Bunt miast: dość spychologii
SAMORZĄD
Kraków - prawie 22 mln zł. Białystok - ponad 9 mln zł. Lublin - ponad 5 mln zł. Bydgoszcz - ponad 6 mln zł. Gdańsk - blisko 14,5 mln zł. No i Warszawa, która jest rekordzistką - 62 mln zł. Tyle w zeszłym roku miasta dołożyły do zadań narzucanych im przez rząd. Są one związane np. z technicznym wykonywaniem przepisów, jak ma to miejsce w przypadku wypłat świadczenia w ramach programu "Rodzina 500 plus", bądź utrzymywaniem oświetlenia przy drogach, które kiedyś miały kategorię krajowych, a potem - w efekcie inwestycji w autostrady lub trasy ekspresowe - przeszły pod kuratelę gmin.
Dotąd samorządy realizowały narzucane im zadania, ponosząc dodatkowe koszty, teraz jednak zaczynają się buntować. Żądają albo większych dotacji centralnych, albo zmniejszenia liczby zadań zlecanych przez rząd. Niektóre zamierzają walczyć o swoje racje przed sądami.
Do perfekcji w obciążaniu gmin pracą doszedł poprzedni rząd PO-PSL. Premier Beata Szydło zapowiadała w pierwszych tygodniach po objęciu urzędu, że część obowiązków zostanie z nich zdjęta. Na razie jednak obietnice te pozostają bez pokrycia.
Tomasz Żółciak
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu