiększeniu puli na wsparcie zwrotne wiązałaby się z dodatkowymi opóźnieniami w realizacji programów, a i tak w wielu obszarach musieliśmy nadrabiać zaległości. Zmiana przeznaczenia pewnych środków z grantowych na instrumenty finansowe spowodowałaby wstrzymanie uruchomionych już działań i spowolnienie ogłaszania kolejnych konkursów. Na to nie mogliśmy sobie pozwolić, bo odbiłoby się to na kontraktacji środków, płatnościach czy certyfikacji, a więc na kluczowych wskaźnikach. Jednakże tam, gdzie to możliwe, będziemy powiększać pulę funduszy na instrumenty zwrotne. W tej chwili trudno przesądzić, jaka to ostatecznie będzie kwota.

Samorządy są zainteresowane, by inwestorom sięgającym po unijne granty proponować kredyty i pożyczki?

Już cztery regiony - woj. pomorskie, łódzkie, zachodniopomorskie i wielkopolskie - podpisały umowy z Bankiem Gospodarstwa Krajowego, stworzono też wielkopolski i pomorski fundusz rozwojowy. To będzie podstawa do stworzenia silnych podstaw do finansowania rozwoju regionalnego, a potem może nawet regionalnych banków. Zgłosiłem propozycję, by podejście stosowane w planie Junkcera, a więc szerokie wykorzystanie środków zwrotnych, przećwiczyć - wprowadzić na poziomie krajowym i regionalnym. Inwestycje pójdą w końcu w górę, choć aktualnie jednym z czynników hamujących je jest kwestia realizacji Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych w regionach. Wielu z beneficjentów traktuje środki w ramach ZIT jako pewne, dlatego niespecjalnie się spieszy z przygotowywaniem projektów i sięganiem po nie, w przeciwieństwie do konkursów, gdzie o te pieniądze trzeba szybko zabiegać.

Lokalne władze zgodnie wskazują, że jedną z głównych przyczyn opóźnień w wydawaniu unijnych pieniędzy była późna nowelizacja ustawy o zamówieniach publicznych, co zablokowało im możliwość ogłaszania przetargów.

Absolutnie nie, to nie miało takiego znaczenia. Teoretycznie moglibyśmy nowelizację zrobić jeszcze później, co jednak wiązałoby się z konsekwencjami ze strony Unii Europejskiej. Ale tak naprawdę okres, gdy przetargi były zawieszone, to dwa miesiące, w czasie których sugerowaliśmy, by albo się wstrzymać z rozpisywaniem postępowań, albo robić to w zgodzie z rekomendacjami ogłoszonymi wówczas przez Urząd Zamówień Publicznych.

Co pan sądzi o propozycji, którą forsują mazowieccy samorządowcy, by po 2020 r. inaczej wyliczać średnie PKB? Chodzi im o to, by po 2020 r. uwzględniać państwa niebędące członkami Wspólnoty, ale mające dostęp do wspólnego rynku, czyli np. Norwegia, Szwajcaria czy może nawet Wielka Brytania, gdy dojdzie do brexitu. Na takim rozwiązaniu nasze regiony by zyskały.

Przy każdej perspektywie finansowej kraje członkowskie mają swoje pomysły, korzystne dla siebie. Ale zawsze kończyło się na tym, że nie wprowadzano żadnych istotnych zmian. Wynika to z tego, że kompromis wypracowany wiele lat temu jest zaaprobowany i funkcjonuje. Każda zmiana spowodowałaby burzę w krajach członkowskich, dlatego oceniam, że propozycja Mazowsza ma raczej małe szanse na realizację. Na razie czekamy na decyzję Eurostatu o podziale Mazowsza na dwa obszary statystyczne NUTS 2. Decyzja ma zapaść do końca tego roku (podział na dwie jednostki statystyczne NUTS 2 opublikowano już w dzienniku urzędowym UE - red.).

Spowolnienie w samorządach jest znaczące. Chciałbym, by przyspieszenie było widoczne jeszcze w tym roku. Ale bardziej możliwy jest przełom II i III kwartału 2017 roku

Rozmawiał Tomasz Żółciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.