Nadszedł dobry czas na poluzowanie reguł
@RY1@i02/2016/073/i02.2016.073.18300280h.802.jpg@RY2@
Jan Grabiec poseł PO, były starosta legionowski
Samorządy chcą uelastycznić reguły zadłużeniowe. Czy uważa pan, że to dobry moment na zmiany?
Ten rok budżetowy to dobry czas na poluzowanie reguł. W ubiegłym roku, późną wiosną, została zniesiona z Polski reguła nadmiernego deficytu. Teraz działania rozwojowe samorządów mogą pójść pełną parą, zwłaszcza w kontekście nowego okresu programowania. Wiele inwestycji finansowanych z UE wygląda tak, że procedura rozpatrywania jest już w toku albo ustalane są szczegóły. Jeśli zaś ruszą przetargi, to samorządy muszą zabezpieczyć w budżetach własne środki, zanim nie zapadną ostateczne decyzje i nie zostaną podpisane umowy. Obecnie mamy bardzo dobry model finansowania. Umożliwia on elastyczne wykorzystywanie funduszy unijnych. Wykorzystywane są one na czas, w odpowiednim tempie. Samorządy mogą się same kredytować, a później refinansują środki unijne. Działania infrastrukturalne muszą być finansowane z kredytów i to jest właściwy kierunek. Dla 95 czy nawet 96 proc samorządów nie stanowi to żadnego problemu. Mają one zdolność do spłaty.
Co z tymi, które sobie nie radzą? Jakie rozwiązania prawne będą według pana słuszne?
Te nieliczne samorządy, mające problem z gospodarką finansową, nie powinny być utożsamiane ze złym gospodarowaniem finansami. Problemy wynikają z dużych aspiracji przy niewielkich możliwościach budżetowych, tak jak np. w przypadku Ostrowic, gdzie narzucono bardzo ambitny plan rozwoju, który musiał w końcu skończyć się katastrofą. Jeżeli do każdej najmniejszej wioski chcieli doprowadzić wodociąg, a zdolności kredytowe były mizerne, to skończyło się na parabankach. Ale takich gmin jest kilkanaście czy kilkadziesiąt na dwa i pół tysiąca. Na podstawie tych incydentalnych przypadków nie można zmieniać prawa i wprowadzać dodatkowych ograniczeń i blokad czy choćby dodatkowych sprawozdań. To będzie krepowało wszystkich, także tych, którzy dobrze gospodarują. Ci, którzy będą chcieli nagiąć prawo, i tak znajdą sposób.
Co pan myśli o klauzuli wykonalności przy nadmiernym zadłużeniu? Czy to nie zamach na samorządność?
Słyszałem o tym pomyśle jeszcze przed wyborami. Jest to koncepcja na to, żeby przede wszystkim wprowadzać komisarzy w miastach czy gminach, gdzie nie ma problemów finansowych, a pojawiają się zarzuty natury politycznej. Można wtedy łatwo wprowadzić komisarza pod byle pretekstem naruszenia prawa, np. przy takiej okazji jak awantura o Bemowo albo przy zarzutach dotyczących wykonywaniu ustawy śmieciowej. Jeszcze raz powtarzam, że nie warto stosować nadzwyczajnych reguł prawnych w sytuacji gdy dochodzi do okoliczności marginalnych. Można by tu np. pomyśleć o wsparciu pracy sądów administracyjnych, bo one faktycznie powinny szybciej działać i orzekać.
Słyszał pan o pomysłach na zmiany we wzorze z art. 243? Popiera pan tę inicjatywę?
Tak. Pamiętam debatę z przed półtora roku z samorządowcami, ale wtedy nie chciano się zgodzić na taką opcję. Obecnie jest to możliwe. Nawet kosmetyczne korekty już dadzą samorządom pewien oddech. JST wskazywały, że w formule jest pewien błąd, że odsetki od oprocentowania kredytów liczy się tam podwójnie. Co za tym idzie, ci, co się kredytują, karani są podwójnie. Raz odsetki są odejmowane w liczniku, a potem dodawane w mianowniku. Korekta błędu jest możliwa od razu. Warto też przypomnieć, że JST na początku były za tym, by uelastycznić reguły zadłużeniowe. Dopiero potem wybrano wariant najostrzejszy. ©?
Rozmawiał Paweł Sikora
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu