Jak znaleźć pieniądze i nie wpaść w kłopoty
Za sprawą projektu nowelizacji szczególnie dyskutowane w samorządach są problemy ze stosowaniem ustawy o finansach publicznych, zwłaszcza usunięcie dochodów ze sprzedaży majątku ze wzoru stosowanego do ustalania indywidualnego wskaźnika zadłużenia
Jak wygląda obraz finansów samorządowych, pytał zaproszonych ekspertów prowadzący panel Krzysztof Jedlak, redaktor naczelny DGP. Generalnie od strony finansowej samorządy, i to nie tylko te, które zostały laureatami naszego rankingu, prezentują się naprawdę nieźle - wynika z odpowiedzi. W minionym roku uzyskały one nawet niewielką nadwyżkę budżetową. Biorąc jednak pod uwagę, że wydatki z nowej perspektywy unijnej w praktyce dopiero startują, kłopoty mogą się jeszcze pojawić.
Problemy mają nieliczni
- W skali makro sytuacja finansowa samorządów jest dobra, nie wzrasta liczba jednostek objętych postępowaniem naprawczym - mówiła Hanna Majszczyk, wiceminister finansów (jak się dowiedzieliśmy tuż przed wysłaniem dodatku do druku, Hanna Majszczyk złożyła rezygnację, którą przyjęto). Nie wzrasta też poziom indywidualnego wskaźnika zadłużenia.
Dlaczego więc proponuje się zmiany w art. 243 ustawy w ustawie o finansach publicznych?
- Zmiany, które proponuje rząd, nie wynikają więc z kłopotów jednostek samorządu terytorialnego, choć zdarzają się jeszcze obszary, gdzie wygląda to źle. Są podyktowane dotychczasowymi doświadczeniami. Przecież gdyby było źle, nie proponowalibyśmy zmian pozwalających na zwiększenie możliwości do zadłużania się przez JST - przekonywała minister Majszczyk.
O tym z kolei, jak sytuacja wygląda "od dołu", czyli z punktu widzenia Regionalnej Izby Obrachunkowej w Gdańsku, opowiadała jej prezes Luiza Budner-Iwanicka.
- Jeśli chodzi o województwo pomorskie, to sytuacja ogólnokrajowa przekłada się na naszą, regionalną. Z dostępnych już dla nas danych sprawozdawczych za 2016 r. jednoznacznie wynika, że samorządy zadłużały się w stopniu mniejszym niż w poprzednich latach. Przyczyną zapewne jest przygotowywanie się do nowej perspektywy unijnej - mówiła pani prezes.
Według niej działania oszczędnościowe przynoszą skutek i umożliwiają zaciąganie długów w nowej perspektywie. Pani prezes zwróciła także uwagę na pojedyncze przypadki stosowania niestandardowych instrumentów finansowych, które po nowelizacji ustawy mają być zakazane. Gdańska izba stoczyła np. zakończoną sądowym sukcesem batalię o uznanie (w konkretnym przypadku) subrogacji za pożyczkę. - Zarówno WSA, jak i NSA poparły w tym przypadku stanowisko RIO - zapewniła Luiza Budner-Iwanicka. - Działania JST dziwiły organ kontrolny, bowiem sytuacja finansowa jednostki nie była na tyle zła, by zaciągać kredyt w instytucji parabankowej.
A co z nadmiernie zadłużonymi JST niespełniającymi wymogów określonych w art. 243 ustawy o finansach publicznych?
- Jedyna jednostka podlegająca gdańskiemu RIO, która musiała realizować program naprawczy, wyszła już na prostą - zapewniła prezes gdańskiego RIO. - Dzięki temu będzie mogła starać się o pożyczki i tym samym także skorzystać z nowych środków unijnych.
Jak samorządy mają działać, żeby elastycznie finansować wydatki i nie popaść w długi, jednocześnie dbając o rozwój swoich gmin i o to, by te działania sprzyjały rozwojowi? Praktycy nie mieli problemów z odpowiedzią.
- Nauczyliśmy się świadomego planowania. Staramy się szukać środków we własnych budżetach, a nie tylko na zewnątrz - zapewniał Wojciech Szczurek, prezydent Gdyni. - Wzrosty i spadki wydatków oraz zadłużenia to normalne fazy cyklu inwestycyjnego, samorządy mają już doświadczenie z poprzedniej perspektywy i wiedzą, jak sobie z tym radzić - zapewniał włodarz Gdyni. - Na kwestie finansów nie można patrzeć tylko z pozycji wymogów formalnych. Jest jeszcze aspekt celowości. Dlatego uważamy, że stabilne źródła finansowania są lepsze niż subwencje czy dotacje. Mamy wiele zadań, które są niedoinwestowane. To zdrowie, oświata, polityka społeczna - mówił. Dlatego gdyński prezydent uznał, że dobrym pomysłem byłoby zwiększenie udziału samorządów w podatkach.
Ze sprzedaży majątku
Niepokój prezydenta Szczurka budzi sprawa wyeliminowania we wzorze z art. 243 ustawy o finansach publicznych dochodów ze sprzedaży majątku. Jego zdaniem uwzględnienie ich ma duże znaczenie dla samorządów i ułatwia uzyskanie kredytu na korzystniejszych warunkach. W przypadku Gdyni sprawa ta nie ma jednak tak kluczowego znaczenia, jak dla innych samorządów, bowiem miasto i tak wypełnia wymogi indywidualnego wskaźnika zadłużenia. W znacznie ostrzejszym tonie o konieczności wyeliminowania takich dochodów wypowiadała się Hanna Majszczyk.
- Wiemy, że pozostawienie dochodów ze sprzedaży majątku nie jest obojętne - wyjaśniała. - Dlaczego? Bo mają to być zdrowe finanse. A analizy z kilku lat wyraźnie mówią, że planowane dochody ze sprzedaży (takie podstawia się do wzoru - red.) nie są realizowane. Wskaźnik musi odwzorowywać faktyczny stan finansów, a nie służyć omijaniu problemu.
W sukurs pani minister przyszedł Wojciech Kutyła, wiceprezes Najwyższej Izby Kontroli, który przyznał, że takie sytuacje się zdarzają. Inną sprawą, która niepokoi NIK, jest stosowanie niestandardowych instrumentów finansowych, takich jak leasing zwrotny czy subrogacja. Pomagają one omijać przepisy. A jak wynika z opracowań izby, koszt uzyskania pieniędzy dzięki takim sposobom jest od 13 do nawet 80 proc. wyższy od kosztu referencyjnego kredytu bankowego. Przedstawiciel NIK znajduje także dobre informacje: to nie tylko zmniejszenie zadłużenia samorządów o ponad 6 proc. w ciągu roku, lecz także prawidłowe wydatkowanie pieniędzy z UE.
- Uczestniczymy w kontrolowaniu środków europejskich - mówił Wojciech Kutyła. - Jeśli chodzi o polskie samorządy, naprawdę niewiele z nich wraca do budżetu UE.
Również przedstawicielka banków, Barbara Cendrowska, dyrektor biura analiz i finansowania sektora publicznego w Banku Pekao SA, zauważyła, że zwłaszcza we wschodniej Polsce, na której rozwój przeznaczono więcej funduszy unijnych, dochody majątkowe stanowią większość. Nieuwzględnienie ich we wskaźniku może stanowić więc dla samorządów z tego regionu bardzo poważny problem.
Podstawa rozwoju
Paneliści zastanawiali się także, czy inwestycje, które powstały przede wszystkim ze względu na możliwość korzystania ze środków unijnych, będą podstawą do dalszego rozwoju czy kulą u nogi.
Tu też zdania były rozbieżne. Poseł Andrzej Maciejewski (Kukiz 15), przewodniczący Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej, przypomniał, że na początku polskiej samorządności zadłużona gmina była czarną owcą. Te dobre miały nadwyżki i lokaty.
- Dziś to budżet z górką oznacza schody, a zapomnieliśmy o człowieku, o podatniku - przypomniał poseł. O dużych długach decydować, mieć wpływ na powstające inwestycje i ich utrzymanie powinna móc społeczność lokalna - mówił poseł.
- Samorząd zadłużony to nie jest zły samorząd - twierdziła z kolei Barbara Cendrowska. - To samorząd, który myśli perspektywicznie. Dlatego dobrze, że mamy indywidualny wskaźnik zadłużenia i wieloletnią prognozę finansową. To zmusza do długofalowego myślenia - przekonywała.
Jej zdaniem takie podejście jest lepsze niż sztywny wskaźnik, który obowiązywał jeszcze kilka lat temu (zadłużenie nie mogło przekroczyć 60 proc. budżetu). - Wieloletnia prognoza finansowa powinna być jednak przygotowywana na więcej niż trzy lata, bo dzisiaj banki kredytują nawet na 25 lat - dodała.
Przedstawicielka banków pozytywnie oceniła natomiast zmianę w ustawie pozwalającą na restrukturyzację zadłużenia.
Czy skoro już odeszliśmy od sztywnego wskaźnika, to może w ogóle powinniśmy z niego zrezygnować, a o ewentualnym zadłużeniu powinno decydować RIO (w projekcie pojawia się idący w tym kierunku przepis pozwalający regionalnym izbom decydować o restrukturyzacji długu z przekroczeniem wskaźnika) - zastanawiał się prowadzący panel. Tu jednak ostro zaoponowała... przedstawicielka RIO obawiająca się już przy obecnej zmianie zalewu wniosków dotyczących drobnych kwot, co uniemożliwi prawidłową pracę organu. Za bardziej zindywidualizowanym podejściem optował natomiast Andrzej Maciejewski.
- Nie wierzę w jeden algorytm. Na poszczególne sprawy trzeba patrzeć bardziej indywidualnie.
Te pomysły studzi minister Majszczyk, sprzeciwiając się, jak to określiła, certyfikowaniu wszystkich samorządowych propozycji przez regionalne izby obrachunkowe.
NIK potwierdza nie tylko zmniejszenie zadłużenia samorządów o ponad 6 proc. w ciągu roku, lecz także prawidłowe wydatkowanie pieniędzy z UE
@RY1@i02/2017/109/i02.2017.109.21400020b.802.jpg@RY2@
fot. ireneusz rek
Zofia Jóźwiak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu