Samorząd to władza, gwarancji nie będzie
BANKI Depozyty lokalnych władz nie będą już chronione przez BFG. Tak więc gminy mogą stracić swoje pieniądze, a małe banki mogą stracić klientów
Za dwa tygodnie wchodzi w życie nowa ustawa o Bankowym Funduszu Gwarancyjnym. Oprócz nagłośnionego wprowadzenia mechanizmu przymusowej restrukturyzacji, który będzie mógł być wykorzystywany w stosunku do banków i spółdzielczych kas oszczędnościowo-kredytowych, czy możliwości wykorzystywania do ratowania banków w skrajnych przypadkach pieniędzy deponentów (powyżej kwoty gwarantowanej) wprowadza ona rozwiązanie, które dotknie władz samorządowych: ich pieniądze nie będą podlegały gwarancjom BFG (dziś są gwarantowane tak, jak innych klientów, czyli do równowartości 100 tys. euro).
"W ustawie dokonano implementacji przepisów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie systemów gwarancji depozytów. W art. 5 ust. 1 dyrektywy DGS wskazuje się, które kategorie depozytów lub deponentów nie podlegają ochronie gwarancyjnej. Zgodnie z przepisem spod ochrony gwarancyjnej wyłącza się depozyty organów władzy publicznej. W celu zapewnienia zgodności prawodawstwa krajowego z przepisami unijnymi w nowej ustawie o BFG przewidziano rozwiązania dyrektywy DGS" - wyjaśnia Ministerstwo Finansów.
- Rozumiem, że mamy być klientami gorszej kategorii? Oczekiwałbym raczej, że zmiany będą szły w taką stronę, by nasze środki były zabezpieczone niemal w całości, a nie że gwarancji nie będzie w ogóle. Tym bardziej że przecież samorządy realizują także zadania zlecone, które są finansowane nie z pieniędzy naszych, lecz rządowych - zwraca uwagę Paweł Kownacki, wójt Wieliszewa (woj. mazowieckie).
Ta gmina została dotknięta ubiegłorocznym bankructwem SK Banku. Tuż przed upadkiem tej instytucji gminie udało się też przenieść kilka milionów złotych na lokatę w innym banku. Do dziś jednak problemem jest 2,3 mln zł unijnej dotacji, której wciąż wójtowi nie udało się odzyskać. - Obecnie walczymy z syndykiem w kwestii wykazania, że środki, które były zablokowane na tym koncie, są środkami pochodzącymi z UE i w związku z tym nie powinny być blokowane. Próbowaliśmy reagować, ale te pieniądze pojawiły się na koncie w ostatniej chwili i nie zdążyliśmy ich wyciągnąć, zanim bank upadł - twierdzi wójt.
Skarbniczka Torunia Magdalena Flisykowska-Kacprowicz zastanawia się wręcz, czy proponowane zmiany są konstytucyjne. - Przecież samorząd to osoba prawna. Nasze niektóre jednostki organizacyjne, np. zakłady budżetowe typu Zakład Gospodarki Mieszkaniowej, są płatnikami podatku dochodowego. Już i tak BFG raczej w niewielkim stopniu nas chroni, ale trudno sobie jeszcze wyobrazić, by teraz tej ochrony miałoby nie być w ogóle - komentuje sprawę.
Zmiana w przepisach może się okazać jednak problemem nie tyle dla samorządów, ile dla niektórych instytucji finansowych. Mowa przede wszystkim o bankach spółdzielczych. Ich kondycja finansowa jest słabsza niż banków komercyjnych, ale właśnie w takich podmiotach działających na lokalnych rynkach samorządy mają ulokowane ponad 27 proc. pieniędzy.
Spółdzielcy nie mają wielkiego pola manewru. "Zapisy zawarte w ustawie o BFG są konsekwencją dostosowania prawa polskiego do regulacji europejskich. Przepis realizuje pewne standardy w zakresie ochrony depozytów. Oczywiście wolelibyśmy jako rzecznik interesów banków spółdzielczych, aby ta ochrona miała miejsce" - przekazał nam komunikat Krajowy Związek Banków Spółdzielczych.
- Jako bank zrzeszający 357 banków spółdzielczych oczekujemy, że przepisy prawa będą wspierały naszą misję - mówi Zdzisław Kupczyk, prezes Banku Polskiej Spółdzielczości, wokół którego zorganizowane jest największe zrzeszenie banków spółdzielczych. - Z rozczarowaniem przyjmujemy nowo wprowadzane przepisy, które wyłączają spod gwarancji bankowych środki zgromadzone na rachunkach jednostek samorządu terytorialnego. W konsekwencji może to wpłynąć na osłabienie wypracowanych przez lata więzi między bankami spółdzielczymi a samorządami - przyznaje szef BPS.
W nowej sytuacji na lepszej pozycji niż spółdzielcy znajdą się duże banki komercyjne. Wprawdzie i tam depozyty nie będą gwarantowane, jednak część z nich może się pochwalić np. ratingami świadczącymi o wysokim poziomie bezpieczeństwa. Będzie im łatwiej konkurować o depozyty lokalnych władz. To oznacza również, że znajdą się w uprzywilejowanym położeniu, jeśli chodzi choćby o kredyty dla samorządów - obsługa lokalnego budżetu wiąże się często np. z otwarciem linii kredytowej dla władz samorządowych.
@RY1@i02/2016/186/i02.2016.186.00000090a.801(c).jpg@RY2@
Ponad jedna czwarta depozytów samorządowych jest w bankach spółdzielczych
Łukasz Wilkowicz
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu